| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
Ulubione
RSS
sobota, 30 września 2017
Tęczowy most

Głaszczę twoje nogi, moje ręce przypalają twoją skórę. Nic nie mów. Pocałuj mnie gdy tylko zechcesz, jest mi dobrze i rób to co zechcesz, bo jesteś i to mi wystarcza. Zbudowałem tęczowy most, dla ciebie, dla nas. Nic nie mów. Weź mnie do swojego snu i pozwól w nim zostać. Ta magia pochłania nas nocą, pochłania i daje siłę.Weź mnie do swojego snu, niech w nim zostanę. Patrzę na Ciebie z uwagą i w oczach zagubiony tonę. Nasze myśli kłębią się gorące i ludzkie nasze pragnienia do granic wytrzymałości pną się. Nic nie mów. Pocałuj mnie gdy tylko zechcesz. Pozbawiona grawitacji jeszcze bardziej stajesz się mi bliska, a słowa rosną w siłę z każdym muśnięciem ust. Nie bój się. Przecież mnie znasz. Zawsze będę blisko. Gdy nie miałem już sił, ty podałaś mi rękę , ale wiem, że życia nie starczy bym nacieszyć mógł się tobą. Przecież mnie znasz. Nic nie mów. Weź mnie do swojego snu i pozwól w nim zostać. Tyle lat jestem wciąż w drodze, bo życia nie starczy bym nacieszyć mógł się tobą. 

00:14, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 maja 2017
Fantasmagoria

Odważysz się powiedzieć, co  przyniesie jutro…  a ty? Odważysz się powiedzieć, co czeka cię za zakrętem twego życia? Milczysz...? No właśnie (...) Na świecie, kilka serc przetrwało, a jednym z nich jest moje i ty o tym wiesz. Wiesz też, że tylko dla ciebie  bije każdego dnia.  To utrzymuje mnie przy życiu. Myśl o tym, że jesteś  dotyka naszych słów i choć wspinamy się każdego dnia, każdej nocy, to następnego dnia jest tak jakby nic się nie wydarzyło, a my znów wspinamy się, tak jak każdego dnia.  Czy można tak kochać?  Nauczyłaś mnie tego, bym nie spoglądał się za siebie, bym życie przeżył inaczej. Nauczyłaś uśmiechu, szeptu, nauczyłaś prawdy słów. Od czasu, gdy jesteś - urojenie, złudzenie i iluzja mieszały się z fantastyką. Poznałem co to Fantasmagoria. Poznałem kształty myśli, których nikt nie wymyślił, poznałem to, w co sam nie dowierzałem. Poznałem ciebie, poznałem siebie, poznałem inny świat. Czasami nadal nie mogąc w to uwierzyć posyłam  marzenia w stronę tych dni które chciałbym, by trwały wiecznie A jak już wrócą nie toną tak jak kiedyś po kolana we łzach, nie płyną strumieniem  na ziemię. Wszystko zmieniłaś. Prawda to, czy Fantasmagoria ? Jak obłok, ...wiedza tajemna i cudze spojrzenia (...). Przeznaczenie dało znać - tak to Ty- z moich snów, Ty - jak obłok tajemny, nie zmieniasz się jak pory roku, choć jesteś wiedzą tajemną.

 

https://www.youtube.com/watch?v=nJPJ8ZW7_LU



https://www.youtube.com/watch?v=nJPJ8ZW7_LU 

14:26, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 maja 2017
Czy to przyjaźń czy kochanie?

