RSS
czwartek, 08 listopada 2018
Mała wspomnień garść.

W każdym z nas tkwią anioły i demony. W każdym z nas, więc dlaczego się dziwię, że także tkwią we mnie? Wiem, wszyscy posiadający poza swoją wrażliwością, wrażliwość artystyczną, przez życie idą inaczej i wcale nie jest im łatwo. Każda ich łza jest inna od wszystkich łez. Uważaj na złe duchy, uważaj kiedy uwalniają się demony i wtedy nie jesteś już anielski, boski a szatański. Znów walczysz z tym co złe, znów, wracasz w myślach do dni kiedy coś się zaczęło, rozmawiasz z każdą godziną, by ponownie iść drogą obraną, choć wybraną od nowa, to cały czas ta samą. Wiesz, że znów twoje skrzydła zamienią się w sidła, że będziesz walczył w nich kolejny raz, kolejny raz będziesz walczył z tym co stworzył świat. Mówisz drżącymi ustami, mówisz, że dalej tak nie chcę, nie pytaj jak, inaczej, inaczej niż dziś, choć wiem, że jutro będzie mi wczorajszych zmian żal. Mija czas i znów wierzysz w sny, stajesz się tym, który jeszcze wczoraj obcy był. Znów mówisz źle mi szło, ale to zmienię, więc wracasz do dni, do tamtych dni, by otrzeć uśmiechem łzy. 

www.youtube.com/watch?v=yJEf60kkwXc

12:14, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 października 2018
Na własność cały świat.

Na własność miałem  każdy dzień , na własność każdą noc, z miłością żyłem za pan brat i tylko dla mnie spadało każdej nocy tyle gwiazd. Kochałem znów kolejny raz, później zrozumiałem, że to chyba pierwszy raz. Tam jakby znów coś nowego, pewnego, zanurzyć się mogłem w otchłań Twoich słów. Jeśli gdzieś jest wyspa, ta jedyna, ta tylko dla nas, to chcę zostać na niej tylko z Tobą. Znów powiem Ci, że Twym oczom gwiazdy podarowały cały blask i spytam Cię  czy, nadal mnie kochasz? 

14:47, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 maja 2018
Wołanie w ciszy…

Przez długie miesiące bardzo brakowało mi tamtych dni, brakowało dni z Tobą i myślałem sobie świat zapomniał o mnie. Oswojony z ciszą, wpatrzony w dni które tak wiele zmieniły nie wiedziałem dokąd iść. Hej Panie pobłogosław tym co błądzą w taką noc. Ty przecież wiesz że nie są źli, po prostu źle im szło. Nie czując zimna szedłem tak przed siebie, bez celu, bez sensu, byle iść. Nawet nie wiem kiedy porwał mnie wiatr, a oczekując cudu Twoich dłoni szukałem. Za oknem padał śnieg, był mróz i  hulał wiatr. Nawet nie wiem kiedy pojawiłaś się obok i uśmiechem otarłaś słone łzy. Znów pokochałem tak jakbym miał 20 lat. Spoglądam w niebo i widzę gdzieś zza chmur twoją uśmiechniętą twarz. Więc to Ty? Sam nie wiem co to było.

 

11:39, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 maja 2018
Maj 2018

Ten rok szkolny trochę mnie zmęczył. Dlaczego? Był inny niz wszystkie inne i wcale nie oceniam go w kategoriach  zły/dobry czy lepszy/gorszy. Inny-bo przyszło mi się zmierzyć z rzeczami jaki do tej pory nigdy się nie pojawiły. To w jaki sposób myślimy predysponuje nas do wykonywania pewnych zawodów. Osoba, która np. lubi ruch i aktywność, nie będzie zadowolona pracując na stanowisku wymagającym dużego skupienia lub wielokrotnego powtarzania żmudnych działań. Osoba, która ceni sobie przebywanie z ludźmi zapewne nie wykorzysta wszystkich swoich potencjałów pracując w księgowości, czy w nadleśnictwie, rozwinie natomiast swoje skrzydła jako lekarz, nauczyciel czy handlowiec. A osoba czująca się dobrze podczas analizowania tabel, wykresów i liczb, może doskonale sprawdzić się w bankowości. Wynika z tego, że to, jaki styl jest u nas najlepiej rozwinięty, warunkuje nie tylko naszą skuteczność w danym zawodzie, ale także nasze zadowolenie zawodowe i osobiste. Rozpoznanie i zrozumienie stylów swojego umysłu pozwala na rozbudzenie procesu autorefleksji, aktywne kształtowanie własnej ścieżki rozwoju oraz formułowanie indywidualnych celów i planów zawodowych. Nie zapominajmy, że tak jak każdy, mam prawo do marzeń i tęsknot. Gdy przychodzą ciepłe miesiące czekam na ten moment, gdy na ryneczkach pojawią się polskie, dorodne czereśnie, maliny, morele. Czekam na  soczyste pomidory z naszego ogrodu, ogórki i witaminowe bomby - szparagi. Całą zimę tęsknię za letnimi smakami. Te marzenia, co niektórzy, rekompensują sobie powidłami, dżemami albo wizytą w solarium. Dzisiaj kiedy pomagałem dzieciakom wybrać dalszą drogę ich kariery zawodowej, poraziła mnie jedna wypowiedź - „Nie mam zalet i nic nie potrafię, więc nie ważne jest, jaką szkołę wybiorę”. Więc co dały wcześniejsze miesiące pracy? Co zrobiłem nie tak, że pojawiła się taka pozbawiona nadziei wypowiedź? Kilka słów: jestem, spójrz na mnie, weź się w garść. Przecież wczoraj jeszcze wszystko miało sens.

https://www.youtube.com/watch?v=J7xuHU4zYMY



11:43, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 marca 2018
Ty

Chciałbym być słońcem twojego lata i każdego ranka bosą stopą strząsać krople rosy z zielonych traw naszego ogrodu. Chciałbym na własność mieć cały twój świat  by każdej nocy z miłością żyć za  pan brat. Nie mówisz wiele, nie pytasz, a wciąż zachwycasz i zapalasz w sercu tęcze. Wtedy znów chcę żyć, wtedy znów chcę żyć, chcę z tobą być. Przecież już wszystko poznałem, ból, radość, łzy zmieszane z uśmiechem i znam odgłos łamiącej się przyjaźni, co boli przez lata. Przecież już wszystko poznałem, a kocham chyba pierwszy raz. "Tyle chciałem Ci dać, deszczem kwiatów okryć Cię, czasem porwał mnie wiatr,chciałem siebie odnaleźć,lecz nie ma mnie.Tyle chciałem Ci dać, ubrać miłość w spokój snów, Gdzieś byłaś a ja, Twoich dłoni szukałem".  