Oby nigdy nie stało się tak, że będziesz wołał i nikt nie usłyszy. Nigdy nie wiem co w takiej chwili się mówi, ale wiem, że ciężko jest gdy chcesz coś powiedzieć i brakuje ci słów. Nie wiesz czy to tylko jest przyjaźń, a może wiesz, wiesz doskonale, bo w jej ramionach jest cały twój świat. Zapytałeś o sens  w życiu swym, o to co się jeszcze stanie zapytałeś. Mówisz wtedy, że przyjaciel to ktoś, do kogo możemy zadzwonić w nocy i wiemy, że będzie dla nas. To taka osoba, która idzie gdzieś obok nas – niekoniecznie blisko, niekoniecznie krok w krok, ale my wiemy, że gdzieś tam jest. Przyjaciel lubi nasze towarzystwo, to jasne, ale przyjaźń nie polega na tym, by być ze sobą nierozłącznie. Prawdziwy przyjaciel spędza z nami czas, ale go nie zawłaszcza. Przyjaciel nam się zwierza, bo nie boi się oceny, zaszufladkowania, nie chce się nam przypodobać. Nie prosi: „Nie mów tego nikomu”, bo to oczywiste, że może ci ufać. Nie naciska, nie dopytuje, cierpliwie czeka, a kiedy czuje, że coś jest nie tak, mówi: „Pamiętaj, jestem tuż obok, jak będziesz chciała – mów”. I ty wiesz, że on ciebie rozumie, że jest. Ta pewność pozwala ci się otworzyć i zaufać  pyta, jak może pomóc, a my nie mamy problemu, by od niego tę pomoc wziąć. Wiemy, że branie i dawanie w tej przyjaźni się równoważy. Przyjaciel powie: „I co chcesz z tym zrobić? Masz jakiś pomysł?”. Wesprze cię w twoich decyzjach i zdarza się, że powie: „Nie rozumiem, ale to ty decydujesz” i będzie z tobą. Rozumiesz  dlaczego tyle lat jesteśmy ze sobą??  Taka miłość się nie zdarza. Taka ckliwa historia ze szkolnej ławki. Może coś w tym jest. Skoro nadal jestem tutaj – ani o pół kroku do przodu, ani o krok do tyłu. Jest ktoś dla kogo oddałbym wszystkie dni i  jeszcze coś co daje mi spokojny sen – ty, my. Wiele lat czekałem na ten dzień i wreszcie zdarzył się! Opowiadam ci każdego dnia  jak bardzo tęsknię, gdy wpatrzony w drzwi czekam na ciebie aż wrócisz z pracy. "Tęskniąc zadaję sobie pytanie..."

" Niech mówią, że to nie jest miłość, że tak się tylko zdaje nam. Byle się nigdy nie skończyło, to wszystko co od ciebie mam..."

14:21, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 08 marca 2017
„POWRÓCISZ TU”

Wszystko zaczęło się w 1972 roku i wypadało by powiedzieć, że skończyło w 1977, ale to nie prawda, bo choć w szkole czas odmierzany był w specyficzny sposób, to kolejne dzwonki w naszych lekcjach życia, dniach, miesiącach i latach napędzały machinę naszej codzienności w odniesieniu do szkolnego świata. W tą niezwykłą perspektywę wpisują się także wydarzenia niepowszednie, dzięki którym możliwe jest dokonanie podglądu tego co było, przeglądu tego co zarejestrowało się w naszej pamięci i oczywiście tego co zostało zbudowane na naszej refleksji. Do takich wydarzeń należy jubileusz - a ten jest 40 – tym, cyklicznym zbiorem informacji o naszym życiu. Dzisiejsza uroczystość jest próbą weryfikacji owego dorobku, próbą jakich wiele w swojej biografii przeżywa każdy z nas. Jest także okazją do osobistego zmierzenia się ze swoim dotychczasowym życiem.  Wokół naszej szkoły zawsze gromadziły się osoby twórcze, kreatywne, poszukujące najlepszych rozwiązań oraz otwarte i wrażliwe. Jednak tylko niektóre roczniki utrzymały dalszy swój kontakt przez kolejnych 40 lat, za co rzecz jasna z tego miejsca wszystkim kolegom dziękuję. Jestem przekonany, że dzisiejszy dzień będzie też świętem wspomnień, świętem wzruszeń i przywoływaniem w pamięci tych kolegów, których dziś z nami nie ma. Wracamy do szkoły!!! A powrót do szkoły to powrót do tego, co w pamięci ocalało jako obraz najpiękniejszych lat życia. Współczesna szkoła jest niewątpliwie inna. Obiektywnie musimy przyznać, że  wiele zmieniło się przez ten czas. Czy dziś odwiedzając naszą szkołę znajdziecie w niej swoje ławki, swój autograf wyryty na blacie - tego nie wiem - ale wiem, że  na pewno  wiele zachowaliście w pamięci i dziś kiedy zajrzycie w stare kąty by szukać w nich swoich wspomnień - towarzyszyć Wam będą wielkie emocje. Przemijają wokół nas ludzie i zdarzenia, a o wielu wydaje się, że już zapomnieliśmy. Jednak zapamiętany dźwięk szkolnego dzwonka przypomina je ponownie. Dlatego ze szczególnym wzruszeniem myśleć dziś będziemy o tych pedagogach i naszych kolegach którzy odeszli. Pomimo tego, że już ich nie ma wśród nas, pozostawili po sobie niezatarty w naszych wspomnieniach ślad. Ślad swojego istnienia. Dlatego dziękuję Wam za okazany związek uczuciowy ze szkołą i naszą klasą, bo wracacie po latach na kolejny Zjazd Koleżeński, by jeszcze raz wśród bliskich sercu ludzi odświeżyć wspomnienia i zabrać je ze sobą w nieznaną przyszłość. Co widziały i słyszały mury naszej szkoły pozostanie w niej jako nasz duch. Wspomnienia bajecznie topią nasze serca, bo przecież ta szkoła wyznaczyła dla nas naszą przyszłość. Jubileusz skłania do odbycia podróży w czasie, dokonania retrospekcji, konfrontacji młodzieńczych marzeń z rzeczywistością, przywołuje wspomnienia, wywołuje przeszłość. Świadomość upływającego czasu napawa nas lękiem przed czymś bezpowrotnie utraconym, obawą, że w odmęcie czasu zagubimy coś bardzo ważnego lub w porę nie odnajdziemy tego, co bezcenne, a co na zawsze stanie się przeszłością. Marcel Proust pisał, że przeszłość jest zamknięta w miejscach i przedmiotach, a gdy znajdziemy się tam, gdy je odnajdziemy – oswobodzone wspomnienia zwyciężają czas i wracają, aby żyć z nami. W myślach przenosimy się do tego magicznego miejsca, gdzie czas traci swoją władzę, bo niezależnie od tego, ile upłynęło lat, w tamtych murach codziennie słychać dźwięk dzwonka wzywającego na lekcje i miedzy nim a chwilą obecną jest cała nasza przeszłość, którą każdy z Was, Drodzy Koledzy, nosi w sobie. Zapraszając Was do odbycia wspólnej podróży w czasie nie wiedziałem ilu z was tu dzisiaj spotkam, ale jak widać magia tamtych lat zadziałała, co potwierdza wasza obecność. Wszechwładny czas zatrzymał się na chwilę w swym szaleńczym pędzie. Ożyły wspomnienia zdeterminowane przez historię i przywołane z różnej perspektywy czasowej wydarzenia. Ale jesteście tu dzisiaj i za to wszystkim Wam dziękuję. Szczególne podziękowania chciałbym złożyć Waszym dziewczynom, żonom, kochankom, matkom, córkom, wszystkim kobietom świata za to że znoszą nasze sentymenty i wspierają nas swoją obecnością na naszych klasowych spotkaniach. Nie wiem czy to było wzruszające czy tak średnio, ale … ok. … starałem się. To, co otrzymaliśmy w latach szkolnych, do dzisiaj owocuje w naszym życiu. Ze wzruszeniem wspominamy chwile spędzone w szkole, która była nam jak matka: karmiła mądrością, poiła roztropnością i pocieszała, alei doświadczała. Wiele lat temu po 5 latach los nas rozłączył, pchnął w różne zakątki nie tylko kraju ale i świata, ale kiedy pada hasło spotkanie, każdy jak za krzykiem dzikich gęsi, choćby musiał zmierzyć się z wieloma przeciwnościami,  powraca. Spoglądamy na siebie, zmieniliśmy się,? Nie!!!!  wciąż jesteśmy tacy sami, nasze odbicie w lustrze się tylko zmieniło, w duszy nadal jesteśmy tacy jak kiedyś. Podczas naszej wędrówki, częściej pod górkę niż prostym szlakiem po cichu nuciliśmy to co kiedyś z winylowej płyty usłyszeliśmy i co pozostawiło taki ślad -  „(jednego serca, tak mało, na Ziemi co by przy moim zadrżało i rąk białych dwoje, co by mi oczy zasłoniły mi moje…(…)”. Czasami jednak rzuceni na kolana  widzieliśmy, że żądamy zbyt wiele.