12:54, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 marca 2018
Ciemniejsza strona Internetu

Ostatnio więcej czasu spędzałem na korytarzu budynku szkolnego, bo ze względu na niskie temperatury przerwy między lekcjami wszyscy spędzaliśmy w budynkach szkolnych. Dało to też możliwość wnikliwej obserwacji naszej młodzieży i wyciągnięcia pewnych wniosków. W każdym zakątku szkoły Internet. To, że Internet uzależnia, czasem w poważny sposób, zaburzając funkcjonowanie człowieka i to, że  nie ma znaczenia w jakim wieku, pisałem już kiedyś, więc dziś tylko zasygnalizuję. Uzależnienie od Internetu czy gier komputerowych znajduje się na międzynarodowej liście klasyfikacji chorób. Mówi się o zespole uzależnienia od Internetu, które zawsze odbija się na funkcjonowaniu osoby uzależnionej w wielu sferach. Dotyka to także dzieci i młodzież. Wolno przemieszczam się korytarzami szkoły i staram się liczyć uczniów i uczennice trzymające aktualnie telefon w ręku. Wpatrzone w ekran oczy śledzą przesuwający się aktualny scenariusz, gry, której towarzyszą wzburzone emocje. Znów na nic , nie udało się… Nadmierne przebywanie w sieci małymi kroczkami zaczyna uzależniać i zakłócać naszą normalność dnia pracy, zwłaszcza gry online, które stają się namiastką rzeczywistości robią to w sposób bezwzględny i zarazem bezlitosny. Co zatem dzieje się kiedy młody człowiek nie słyszy już dzwonka starającego przywołać do wejścia w strukturę lekcji, klasy? Z ankiet wynika, że przeciętnie uczeń czy tez uczennica korzysta z Internetu przez 3,5 godziny na dobę. Rekordzistki są takie które Internet maja włączony przez 24 godziny i takie które potrafią nie spać przez dwa dni, to z ankiet informacja uzyskana od uczennicy klasy VII. Mniej ruchu, narażenie na ból kręgosłupa, obciążenie wzroku i perspektywa choroby oczu, przeciążenie układu nerwowego, problemy ze snem, to tylko niektóre z konsekwencji z jakimi przyjdzie się zmierzyć nałogowcom z sieci. Pobudzony uczeń, ma trudności w skupieniu uwagi, często jest impulsywny, rozdrażniony, reaguje złością i agresją. Coraz częściej zauważa się u takich osób pogłębiające sie zaburzenia w komunikacji językowej, bo język komputera czy gry jest zupełnie inny.  Nie można wykluczyć, że podobnie jak w przypadku wielu innych uzależnień, na rozwój uzależnienia od komputera czy sieci internetowej mają wpływ czynniki biologiczne, psychologiczne, duchowe i społeczne. Rozwój uzależnienia od Internetu, podobnie jak w przypadku innych uzależnień, charakteryzuje się swoistą dynamiką i można w nim wyróżnić kolejne etapy: 

  1. zetknięcie się i zafascynowanie Internetem jako nowością, poznawanie jego możliwości, „wejście” w nową rzeczywistość, poczucie „więzi z całym światem” czy „braku granic”,
  2. zwrócenie uwagi na fakt, że korzystanie z Internetu ułatwia odprężenie się i pomaga w zredukowaniu dyskomfortu (napięcia psychicznego, poczucia samotności itp.),
  3. coraz bardziej regularne korzystanie z Internetu w celu unormowania swoich stanów emocjonalnych,
  4. postępujące ograniczanie kontaktów z bliskim otoczeniem (wycofywanie się ze świata realnego, zobojętnienie społeczne) na rzecz kontaktów wirtualnych i poświęcanie im coraz większej ilości czasu,
  5. poczucie dyskomfortu w sytuacjach ograniczonego dostępu do Internetu,
  6. pojawienie się problemów społecznych, zdrowotnych, finansowych itp., których związek z korzystaniem z Internetu nie ulega wątpliwości.

Oczywiście tak jak w innych uzależnieniach, wszystko zależy od indywidualnych skłonności osoby, ale młody człowiek uzależnia się wcześniej, podobnie jak płeć żeńska od męskiej. Aby komputer mógł spełniać pożyteczną rolę w rozwoju dziecka, nie wolno przegapić momentu, kiedy ciesząc się, że dziecko woli spędzać czas w domu zamiast z kolegami na podwórku, rodzice nie wiedzą, że robi to nie z przywiązania do rodziny, ale dlatego, żeby być bliżej komputera. Należy też pamiętać, że bardziej zagrożone uzależnieniem od komputera lub od sieci będą osoby: młode, sfrustrowane i zagubione w świecie dorosłych, mające problem z bezpośrednim kontaktowaniem się z innymi, z poczuciem niskiej wartości, potrzebujące dowartościowania, z problemami emocjonalnymi czy zaburzeniami afektywnymi, poszukujące przyjaźni, romansu, z nieleczonymi dysfunkcjami seksualnymi, cierpiące na inne uzależnienia, które traktują Internet jako „bezpieczną” używkę. 

www.youtube.com/watch?v=XcfefA4H0tU





11:40, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 lutego 2018
Wystarczy jeden dotyk.


Nigdy nie mogłem uwierzyć w to, jaka jesteś i chyba nigdy nie wiedziałem, że tak można kochać i tęsknic gdy musimy się rozstać na parę godzin. Wiesz zawsze jesteś przy mnie i nawet jeśli nie dzwonisz, tak zwyczajnie żeby zapytać co tam? co słychać? to jesteś obok i codziennie błogosławię dzień, w którym Cię zrozumiałem. Wystarczy jeden Twój dotyk, bym zapłonął. 

www.youtube.com/watch?v=JIN36NweL6I&index=2&list=RD-SFFRaIUisY

01:40, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 grudnia 2017
Dbanie o siebie to jeszcze nie egoizm.

Ostatni miesiąc roku. Znów podsumowania, przyrzeczenia i wszystkie inne emocje towarzyszące w chwilach kończenia czegoś i zaczynania nowego. Zacznij od nowa, i od nowa, i od nowa aż w końcu dostaniesz to, o co zabiegasz. Rób to, czego najczęściej się boisz, a ludzie boją się dwóch rzeczy: zaczynania nowego i kończenia starego. Lawirują pomiędzy nimi, bo może samo wyjdzie. Niestety, zwykle nie wychodzi. Żeby coś zmienić, najpierw trzeba się pogodzić z tym jaki jest świat, z tym, że nigdy nie będzie tak, że każdy ciebie zaakceptuje. Nie masz gwarancji sukcesu, ale jeśli nic nie zrobisz, masz gwarancję porażki. Kobiety i mężczyźni zdradzają się, nowotwory dotykają wszystkich losowo bez względu na złe czy dobre uczynki, firmy padają, ale nie przeszkadza to w powstawaniu nowych. Czujesz się samotnie, i  jednocześnie masz tysiące możliwości, setki potencjalnych przyjaciół rozrzuconych po świecie, niejedną miłość do przeżycia, smaki, zapachy i widoki, które sprawią, że będziesz stać na miękkich nogach i przez chwilę przestaniesz oddychać. Taka jest rzeczywistość – chwilami brutalna, chwilami brutalnie piękna. Rozumiem, że podejście do kobiety to jest pewien wyczyn, a jeśli ma się piętnaście lat to bywa, że jest to nawet sukces pokroju stworzenia Amazonu. Wiem, że czasem stres sprawia, że odczuwa się fizyczny ból, aż do chwili kiedy nie oswoi się w sobie tego uczucia. Łapię, że są faceci, którzy jeszcze zanim sprawdzą czy dziewczyna nie ma na sobie stanika push-up i gaci modelujących sylwetkę, układają w swojej głowie wizję całonocnego seksu, a jeszcze częściej seksu, wspólnych poranków, znów seksu, karmienia siebie truskawkami z szampanem i tą radosną dumą z posiadania świetnego związku. Na koniec rozumiem też, że usłyszenie zimnego, prostego i niepodlegającego błędnej interpretacji: „Nie!” może boleć.

Tylko nie powinno. Nawet jeśli zbierałeś się do podejścia pół godziny, nie piłeś alkoholu, chociaż mordeczka cię swędziała, kupiłeś sobie ubrania za dwa tysiące złotych i przez rok tyrałeś na siłowni, to wciąż nie masz prawa niczego oczekiwać. Co ją to obchodzi? Możesz myśleć, że zrobiłeś to dla niej, ale zrobiłeś to dla siebie. Ona nie kazała ci podchodzić. To była twoja decyzja, a ona miała prawo podjąć własną i jeśli masz żal do dziewczyny, że za twoje starania nie nagrodziła cię medalem, to obawiam się, ze musisz dorosnąć. Dbanie o siebie to jeszcze nie egoizm. Istnieje duża szansa, że nie jesteś głównym tematem w głowach ludzi z Twojego otoczenia. Myślenie o tym, co pomyślą inni, często jest efektem wrażenia, że inni stale kierują swoją uwagę na nas, analizując każdy nasz ruch, każde nasze działanie. To nas paraliżuje, bo mamy wrażenie, jak byśmy byli na scenie, zmuszeni do zagrania jakiejś roli. Taki paraliż i poczucie uwięzienia w ciągłym zgadywaniu myśli innych ludzi bezlitośnie okradają cię ze szczęścia.

https://www.youtube.com/watch?v=LpK89WmmHJo&feature=related



11:33, krzysztofoldziejewski
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 27 listopada 2017
Pożegnania trwają całe nasze życie.

Skrywa w dłoniach, twarz, przemęczoną twarz. Nie płacze, nie ma już na to sił...Przeraźliwa  pustka szpitalnego korytarza, której złowroga atmosfera przypomina najlepsze sceny horrorów Hitchock’a. Gęste i ciężkie powietrze przesiąknięte nieprzyjemnym, specyficznym szpitalnym zapachem zmieszanym z zapachem świeżych jeszcze łez, bólu, krwi i cierpienia wypełnia każdy zakamarek, czyniąc to miejsce jeszcze bardziej przerażającym. Martwą ciszę, co jakiś czas, na przemian nieśmiało przeplatają słyszane gdzieś w oddali głuche kroki. Wiesz to niebywałe, mimo, że przez całe życie był niewierzący, teraz żarliwie się modli. … nagle na dźwięk otwierających się drzwi sali operacyjnej, gwałtownie zrywa się na równe nogi. Patrząc przekrwionymi od płaczu, pełnymi nadziei oczyma krzyczy wręcz błagalnie o jak najszybszą informację: Co z nią, co z moją żoną? Operacja się udała? Udała się, prawda? Długa cisza i później takie zmrażające ciało słowa – przykro mi … robiliśmy wszystko, co w naszej mocy… Nagle pojawia się pustka. Znów twarz w dłoniach, spod których ciurkiem zaczęły wypływać łzy. To było jak zły sen. Znów chcesz zobaczyć jej wesoły uśmiech, ale… niestety nie będzie ci dane nigdy to ujrzeć. Przynajmniej tu, na tym ziemskim padole, gdzie żelazna reguła “memento mori” przypominana jest nam nagle i znienacka, bez przygotowania, bez dania szansy wypowiedzenia “kocham Cię” lub przynajmniej zwykłego “żegnaj”. Wiem, w myślach długo jeszcze będziesz szeptać jej do ucha o tym, jak bardzo ją kochasz i będziesz przepraszać, że nie zdążyłeś jej tego powiedzieć.  

14:55, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 listopada 2017
Gdybyś

Zbyt często czasami słyszysz ciszę. Masz wtedy wrażenie, że dosłownie los jest głuchy. Wołasz, nawołujesz ale twój głos mówi ci często, że już nic się nie zmieni, tak zostanie. Zrozum, że poza tym, że twój cień raz jest za, raz przed tobą nic się nie zmieni.Przedstawiasz wciąż nową twarz, nową rolę grasz, uśmiechasz się i jesteś taki jak kiedyś, do kiedy jesteś pośród nas. Wieczorem sam w domu, zamknięty w pusty spokój przed sobą widzisz jakiś cień. Dlaczego spuszczasz głowę, dlaczego odwracasz nagle oczy, dlaczego w milczenie znowu się cofasz? Jaka drzazga w twoim pustym sercu tkwi? Pamiętasz? Gdybyś kochał, gdyś lubił, gdybyś zechciał…? Gdybyś nie był jaki jesteś… Gdybyś…? Więc co z tobą. Jesteś głuchy? W twoim życiu wszyscy dobrze się bawili, chociaż był jeden wyjątek. Siadał przy stole, wyjmował farby i kolorowe otwierał okno. Rozmawiał z ciszą, choć podpowiadała mu – idź, idź w stronę słońca. W ciszy tak smutno, choć rozpacz z jej dna wyrywa się już od lat.

15:10, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 listopada 2017
Rozmowa serca i rozumu ...aby pamiętać także, że ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej.

Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.

Rozum (on): Serce! Ty pijesz?!Serce (ona): Ja? Nie, skądże. To tylko whisky. Rozum: Odkąd zakładasz, że mężczyźni wiedzą, co powoduje smutek kobiet? Serce: Ty, Rozum, nie myśl, że jak jesteś wyżej, to wszystko lepiej widzisz i wszystko Ci wolno! Ty lubisz wiedzę, prawda? Racjonalizm wie o mistycyzmie tylko tyle, że jest absolutnie nieracjonalny. Rozum, sprawdź u siebie w aktach, czy ja się nie mylę. Czy ratio znaczy część całości? Jestem prawie pewna, że to znaczy dokładnie to. Racjonalizm jest częściowy, jest zimny i nieprzytulny. Jak opuszczone igloo. Serce: Żyjącemu cały czas w igloo trudno zrozumieć, jak to jest na miękkim dywanie przy kominku w   listopadzie, gdy za oknem pada. Rozum: Nie ma nic bardziej przykrego jak kominek w pustym pokoju nazajutrz. Masz tylko popiół do wyniesienia. Często nie ma już nikogo, aby to zrobił za ciebie. Pomyślałaś, Serce, o tym? W igloo jest zawsze tak samo. Nudno? Zimno? Może, ale nie ma popiołu. Do popiołu potrzebne są płomienie Serce: Nie pomyślałam. Bo ja nie myślę. Ja czuję. To ty wyłącznie myślisz, biedaku. Rozum: Ty się, Serce, nie wywyższaj. Myślisz, że jak mnie zracjonalizujesz, to wyjdzie na to, że ty to wzniosłość i wyższe stadium rozwoju, a ja to Biskupin? Ty się, Serce, mylisz. My jesteśmy oboje w trakcie reakcji chemicznej. My jesteśmy tylko chemią. Twoja reakcja jest po prostu tylko inna. Ja to neurony, dendryty, podwzgórze, śródmózgowie i ciało migdałowe. Ty to głównie neuroprzekażniki: fenyloetyloamina, dopamina i katecholamina. Obojętnie, jak to się nazywa. Nas można będzie kiedyś zarejestrować w jakimś banku danych reakcji chemicznych. Zobaczysz. Twoja reakcja się skończy znacznie prędzej niż moja. Moja potrwa do końca. Ty masz za duże ciepło reakcji. Za dużo potrzebujesz i za dużo pobierasz. Tego nie wytrzyma długo nawet piec hutniczy. Wypalisz się. Poza tym ty dokładasz do jednego tylko pieca. Ty, Serce, uważaj, bo ten drugi ci gaśnie. Ale jeszcze się żarzy. Jeszcze nie jest za późno. Ciągle jeszcze możesz rozdmuchać tam płomienie. Serce: Rozum, ty nawet mówisz rozumnie. Ale ty się nie znasz. Są takie rzeczy, których ty nigdy nie pojmiesz. Rozum: Dobra, dobra. Ja wiem, Serce. Ja wiem, o co ci chodzi. Chodzi ci o miłość. Ale pamiętaj: ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej. Więc ty się nie nastawiaj na wieczność. Ty, Serce, nie jesteś czasoprzestrzeń. Serce: Mówisz tak, bo nienawidzisz miłości. Wiem, że tak jest. Nawet cię rozumiem. Bo gdy ona przychodzi, wyłączają cię. Oboje cię wytaczają. Przenoszą cię do piwnicy jak narty po zimie, która minęła. Masz tam przeczekać do następnego sezonu. Nie potrzebują cię teraz. Przeszkadzasz im. Po co im ty? Oni nie mają czasu na ciebie. Myślą o sobie bez przerwy. Zachwycają się wszystkim w sobie. Nawet swoimi wadami. Rozum dla nich to obawa przed odmową, to drążące pytanie, dlaczego akurat on lub ona. Oni nie chcą takich  pytań. Pogódź się z tym. Rozum: Nie mogę. Tylko ty, Serce, czujesz to, że nie mogę. Dobijam się czasami do nich z tej piwnicy. Ale mnie nie słyszą. Bo oni są wtedy głusi na wszystko. Poza tym, to skąd ty to wszystko wiesz, Serce? Serce: Rozum, zrobisz coś dla mnie? To bardzo ważne. Nigdy ci tego nie zapomnę. Mógłbyś mi wyłączyć na jakiś czas Sumienie? Dokucza mi. Strasznie mi dokucza. Rozum: Słuchaj, Serce. Nie rób mi tego. Proszę cię. Nie załatwiaj ze mną nic przy wódce. Bądź bezinteresowna, Serce. To, że pijemy razem i że ty się trochę racjonalizujesz, a ja trochę rozczulam, nie upoważnia cię, abyś załatwiała ze mną interesy. Miej Honor, Serce. Poza tym Sumienia nie da się wyłączyć. Ja też tego nie potrafię. Parę razy próbowałem, bo i mnie dokucza czasami. Ale się nie da. Można je tylko na jakiś czas zagłuszyć. Najlepiej żyć z nim w zgodzie. Nawet pogadać z nim nie można. Poza tym trudno je napotkać. Siedzi ciągle gdzieś w Podświadomości. Najchętniej wyłazi w nocy. Wtedy ja już śpię i się regeneruję, a ty, Serce, masz ładny sinusoidalny rytm. Serce: Ja nic z tobą przy wódce nie załatwiam. To miałeś, Rozum, zrobić dla mnie z dobrego serca. Masz rację, Rozum. Z SUMIENIEM NIE DA SIĘ NEGOCJOWAĆ. Czy chcesz być szczęśliwym przez chwilę? Zemścij się.  chcesz być szczęśliwym zawsze? przebacz!!!