15:32, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 lutego 2017
cierpliwość

Kiedy się już zestarzejesz, znormalniejesz i zmądrzejesz - czy będziesz jeszcze pamiętać że jestem, ten co kiedyś i ten co promieniami słońca grzał cię każdego dnia? Dopalające się resztki wspomnień, zakochanie, czułość, wiara, twoje słowa.... Nie wszystko stracone, chociaż wiem, że za wszystkie rzeczy, które zmarnowałem i utraciłem, nigdy nie dostanę się do nieba. Dlatego tak często proszę - przytul mnie i bądź cierpliwa jak kiedyś. Powiedz mi, że kochasz mnie bardziej niż nienawidzisz, że przez cały ten czas życia wciąż jesteś moja. Zawsze starałem się dopiąć swego. Jeśli upadłem szybko podnosiłem się i nie odpuszczałem, Brnąłem dalej. Mało tego każde potknięcie jeszcze bardziej mobilizowało mnie i jeszcze bardziej rozpychałem się łokciami. Może dlatego tak wiele osiągnąłem i zawsze dochodziłem do celu. Czas jednak wiele zmienił, dalej wędrowałem tą samą drogą, ale przestałem w pewnym momencie widzieć jej kres. To mnie zmroziło. Zobaczyłem pustkę, zobaczyłem mroczne chmury i już wiedziałem, że chociażbym nie wiem co zrobił nie przebiję tych chmur. Wiatr sypał tylko piasek w oczy i z wyrachowaną bezczelnością nadymał się jak wielki balon, by za chwilę uderzyć z jeszcze większą siłą. Od tego czasu nie oglądam się za siebie. Pojawiasz się i otulasz mnie ciepłym kocem, chronisz od deszczu i grzejesz, gdy zimno paraliżuje moje ruchy. Nadzieja, wiara, czułość, ciepło nocnych rozmyślań, a później wykręcasz mój numer i nie pomagają już dodatkowe słowa i pytań sto - kim jesteś? Tak ładnie ci w tej sukni i nie wiem czy już Ci mówiłem, że bardzo mocno tuliłem się do Ciebie w nocy i byłaś taka moja.

                 W telewizji mówili, że trzeba wszystko z życia brać. Gdybyś była to byś coś zmieniła, gdybyś była nie kończyłby się świat. Wiem są słowa co jak woda myją lęk, ty masz słowa, ty znasz słowa co jak woda myją mnie.