 https://www.youtube.com/watch?v=bsYV5UnLg6Q 

14:25, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 września 2017
Tęczowy most

Głaszczę twoje nogi, moje ręce przypalają twoją skórę. Nic nie mów. Pocałuj mnie gdy tylko zechcesz, jest mi dobrze i rób to co zechcesz, bo jesteś i to mi wystarcza. Zbudowałem tęczowy most, dla ciebie, dla nas. Nic nie mów. Weź mnie do swojego snu i pozwól w nim zostać. Ta magia pochłania nas nocą, pochłania i daje siłę.Weź mnie do swojego snu, niech w nim zostanę. Patrzę na Ciebie z uwagą i w oczach zagubiony tonę. Nasze myśli kłębią się gorące i ludzkie nasze pragnienia do granic wytrzymałości pną się. Nic nie mów. Pocałuj mnie gdy tylko zechcesz. Pozbawiona grawitacji jeszcze bardziej stajesz się mi bliska, a słowa rosną w siłę z każdym muśnięciem ust. Nie bój się. Przecież mnie znasz. Zawsze będę blisko. Gdy nie miałem już sił, ty podałaś mi rękę , ale wiem, że życia nie starczy bym nacieszyć mógł się tobą. Przecież mnie znasz. Nic nie mów. Weź mnie do swojego snu i pozwól w nim zostać. Tyle lat jestem wciąż w drodze, bo życia nie starczy bym nacieszyć mógł się tobą. 

https://www.youtube.com/watch?v=LpK89WmmHJo&feature=related



00:14, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 maja 2017
Fantasmagoria

Odważysz się powiedzieć, co  przyniesie jutro…  a ty? Odważysz się powiedzieć, co czeka cię za zakrętem twego życia? Milczysz...? No właśnie (...) Na świecie, kilka serc przetrwało, a jednym z nich jest moje i ty o tym wiesz. Wiesz też, że tylko dla ciebie  bije każdego dnia.  To utrzymuje mnie przy życiu. Myśl o tym, że jesteś  dotyka naszych słów i choć wspinamy się każdego dnia, każdej nocy, to następnego dnia jest tak jakby nic się nie wydarzyło, a my znów wspinamy się, tak jak każdego dnia.  Czy można tak kochać?  Nauczyłaś mnie tego, bym nie spoglądał się za siebie, bym życie przeżył inaczej. Nauczyłaś uśmiechu, szeptu, nauczyłaś prawdy słów. Od czasu, gdy jesteś - urojenie, złudzenie i iluzja mieszały się z fantastyką. Poznałem co to Fantasmagoria. Poznałem kształty myśli, których nikt nie wymyślił, poznałem to, w co sam nie dowierzałem. Poznałem ciebie, poznałem siebie, poznałem inny świat. Czasami nadal nie mogąc w to uwierzyć posyłam  marzenia w stronę tych dni które chciałbym, by trwały wiecznie A jak już wrócą nie toną tak jak kiedyś po kolana we łzach, nie płyną strumieniem  na ziemię. Wszystko zmieniłaś. Prawda to, czy Fantasmagoria ? Jak obłok, ...wiedza tajemna i cudze spojrzenia (...). Przeznaczenie dało znać - tak to Ty- z moich snów, Ty - jak obłok tajemny, nie zmieniasz się jak pory roku, choć jesteś wiedzą tajemną.

 

https://www.youtube.com/watch?v=nJPJ8ZW7_LU



https://www.youtube.com/watch?v=nJPJ8ZW7_LU 

14:26, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 maja 2017
Czy to przyjaźń czy kochanie?

Oby nigdy nie stało się tak, że będziesz wołał i nikt nie usłyszy. Nigdy nie wiem co w takiej chwili się mówi, ale wiem, że ciężko jest gdy chcesz coś powiedzieć i brakuje ci słów. Nie wiesz czy to tylko jest przyjaźń, a może wiesz, wiesz doskonale, bo w jej ramionach jest cały twój świat. Zapytałeś o sens  w życiu swym, o to co się jeszcze stanie zapytałeś. Mówisz wtedy, że przyjaciel to ktoś, do kogo możemy zadzwonić w nocy i wiemy, że będzie dla nas. To taka osoba, która idzie gdzieś obok nas – niekoniecznie blisko, niekoniecznie krok w krok, ale my wiemy, że gdzieś tam jest. Przyjaciel lubi nasze towarzystwo, to jasne, ale przyjaźń nie polega na tym, by być ze sobą nierozłącznie. Prawdziwy przyjaciel spędza z nami czas, ale go nie zawłaszcza. Przyjaciel nam się zwierza, bo nie boi się oceny, zaszufladkowania, nie chce się nam przypodobać. Nie prosi: „Nie mów tego nikomu”, bo to oczywiste, że może ci ufać. Nie naciska, nie dopytuje, cierpliwie czeka, a kiedy czuje, że coś jest nie tak, mówi: „Pamiętaj, jestem tuż obok, jak będziesz chciała – mów”. I ty wiesz, że on ciebie rozumie, że jest. Ta pewność pozwala ci się otworzyć i zaufać  pyta, jak może pomóc, a my nie mamy problemu, by od niego tę pomoc wziąć. Wiemy, że branie i dawanie w tej przyjaźni się równoważy. Przyjaciel powie: „I co chcesz z tym zrobić? Masz jakiś pomysł?”. Wesprze cię w twoich decyzjach i zdarza się, że powie: „Nie rozumiem, ale to ty decydujesz” i będzie z tobą. Rozumiesz  dlaczego tyle lat jesteśmy ze sobą??  Taka miłość się nie zdarza. Taka ckliwa historia ze szkolnej ławki. Może coś w tym jest. Skoro nadal jestem tutaj – ani o pół kroku do przodu, ani o krok do tyłu. Jest ktoś dla kogo oddałbym wszystkie dni i  jeszcze coś co daje mi spokojny sen – ty, my. Wiele lat czekałem na ten dzień i wreszcie zdarzył się! Opowiadam ci każdego dnia  jak bardzo tęsknię, gdy wpatrzony w drzwi czekam na ciebie aż wrócisz z pracy. "Tęskniąc zadaję sobie pytanie..."