15:20, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 stycznia 2017
Czas

Wszystko przeminie i kłopoty też się skończą i będziesz szczęśliwy(…). Jeszcze w uszach brzmią odgłosy świątecznych kolęd i noworocznych fajerwerków, a już luty zamyka drugi miesiąc Nowego Roku. Nowy Rok, a więc kolejne urodziny, kolejny raz w coś wierzysz, kolejny raz podnosisz wzrok i doświadczasz tego co dobre, i tego co na rozstajach dróg. Niektórzy, tak jak kiedyś ja sam, musieli niespodziewanie uwierzyć w ducha i choć pewnie nadal nie wiedzą jak dalej żyć, po raz pierwszy przekonali się, że czas milcząco doświadcza każdego z nas. Wciąż mówimy, że czas nieubłagalnie rwie się do przodu, czasami przyśpiesza i im jesteśmy starsi, tym mniej mamy czasu dla siebie. Znacie to? Ledwie wróciliśmy z wakacji, a tu już jesień. Dopiero co rozebraliśmy choinkę po Bożym Narodzeniu, a tu Wielkanoc. Po Wielkanocy zaraz wakacje, które zawsze wszystkim w przyśpieszonym tempie mijają, nawet nie zdążysz oczy nacieszyć widokiem zieleni i dojrzałych promieni słońca i znowu liście spadają z drzew. Chwila zamyślenia, zadumy i znów szukasz odpowiedzi na pytanie - Czemu kwiaty w ogrodzie zwiędły...? Unosisz głowę i wpatrujesz się w klucz odlatujących ptaków i wierzysz, że powrócą, a wieczorem marzysz, że może znów ktoś zapali dla ciebie gwiazdę. Chowasz jeden promyk słońca na wszystkie mroczne dni, chowasz zapach lata i ciepły dotyk, by go odszukać gdy przyjdzie zamieć. Chcesz wierzyć, coś powiedzieć i usłyszeć też kilka fajnych zdań.  Z roku na rok czas zdaje się pędzić coraz szybciej, chociaż każdego roku jest tyle samo miesięcy i nie ubyło też dni. Jak to się zatem dzieje, że dopiero co żegnaliśmy lato, za chwilę nucimy - „(…) wiosna, wiosna, ach to ty!” Coraz częściej zaczynasz zauważać, że twój wewnętrzny zegar nie zgadza się i rozmija z tym, który nosisz na ręce. Każdego roku wydaje ci się, że czas pędzi szybciej. Tydzień jest jak jeden dzień, miesiąc jak tydzień, a lata uciekają z zawrotną prędkością. Dlaczego? „Kiedy siedzisz z miłą dziewczyną przez dwie godziny, myślisz, że minęła ledwo minuta. Jednak kiedy siedzisz na rozgrzanym palniku przez minutę, wydaje ci się, że minęły dwie godziny” – mawiał Albert Einstein, żartobliwie tłumacząc teorię względności czasu. Rzeczywiście, naszym poczuciem upływu czasu wyjątkowo łatwo manipulować. Wykorzystują to na przykład właściciele hipermarketów, którzy wiedzą, że odpowiednio dobrane melodie płynące z głośników subiektywnie skracają minuty spędzane w kolejce do kasy. Za to gdy czekamy w poczekalni u lekarza, czas zdaje się wlec. Efekt ten wyjaśnia tak zwana teoria uwagi: im więcej jej poświęcamy na monitorowanie upływu czasu, tym bardziej się on nam dłuży. Wszystko, co nas zajmuje i odwraca naszą uwagę od zegarków, powoduje, że psychologiczny czas płynie szybciej. Złudzenie? Pamiętam swoje dzieciństwo. Spędziłem je na wsi, z dala od dużego miasta. Pamiętam drogę, która wiodła przez tę wieś. Prowadziła do miasteczka, w którym był kościół i moja szkoła. Nikt mnie nie woził, chodziłem 3 kilometry pieszo, a później kiedy miałem 14 lat ojciec zawiózł mnie do wielkiego miasta i zostawił w szkole. Od tego czasu właściwie sam odpowiadałem za siebie, swój dom rodzinny odwiedzałem tylko w wakacje i to nie zawsze. Pytasz jak było? Ano, często już od rana padał deszcz choć nie wszyscy to zauważali, często też kochałem kolejny raz. Życie doświadczyło mnie może bardziej niż innych, a moja skrytość i zamknięcie się na ludzi miały ogromny negatywny wpływ na moją samotność. Od pewnego momentu, a konkretnie od pewnych świąt Bożego Narodzenia zacząłem dostrzegać ludzi i ich prawdziwe problemy. Wcześniej innych traktowałem najczęściej jako środek do wytwarzania dochodu, a nie jak cel życia. Zrozumiałem, że chcę kochać i chce być kochany. Zrozumiałem też, że pieniądze nie są gwarantem szczęścia i pojąłem również to, że na opinię o sobie pracuje się przez całe życie. Czas kiedy dom mój stał się wyspą był kolejną próbą i niemal każdej nocy wpatrzony w sufit szukałem siły na kolejne dni. Po jakimś czasie zacząłem zauważać na swojej drodze innych, a później doznawać czegoś co nazywa się serdeczność, życzliwość i zrozumienie. W moim domu znów zapalił się ogień. Z czasem włosy posypują się srebrem, ale to wciąż ja, ten sam co wtedy, wciąż ten sam. 

https://www.youtube.com/watch?v=HD0UqPRUeS4

www.youtube.com/watch?v=d4hEeb83vvE

14:21, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 grudnia 2016
Nowy Rok 2017

  Kiedy mija kolejny rok zawsze myślisz jaki był. Pamiętaj, aby z ostatnią kartką kalendarza zerwać z wszystkimi złymi nastrojami, aby zapomnieć o wszystkich nieudanych dniach, aby przekreślić niewarte pamięci chwile i wejść w Nowy 2017 Rok jak szczęśliwy człowiek. Stary Rok mija, lecz marzenia zostają, niech one się Tobie wszystkie spełniają i z Nowym Rokiem niech los Ci się odmieni. Tylko uwierz w to. Uwierz, że za tamtym rogiem stoi Anioł z Bogiem i odmienią twój los. 

Spodziewaj się spektakularnych sukcesów, gdyż tym razem towarzyszyć Ci będą wzmocnione wibracje trójkowe. A to dlatego, że tutaj pokrywają się dwa trendy, twoja osobista trójkowa wibracja i wibracja roku osobistego. Niestety poprzednie lata dwójki nie były dla ciebie najlepsze i pamiętasz ten czas łez i zmartwień. Teraz to wszystko się odmienia i coraz bardziej zaczyna się rok zabawy, sukcesów towarzyskich i samych przyjemności. Pamiętaj o tym i starannie wykorzystaj dany ci czas, nie miej obiekcji, oddasz dług losowi, pomagając innym. Tym razem liczyć się będą tylko dobre intencje i działanie zgodne z wyższą świadomością i dla dobra ogółu. Pilnuj tego co masz i pomimo ulotności uczuć możesz mieć świadomość, że w przyszłym roku nawiąże się jeszcze ściślejsza więź. Pamiętajcie, że nawet dziwna lub stresująca sytuacja może mieć dla was magicznie piękne zakończenie. 

10:48, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 listopada 2016
Już ponad osiem lat

Już nie w cierpieniu, bardziej w milczeniu, w zadumie, z wyschniętą łzą na policzku. To już ponad osiem lat gdy w milczeniu odeszłaś. W milczeniu i cierpieniu na które nie mogłem czasami patrzeć, a udawałem, że taki jestem mocny. 


Wtedy wydawało mi się, że słońce zagasło w biały dzień a z kolorów pozostał tylko cień i chłód zimny tak jak w lecie lód. Gwiazdy straciły złoty blask, razem ze mną płakały. Wtedy nikogo przy mnie nie było. Zostałem sam, sam zostałem i płakałem każdej nocy. 

22:10, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 października 2016
Purpurowe cierpienie.

Każdy dzień przynosi nowe doznania, przynosi uśmiech , przynosi łzy. Czasami wydaje ci się, że jesteś na dnie piekła, choć jesteś sam, opuszczony przez przyjaciół opuszczony przez tych co byli obok, byli dla ciebie wszystkim tak jak byłeś ty. Nikt tak naprawdę nie zrozumie mojego cierpienia, nie zrozumie tego co na dnie serca i w wypłakanych łzach. Tracę wiarę i nadzieję, bo Bóg zna moje cierpienie i niczego nie zmienia, nie zmienia nic, a może pozostawi mnie tak na zawsze. 

Pozostawi w smutnych dniach i łzach. Cierpienia duchowe są dobrem, lecz odkrywamy to dopiero później, po dłuższym lub krótszym okresie czasu. Od cierpień tych nie można uciec, nie można obok nim przejąć obojętnie i zrezygnować z nich. Nie, nie można, nie można nie. Można się na nie zgodzić i wtedy pozostaje mieć nadzieję, że cierpienia odmienią nas, że nas przemienią i z czegoś uwolnią.