" Niech mówią, że to nie jest miłość, że tak się tylko zdaje nam. Byle się nigdy nie skończyło, to wszystko co od ciebie mam..."

14:21, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 marca 2017
„POWRÓCISZ TU”

Wszystko zaczęło się w 1972 roku i wypadało by powiedzieć, że skończyło w 1977, ale to nie prawda, bo choć w szkole czas odmierzany był w specyficzny sposób, to kolejne dzwonki w naszych lekcjach życia, dniach, miesiącach i latach napędzały machinę naszej codzienności w odniesieniu do szkolnego świata. W tą niezwykłą perspektywę wpisują się także wydarzenia niepowszednie, dzięki którym możliwe jest dokonanie podglądu tego co było, przeglądu tego co zarejestrowało się w naszej pamięci i oczywiście tego co zostało zbudowane na naszej refleksji. Do takich wydarzeń należy jubileusz - a ten jest 40 – tym, cyklicznym zbiorem informacji o naszym życiu. Dzisiejsza uroczystość jest próbą weryfikacji owego dorobku, próbą jakich wiele w swojej biografii przeżywa każdy z nas. Jest także okazją do osobistego zmierzenia się ze swoim dotychczasowym życiem.  Wokół naszej szkoły zawsze gromadziły się osoby twórcze, kreatywne, poszukujące najlepszych rozwiązań oraz otwarte i wrażliwe. Jednak tylko niektóre roczniki utrzymały dalszy swój kontakt przez kolejnych 40 lat, za co rzecz jasna z tego miejsca wszystkim kolegom dziękuję. Jestem przekonany, że dzisiejszy dzień będzie też świętem wspomnień, świętem wzruszeń i przywoływaniem w pamięci tych kolegów, których dziś z nami nie ma. Wracamy do szkoły!!! A powrót do szkoły to powrót do tego, co w pamięci ocalało jako obraz najpiękniejszych lat życia. Współczesna szkoła jest niewątpliwie inna. Obiektywnie musimy przyznać, że  wiele zmieniło się przez ten czas. Czy dziś odwiedzając naszą szkołę znajdziecie w niej swoje ławki, swój autograf wyryty na blacie - tego nie wiem - ale wiem, że  na pewno  wiele zachowaliście w pamięci i dziś kiedy zajrzycie w stare kąty by szukać w nich swoich wspomnień - towarzyszyć Wam będą wielkie emocje. Przemijają wokół nas ludzie i zdarzenia, a o wielu wydaje się, że już zapomnieliśmy. Jednak zapamiętany dźwięk szkolnego dzwonka przypomina je ponownie. Dlatego ze szczególnym wzruszeniem myśleć dziś będziemy o tych pedagogach i naszych kolegach którzy odeszli. Pomimo tego, że już ich nie ma wśród nas, pozostawili po sobie niezatarty w naszych wspomnieniach ślad. Ślad swojego istnienia. Dlatego dziękuję Wam za okazany związek uczuciowy ze szkołą i naszą klasą, bo wracacie po latach na kolejny Zjazd Koleżeński, by jeszcze raz wśród bliskich sercu ludzi odświeżyć wspomnienia i zabrać je ze sobą w nieznaną przyszłość. Co widziały i słyszały mury naszej szkoły pozostanie w niej jako nasz duch. Wspomnienia bajecznie topią nasze serca, bo przecież ta szkoła wyznaczyła dla nas naszą przyszłość. Jubileusz skłania do odbycia podróży w czasie, dokonania retrospekcji, konfrontacji młodzieńczych marzeń z rzeczywistością, przywołuje wspomnienia, wywołuje przeszłość. Świadomość upływającego czasu napawa nas lękiem przed czymś bezpowrotnie utraconym, obawą, że w odmęcie czasu zagubimy coś bardzo ważnego lub w porę nie odnajdziemy tego, co bezcenne, a co na zawsze stanie się przeszłością. Marcel Proust pisał, że przeszłość jest zamknięta w miejscach i przedmiotach, a gdy znajdziemy się tam, gdy je odnajdziemy – oswobodzone wspomnienia zwyciężają czas i wracają, aby żyć z nami. W myślach przenosimy się do tego magicznego miejsca, gdzie czas traci swoją władzę, bo niezależnie od tego, ile upłynęło lat, w tamtych murach codziennie słychać dźwięk dzwonka wzywającego na lekcje i miedzy nim a chwilą obecną jest cała nasza przeszłość, którą każdy z Was, Drodzy Koledzy, nosi w sobie. Zapraszając Was do odbycia wspólnej podróży w czasie nie wiedziałem ilu z was tu dzisiaj spotkam, ale jak widać magia tamtych lat zadziałała, co potwierdza wasza obecność. Wszechwładny czas zatrzymał się na chwilę w swym szaleńczym pędzie. Ożyły wspomnienia zdeterminowane przez historię i przywołane z różnej perspektywy czasowej wydarzenia. Ale jesteście tu dzisiaj i za to wszystkim Wam dziękuję. Szczególne podziękowania chciałbym złożyć Waszym dziewczynom, żonom, kochankom, matkom, córkom, wszystkim kobietom świata za to że znoszą nasze sentymenty i wspierają nas swoją obecnością na naszych klasowych spotkaniach. Nie wiem czy to było wzruszające czy tak średnio, ale … ok. … starałem się. To, co otrzymaliśmy w latach szkolnych, do dzisiaj owocuje w naszym życiu. Ze wzruszeniem wspominamy chwile spędzone w szkole, która była nam jak matka: karmiła mądrością, poiła roztropnością i pocieszała, alei doświadczała. Wiele lat temu po 5 latach los nas rozłączył, pchnął w różne zakątki nie tylko kraju ale i świata, ale kiedy pada hasło spotkanie, każdy jak za krzykiem dzikich gęsi, choćby musiał zmierzyć się z wieloma przeciwnościami,  powraca. Spoglądamy na siebie, zmieniliśmy się,? Nie!!!!  wciąż jesteśmy tacy sami, nasze odbicie w lustrze się tylko zmieniło, w duszy nadal jesteśmy tacy jak kiedyś. Podczas naszej wędrówki, częściej pod górkę niż prostym szlakiem po cichu nuciliśmy to co kiedyś z winylowej płyty usłyszeliśmy i co pozostawiło taki ślad -  „(jednego serca, tak mało, na Ziemi co by przy moim zadrżało i rąk białych dwoje, co by mi oczy zasłoniły mi moje…(…)”. Czasami jednak rzuceni na kolana  widzieliśmy, że żądamy zbyt wiele.

15:32, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 lutego 2017
cierpliwość

Kiedy się już zestarzejesz, znormalniejesz i zmądrzejesz - czy będziesz jeszcze pamiętać że jestem, ten co kiedyś i ten co promieniami słońca grzał cię każdego dnia? Dopalające się resztki wspomnień, zakochanie, czułość, wiara, twoje słowa.... Nie wszystko stracone, chociaż wiem, że za wszystkie rzeczy, które zmarnowałem i utraciłem, nigdy nie dostanę się do nieba. Dlatego tak często proszę - przytul mnie i bądź cierpliwa jak kiedyś. Powiedz mi, że kochasz mnie bardziej niż nienawidzisz, że przez cały ten czas życia wciąż jesteś moja. Zawsze starałem się dopiąć swego. Jeśli upadłem szybko podnosiłem się i nie odpuszczałem, Brnąłem dalej. Mało tego każde potknięcie jeszcze bardziej mobilizowało mnie i jeszcze bardziej rozpychałem się łokciami. Może dlatego tak wiele osiągnąłem i zawsze dochodziłem do celu. Czas jednak wiele zmienił, dalej wędrowałem tą samą drogą, ale przestałem w pewnym momencie widzieć jej kres. To mnie zmroziło. Zobaczyłem pustkę, zobaczyłem mroczne chmury i już wiedziałem, że chociażbym nie wiem co zrobił nie przebiję tych chmur. Wiatr sypał tylko piasek w oczy i z wyrachowaną bezczelnością nadymał się jak wielki balon, by za chwilę uderzyć z jeszcze większą siłą. Od tego czasu nie oglądam się za siebie. Pojawiasz się i otulasz mnie ciepłym kocem, chronisz od deszczu i grzejesz, gdy zimno paraliżuje moje ruchy. Nadzieja, wiara, czułość, ciepło nocnych rozmyślań, a później wykręcasz mój numer i nie pomagają już dodatkowe słowa i pytań sto - kim jesteś? Tak ładnie ci w tej sukni i nie wiem czy już Ci mówiłem, że bardzo mocno tuliłem się do Ciebie w nocy i byłaś taka moja.

                 W telewizji mówili, że trzeba wszystko z życia brać. Gdybyś była to byś coś zmieniła, gdybyś była nie kończyłby się świat. Wiem są słowa co jak woda myją lęk, ty masz słowa, ty znasz słowa co jak woda myją mnie.



15:20, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 stycznia 2017
Czas

Wszystko przeminie i kłopoty też się skończą i będziesz szczęśliwy(…). Jeszcze w uszach brzmią odgłosy świątecznych kolęd i noworocznych fajerwerków, a już luty zamyka drugi miesiąc Nowego Roku. Nowy Rok, a więc kolejne urodziny, kolejny raz w coś wierzysz, kolejny raz podnosisz wzrok i doświadczasz tego co dobre, i tego co na rozstajach dróg. Niektórzy, tak jak kiedyś ja sam, musieli niespodziewanie uwierzyć w ducha i choć pewnie nadal nie wiedzą jak dalej żyć, po raz pierwszy przekonali się, że czas milcząco doświadcza każdego z nas. Wciąż mówimy, że czas nieubłagalnie rwie się do przodu, czasami przyśpiesza i im jesteśmy starsi, tym mniej mamy czasu dla siebie. Znacie to? Ledwie wróciliśmy z wakacji, a tu już jesień. Dopiero co rozebraliśmy choinkę po Bożym Narodzeniu, a tu Wielkanoc. Po Wielkanocy zaraz wakacje, które zawsze wszystkim w przyśpieszonym tempie mijają, nawet nie zdążysz oczy nacieszyć widokiem zieleni i dojrzałych promieni słońca i znowu liście spadają z drzew. Chwila zamyślenia, zadumy i znów szukasz odpowiedzi na pytanie - Czemu kwiaty w ogrodzie zwiędły...? Unosisz głowę i wpatrujesz się w klucz odlatujących ptaków i wierzysz, że powrócą, a wieczorem marzysz, że może znów ktoś zapali dla ciebie gwiazdę. Chowasz jeden promyk słońca na wszystkie mroczne dni, chowasz zapach lata i ciepły dotyk, by go odszukać gdy przyjdzie zamieć. Chcesz wierzyć, coś powiedzieć i usłyszeć też kilka fajnych zdań.  Z roku na rok czas zdaje się pędzić coraz szybciej, chociaż każdego roku jest tyle samo miesięcy i nie ubyło też dni. Jak to się zatem dzieje, że dopiero co żegnaliśmy lato, za chwilę nucimy - „(…) wiosna, wiosna, ach to ty!” Coraz częściej zaczynasz zauważać, że twój wewnętrzny zegar nie zgadza się i rozmija z tym, który nosisz na ręce. Każdego roku wydaje ci się, że czas pędzi szybciej. Tydzień jest jak jeden dzień, miesiąc jak tydzień, a lata uciekają z zawrotną prędkością. Dlaczego? „Kiedy siedzisz z miłą dziewczyną przez dwie godziny, myślisz, że minęła ledwo minuta. Jednak kiedy siedzisz na rozgrzanym palniku przez minutę, wydaje ci się, że minęły dwie godziny” – mawiał Albert Einstein, żartobliwie tłumacząc teorię względności czasu. Rzeczywiście, naszym poczuciem upływu czasu wyjątkowo łatwo manipulować. Wykorzystują to na przykład właściciele hipermarketów, którzy wiedzą, że odpowiednio dobrane melodie płynące z głośników subiektywnie skracają minuty spędzane w kolejce do kasy. Za to gdy czekamy w poczekalni u lekarza, czas zdaje się wlec. Efekt ten wyjaśnia tak zwana teoria uwagi: im więcej jej poświęcamy na monitorowanie upływu czasu, tym bardziej się on nam dłuży. Wszystko, co nas zajmuje i odwraca naszą uwagę od zegarków, powoduje, że psychologiczny czas płynie szybciej. Złudzenie? Pamiętam swoje dzieciństwo. Spędziłem je na wsi, z dala od dużego miasta. Pamiętam drogę, która wiodła przez tę wieś. Prowadziła do miasteczka, w którym był kościół i moja szkoła. Nikt mnie nie woził, chodziłem 3 kilometry pieszo, a później kiedy miałem 14 lat ojciec zawiózł mnie do wielkiego miasta i zostawił w szkole. Od tego czasu właściwie sam odpowiadałem za siebie, swój dom rodzinny odwiedzałem tylko w wakacje i to nie zawsze. Pytasz jak było? Ano, często już od rana padał deszcz choć nie wszyscy to zauważali, często też kochałem kolejny raz. Życie doświadczyło mnie może bardziej niż innych, a moja skrytość i zamknięcie się na ludzi miały ogromny negatywny wpływ na moją samotność. Od pewnego momentu, a konkretnie od pewnych świąt Bożego Narodzenia zacząłem dostrzegać ludzi i ich prawdziwe problemy. Wcześniej innych traktowałem najczęściej jako środek do wytwarzania dochodu, a nie jak cel życia. Zrozumiałem, że chcę kochać i chce być kochany. Zrozumiałem też, że pieniądze nie są gwarantem szczęścia i pojąłem również to, że na opinię o sobie pracuje się przez całe życie. Czas kiedy dom mój stał się wyspą był kolejną próbą i niemal każdej nocy wpatrzony w sufit szukałem siły na kolejne dni. Po jakimś czasie zacząłem zauważać na swojej drodze innych, a później doznawać czegoś co nazywa się serdeczność, życzliwość i zrozumienie. W moim domu znów zapalił się ogień. Z czasem włosy posypują się srebrem, ale to wciąż ja, ten sam co wtedy, wciąż ten sam. 

https://www.youtube.com/watch?v=HD0UqPRUeS4

www.youtube.com/watch?v=d4hEeb83vvE

14:21, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 grudnia 2016
Nowy Rok 2017

  Kiedy mija kolejny rok zawsze myślisz jaki był. Pamiętaj, aby z ostatnią kartką kalendarza zerwać z wszystkimi złymi nastrojami, aby zapomnieć o wszystkich nieudanych dniach, aby przekreślić niewarte pamięci chwile i wejść w Nowy 2017 Rok jak szczęśliwy człowiek. Stary Rok mija, lecz marzenia zostają, niech one się Tobie wszystkie spełniają i z Nowym Rokiem niech los Ci się odmieni. Tylko uwierz w to. Uwierz, że za tamtym rogiem stoi Anioł z Bogiem i odmienią twój los. 