 

 www.youtube.com/watch?v=ICcW2pwhY3M

 

Nigdy nie chciałem w żaden sposób Cię zasmucić. Nigdy nie chciałem sprawić Ci żadnego bólu.Chciałem tylko raz jedyny zobaczyć jak się śmiejesz. Chciałem tylko zobaczyć jak się śmiejesz, a później jak płaczesz … też. Nie chciałem by łzy zostały z Tobą na dłużej. Nie chciałem…

14:23, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 października 2016
Wiem

Więc powiedz mi, czy widziałeś kiedyś deszcz padający w słoneczny dzień? Zdarzyło się wczoraj i kilka dni wcześniej, zdarzyło się, że słońce było zimne a deszcz nieprzyjemny, ale ciepły. Tak..., wiem. Całe moje życie było takie. Więc już zawsze tak będzie? (...) na okrągło? - raz szybko, raz powoli, ciepło i zimno, miło i nieprzyjemnie. Już zawsze tak będzie?

Dawno temu ktoś mi powiedział, że po burzy nastaje cisza. Tak, wiem. Zdarza się tak czasami, że gdy jest już po wszystkim - w słoneczny dzień znów spadnie deszcz. Tak, wiem. Pobłyskuje z góry jak woda. Ta z dzieciństwa, którą wylano ci na odchyloną przez matkę skroń. Poparz, to znowu ja, choć dawno już opuściłem ciebie, choć dawno schyliłem głowę, a ty wciąż czekałaś. Jest taki peron z którego już dawno  odjechał pociąg i na próżno czekasz. Tak, wiem. Na próżno wypatrujesz tego, co pukał nocą do twojego serca, tylko ... czy to nadal on? Czy to nadal ja? 

12:18, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 października 2016
Norwid - zawsze lubiłem jego poezję.

Cyprian Kamil Norwid

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba

Podnoszą z ziemi przez uszanowanie

Dla darów Nieba...

Tęskno mi, Panie...

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą

Popsować gniazdo na gruszy bocianie,

Bo wszystkim służą...

Tęskno mi, Panie...

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony

Są - jak odwieczne Chrystusa wyznanie:

"Bądź pochwalony!"

Tęskno mi, Panie...

Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,

Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,

Równie niewinnej...

Tęskno mi, Panie...

Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,

Do tych, co mają tak za tak - nie za nie -

Bez światło-cienia...

Tęskno mi, Panie...

Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?

I tak być musi, choć się tak nie stanie

Przyjaźni mojej!...

www.youtube.com/watch?v=9rpyzlyGTg4

Cyprian Kamil Norwid, właściwie Cyprian Ksawery Gerard Walenty Norwid herbu Topór – polski poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista, grafik, rzeźbiarz, malarz i filozof. Wieloznaczność, zamierzone przemilczanie, doszukiwanie się w wydarzeniach codziennych pewnych historycznych prawidłowości. Takie właśnie są wiersze Norwida. 

Inspirowanie do czynu powinno być celem twórczości - zawsze tak myślałem i być może myślał podobnie Norwid.  W tworzeniu się moich zainteresowań i pasji nie sposób pominąć też mojej polonistki, która ma  niemały wkład w to, że rozkochałem się w poezji. Ukłon w stronę profesor Krystynie N. Nasze kontakty ograniczały się raczej do rozmów o poezji. Zresztą, w tym czasie, pewnie dla moich kolegów próby pisania, uwielbienie poezji i rozmowy o niej utożsamiały się z tym samym co być przygłupem. Tymczasem ja, często podziwiałem jej unoszone przez wiatr kasztanowe włosy i ładnie wyrzeźbione pośladki w obcisłych sukienkach czy spódniczkach. Śliczna i sympatyczna kobieta. Gdyby nie była moją nauczycielką, od razu bym się z nią umówił i wcale by mi nie przeszkadzało, że jest ode mnie kilka lat starsza.  

 (...) wiesz o czym myślę...? 