Spodziewaj się spektakularnych sukcesów, gdyż tym razem towarzyszyć Ci będą wzmocnione wibracje trójkowe. A to dlatego, że tutaj pokrywają się dwa trendy, twoja osobista trójkowa wibracja i wibracja roku osobistego. Niestety poprzednie lata dwójki nie były dla ciebie najlepsze i pamiętasz ten czas łez i zmartwień. Teraz to wszystko się odmienia i coraz bardziej zaczyna się rok zabawy, sukcesów towarzyskich i samych przyjemności. Pamiętaj o tym i starannie wykorzystaj dany ci czas, nie miej obiekcji, oddasz dług losowi, pomagając innym. Tym razem liczyć się będą tylko dobre intencje i działanie zgodne z wyższą świadomością i dla dobra ogółu. Pilnuj tego co masz i pomimo ulotności uczuć możesz mieć świadomość, że w przyszłym roku nawiąże się jeszcze ściślejsza więź. Pamiętajcie, że nawet dziwna lub stresująca sytuacja może mieć dla was magicznie piękne zakończenie. 

10:48, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 listopada 2016
Już ponad osiem lat

Już nie w cierpieniu, bardziej w milczeniu, w zadumie, z wyschniętą łzą na policzku. To już ponad osiem lat gdy w milczeniu odeszłaś. W milczeniu i cierpieniu na które nie mogłem czasami patrzeć, a udawałem, że taki jestem mocny. 


Wtedy wydawało mi się, że słońce zagasło w biały dzień a z kolorów pozostał tylko cień i chłód zimny tak jak w lecie lód. Gwiazdy straciły złoty blask, razem ze mną płakały. Wtedy nikogo przy mnie nie było. Zostałem sam, sam zostałem i płakałem każdej nocy. 

22:10, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 października 2016
Purpurowe cierpienie.

Każdy dzień przynosi nowe doznania, przynosi uśmiech , przynosi łzy. Czasami wydaje ci się, że jesteś na dnie piekła, choć jesteś sam, opuszczony przez przyjaciół opuszczony przez tych co byli obok, byli dla ciebie wszystkim tak jak byłeś ty. Nikt tak naprawdę nie zrozumie mojego cierpienia, nie zrozumie tego co na dnie serca i w wypłakanych łzach. Tracę wiarę i nadzieję, bo Bóg zna moje cierpienie i niczego nie zmienia, nie zmienia nic, a może pozostawi mnie tak na zawsze. 

Pozostawi w smutnych dniach i łzach. Cierpienia duchowe są dobrem, lecz odkrywamy to dopiero później, po dłuższym lub krótszym okresie czasu. Od cierpień tych nie można uciec, nie można obok nim przejąć obojętnie i zrezygnować z nich. Nie, nie można, nie można nie. Można się na nie zgodzić i wtedy pozostaje mieć nadzieję, że cierpienia odmienią nas, że nas przemienią i z czegoś uwolnią.

 

 www.youtube.com/watch?v=ICcW2pwhY3M

 

Nigdy nie chciałem w żaden sposób Cię zasmucić. Nigdy nie chciałem sprawić Ci żadnego bólu.Chciałem tylko raz jedyny zobaczyć jak się śmiejesz. Chciałem tylko zobaczyć jak się śmiejesz, a później jak płaczesz … też. Nie chciałem by łzy zostały z Tobą na dłużej. Nie chciałem…

14:23, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 października 2016
Wiem

Więc powiedz mi, czy widziałeś kiedyś deszcz padający w słoneczny dzień? Zdarzyło się wczoraj i kilka dni wcześniej, zdarzyło się, że słońce było zimne a deszcz nieprzyjemny, ale ciepły. Tak..., wiem. Całe moje życie było takie. Więc już zawsze tak będzie? (...) na okrągło? - raz szybko, raz powoli, ciepło i zimno, miło i nieprzyjemnie. Już zawsze tak będzie?

Dawno temu ktoś mi powiedział, że po burzy nastaje cisza. Tak, wiem. Zdarza się tak czasami, że gdy jest już po wszystkim - w słoneczny dzień znów spadnie deszcz. Tak, wiem. Pobłyskuje z góry jak woda. Ta z dzieciństwa, którą wylano ci na odchyloną przez matkę skroń. Poparz, to znowu ja, choć dawno już opuściłem ciebie, choć dawno schyliłem głowę, a ty wciąż czekałaś. Jest taki peron z którego już dawno  odjechał pociąg i na próżno czekasz. Tak, wiem. Na próżno wypatrujesz tego, co pukał nocą do twojego serca, tylko ... czy to nadal on? Czy to nadal ja? 

12:18, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 października 2016
Norwid - zawsze lubiłem jego poezję.

Cyprian Kamil Norwid

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba

Podnoszą z ziemi przez uszanowanie

Dla darów Nieba...

Tęskno mi, Panie...

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą

Popsować gniazdo na gruszy bocianie,

Bo wszystkim służą...

Tęskno mi, Panie...

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony

Są - jak odwieczne Chrystusa wyznanie:

"Bądź pochwalony!"

Tęskno mi, Panie...

Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,

Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,

Równie niewinnej...

Tęskno mi, Panie...

Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,

Do tych, co mają tak za tak - nie za nie -

Bez światło-cienia...

Tęskno mi, Panie...

Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?

I tak być musi, choć się tak nie stanie

Przyjaźni mojej!...

www.youtube.com/watch?v=9rpyzlyGTg4

Cyprian Kamil Norwid, właściwie Cyprian Ksawery Gerard Walenty Norwid herbu Topór – polski poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista, grafik, rzeźbiarz, malarz i filozof. Wieloznaczność, zamierzone przemilczanie, doszukiwanie się w wydarzeniach codziennych pewnych historycznych prawidłowości. Takie właśnie są wiersze Norwida. 

Inspirowanie do czynu powinno być celem twórczości - zawsze tak myślałem i być może myślał podobnie Norwid.  W tworzeniu się moich zainteresowań i pasji nie sposób pominąć też mojej polonistki, która ma  niemały wkład w to, że rozkochałem się w poezji. Ukłon w stronę profesor Krystynie N. Nasze kontakty ograniczały się raczej do rozmów o poezji. Zresztą, w tym czasie, pewnie dla moich kolegów próby pisania, uwielbienie poezji i rozmowy o niej utożsamiały się z tym samym co być przygłupem. Tymczasem ja, często podziwiałem jej unoszone przez wiatr kasztanowe włosy i ładnie wyrzeźbione pośladki w obcisłych sukienkach czy spódniczkach. Śliczna i sympatyczna kobieta. Gdyby nie była moją nauczycielką, od razu bym się z nią umówił i wcale by mi nie przeszkadzało, że jest ode mnie kilka lat starsza.  

 (...) wiesz o czym myślę...? 

Na początku była dla mnie zwykłą nauczycielką, nikim wyjątkowym, ale po kilku miesiącach poczułem, że lubię ją trochę bardziej. Rozmowy zawsze się nam  kleiły i było fajnie. Pomyślałem, że trochę to rozwinę i zacząłem zagadywać ją  na przerwach, na jej dyżurach. Zauważyłem, że podczas rozmów ze mną  uśmiecha się, jakby było jej miło, że się nią interesuje. Czasami sama do mnie na przerwie przychodziła pogadać, spędzało nam się naprawdę fajnie czas. W końcu  odważyłem się poprosić ją, o niby konsultację poza szkołą. Była okazja, bo akurat brałem udział w konkursie Życia Literackiego. Pisałem jakąś poplątaną prozę na temat grup rówieśniczych. Pisałem i byłem szczęśliwy, bo każde zapisane przeze mnie zdanie, było czytane przez moją nauczycielkę. Później konsultacje, poprawki i znów możliwość spotkań poza szkołą. Byłem szczęśliwy. Potrafiłem bez końca wpatrywać się w jej czarne pieprzyki na nosku. Zauważyłem, że ma nie tylko piękną duszę i świetny charakter, ale dostrzegłem w niej śliczną, atrakcyjną kobietę. Bardzo spodobały mi się jej włosy, oczy, nogi.

Godzinami mogłem w nią wlepiać swój, maślankowaty wtedy wzrok. Choć może wydawać się to dziwne, to zauważyłem, że często odruchowo zaczynała głaskać się po szyi, zwłaszcza z tyłu, w okolicach karku. A usta?? Hmm... Rozchylone wargi, które z pewnością stawały się z czasem bardziej obrzmiałe, błyszczące, bardziej czerwone. Lekkie falowanie biustu (spowodowane przyspieszeniem tętna i oddechu), „stawianie się” brodawek, widoczne nawet przez grubszą bluzeczkę, czasami zaczerwienienie skóry na piersiach, to sygnały, które zauważałem i powodowały jednocześnie, że nie prędko wracałem do rzeczywistości. Wpatrzony w jej oczy widziałem szerokie źrenice nastawione na przeżywanie większych, może silniejszych wrażeń, czyli jakby chce zobaczyć więcej, przeżyć więcej, a ja... nie umiałem, a może bałem się. Trochę śmieszny, z dwoma pieprzykami nosek czasami stawał się bardziej ruchliwy. Wyostrzony zmysł węchu dziś zdecydował by szybko o tym, że na początek podałbym jej maliny z bitą śmietaną albo kawałek szarlotki czy lody z likierem. Uwielbiałem na nią patrzeć w sukience, ale najlepiej gdy…. Ok. może zamilknę. Do matury pozostał jeszcze rok. Wykorzystałem ten czas na naukę i rozwijałem swoje zainteresowania.

13:56, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 września 2016
Dziękuję

Witaj, miło że czasem tu zaglądasz, co daje jakąś cichą nadzieję, że pamiętasz o tym, co kiedyś taki ponurak, smutny, bez uśmiechu szukał oparcia, ciepła i znalazł,  i choć gdzieś dalekie te nasze światy, to w podobne kolory zmieniłaś je Ty, a nie czas. Dalekie drogi którymi błądziłem, nie mając pojęcia o tym, czym może być wsparcie, a czym jest ciepło słów i dotyk. Nigdy nie powiedziałem ci dziękuję, bo masz niemały swój udział w tym, kim dzisiaj jestem. Nie, nie dlatego, że zapomniałem, albo, że nie czułem takiej potrzeby. To nie tak. Bałem się wtedy rzeczywistości i tego, co może się jeszcze wydarzyć. Twoje już nie jesienne, a jeszcze nie zimowe myśli. Jakie wtedy były? Pamiętasz tą mgłę? Nigdy takiej nie widziałem. Bałem się zapytać, bo nie chciałem przerwać tego, co tak niespodziewanie znalazło się obok. Kilka fajnych chwil mam już za sobą, ale ... nie wszystko jeszcze się skończyło. Dotąd świat, a może pech ścigał mnie, jakbym mu coś był winien.  Później Ty otworzyłaś nowe horyzonty, nowe plany i uwierzyłem w to, że żal ze smutkiem wreszcie znikł. Pomyślałem-może znów zaświeciła moja gwiazda, może znów powiał dla mnie dobry wiatr. Tyle miałem złych lat, mój czas biegł w samotności  i wiesz dobrze o tym, że niejeden raz sam siebie miałem dość. Teraz to już na pewno wiem, że w moim życiu zjawił się ktoś i po powrocie do domu, następnego dnia w oknie, jakby inny stał dzień. Dlaczego ja? Dlaczego Ty? Czy byłaś ze mną bo tak chciałaś? Śmierć stawia nas zawsze w obliczu bezsilności, która nas obezwładnia, a czasami tez zabiera w nieznane. Jednak gdy pojawia się i kradnie ci ukochaną osobę serce wypełnia się bólem, a rozpacz pozostawia piętno na całe życie. Dzisiaj, po latach, z perspektywy czasu i tego co za mną bez wahania mówię dziękuję!!! Zauważyłaś moją łzę, taką inną od wszystkich moich łez. Nigdy się nie dowiem, chociaż chciałbym, uwierz mi. Nigdy nie usłyszę Twojej odpowiedzi, co zrobiłabyś gdyby nagle księżyc zgasł. Za kilka lat może się wiele zmienić i pewnie wtedy wszystko będzie inne, inni też będziemy i my. Mówiłaś tak musi być. Mówiłaś po nocy jest dzień, choć widziałaś moją wrażliwość, bo zajrzałaś tam gdzie od dawna nie był nikt. Pokochaj jeszcze jeden raz, pokochaj jeszcze raz. Tak jakbyś wszystko wiedziała, kiedyś spotkam tą której szukam, ale jeszcze zawieje mocno wiatr, zawieje wiatr. Szczęśliwych kocha świat!!!! Nie zostawiaj mi nadziei, nie zostawiaj złudzeń a ty mówisz żyj,  żyj z całych sił. Gdzieś byłaś??? A ja??? - nie wiedziałem jak żyć. 


11:54, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 września 2016
Nowy dzień

Już po wschodzie słońca, gdy noc ułożyła się do snu, a na swoje miejsce  wybudziła nowy dzień,  długo wpatrzony w swoje myśli układam nowy,  ten może zaczarowany, nowy dzień.  Tak rzadko była kiedyś radość, tak rzadko były dni bez trosk, bez zmartwień, a teraz? Jaki będzie ten nowy, nieznany jeszcze dzień. Jaki będzie ten dzień. Śpiący jeszcze poranek wiele obiecuje, słoneczne, ciepłe południe powoduje, że wraca znów pamięć o tych dniach, wraca pamięć o tych których już nie ma. Odwracam głowę, tak jakbym chciał przekonać się, że to co było, to było, że to nie tylko sen. Wchodzę do mu, przekręcam kluczem i otwieram swój nowy, zaczarowany świat. Ten świat, ten dom, ten pełen uścisków i pocałunków , to świat jaki stworzyłaś dla mnie ty. O wszystkim zapominam i choć czasem w spóźnionym śnie powraca, to zawsze budzę i jest ten nowy dzień. Przypomnij mi, gdy zapomnę tamten czas, ten gasnący dzień i pełen nadziei nowy dzień. Przypomnij mi bym mógł później o wszystkim znów zapomnieć. 

13:15, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 września 2016
Zagubiony czas i drogi dwie.

Dziś znów smutek mnie odnalazł. Nie pytaj, bo nie wiem dlaczego znów dopadł mnie ten łzawy czas. Nie mówię o tym nikomu, cicho ..., niech nikt nie usłyszy mojego łkania, niech nikt nie podpowiada, że był taki ktoś, kogo nie zastąpi nikt. Czasem krojąc chleb myślę o tym jak było by teraz, co mogło by być. Rzadko już myślę o niej, rzadko powracasz też w snach, ale ten bzdurny tekst, że prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze, że prawdziwy mężczyzna nie wie, co łzy, albo że nie zna rozpaczy, zupełnie nie pasuje do mnie. Mężczyzna i łzy - to śmieszne, to wstyd. A ja cóż? Powracam do tych dni, gdy gasłaś na moich oczach, a ja nie mówiąc czasem nic, stałem bezradny i smętnie wpatrywałem się w twój coraz bledszy cień. Mówiłaś hej, co z tobą? masz być silny. Pamiętasz? Masz żyć. Wiedziałaś, że moje milczenie to także łzy, to także płacz, a ty gdzieś podpowiadasz, niech coś miłego ci się śni.  Wychodzę z domu i zamykam drzwi, a świat za nimi jakiś inny ma wymiar. Inny i inny musisz być także i ty, bo tamten dzień już dawno minął. Minął tak jak wszystkie inne dni. Był taki ktoś, kto nie wróci nigdy już. Był taki list, który nie zawierał słów. W tym liście zaklęty czas i utkane marzenia i ta miłość do niej, taki zwariowany czas.

https://www.youtube.com/watch?v=gYJix_D1qjM

14:55, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25