Na początku była dla mnie zwykłą nauczycielką, nikim wyjątkowym, ale po kilku miesiącach poczułem, że lubię ją trochę bardziej. Rozmowy zawsze się nam  kleiły i było fajnie. Pomyślałem, że trochę to rozwinę i zacząłem zagadywać ją  na przerwach, na jej dyżurach. Zauważyłem, że podczas rozmów ze mną  uśmiecha się, jakby było jej miło, że się nią interesuje. Czasami sama do mnie na przerwie przychodziła pogadać, spędzało nam się naprawdę fajnie czas. W końcu  odważyłem się poprosić ją, o niby konsultację poza szkołą. Była okazja, bo akurat brałem udział w konkursie Życia Literackiego. Pisałem jakąś poplątaną prozę na temat grup rówieśniczych. Pisałem i byłem szczęśliwy, bo każde zapisane przeze mnie zdanie, było czytane przez moją nauczycielkę. Później konsultacje, poprawki i znów możliwość spotkań poza szkołą. Byłem szczęśliwy. Potrafiłem bez końca wpatrywać się w jej czarne pieprzyki na nosku. Zauważyłem, że ma nie tylko piękną duszę i świetny charakter, ale dostrzegłem w niej śliczną, atrakcyjną kobietę. Bardzo spodobały mi się jej włosy, oczy, nogi.

Godzinami mogłem w nią wlepiać swój, maślankowaty wtedy wzrok. Choć może wydawać się to dziwne, to zauważyłem, że często odruchowo zaczynała głaskać się po szyi, zwłaszcza z tyłu, w okolicach karku. A usta?? Hmm... Rozchylone wargi, które z pewnością stawały się z czasem bardziej obrzmiałe, błyszczące, bardziej czerwone. Lekkie falowanie biustu (spowodowane przyspieszeniem tętna i oddechu), „stawianie się” brodawek, widoczne nawet przez grubszą bluzeczkę, czasami zaczerwienienie skóry na piersiach, to sygnały, które zauważałem i powodowały jednocześnie, że nie prędko wracałem do rzeczywistości. Wpatrzony w jej oczy widziałem szerokie źrenice nastawione na przeżywanie większych, może silniejszych wrażeń, czyli jakby chce zobaczyć więcej, przeżyć więcej, a ja... nie umiałem, a może bałem się. Trochę śmieszny, z dwoma pieprzykami nosek czasami stawał się bardziej ruchliwy. Wyostrzony zmysł węchu dziś zdecydował by szybko o tym, że na początek podałbym jej maliny z bitą śmietaną albo kawałek szarlotki czy lody z likierem. Uwielbiałem na nią patrzeć w sukience, ale najlepiej gdy…. Ok. może zamilknę. Do matury pozostał jeszcze rok. Wykorzystałem ten czas na naukę i rozwijałem swoje zainteresowania.

13:56, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 września 2016
Dziękuję

Witaj, miło że czasem tu zaglądasz, co daje jakąś cichą nadzieję, że pamiętasz o tym, co kiedyś taki ponurak, smutny, bez uśmiechu szukał oparcia, ciepła i znalazł,  i choć gdzieś dalekie te nasze światy, to w podobne kolory zmieniłaś je Ty, a nie czas. Dalekie drogi którymi błądziłem, nie mając pojęcia o tym, czym może być wsparcie, a czym jest ciepło słów i dotyk. Nigdy nie powiedziałem ci dziękuję, bo masz niemały swój udział w tym, kim dzisiaj jestem. Nie, nie dlatego, że zapomniałem, albo, że nie czułem takiej potrzeby. To nie tak. Bałem się wtedy rzeczywistości i tego, co może się jeszcze wydarzyć. Twoje już nie jesienne, a jeszcze nie zimowe myśli. Jakie wtedy były? Pamiętasz tą mgłę? Nigdy takiej nie widziałem. Bałem się zapytać, bo nie chciałem przerwać tego, co tak niespodziewanie znalazło się obok. Kilka fajnych chwil mam już za sobą, ale ... nie wszystko jeszcze się skończyło. Dotąd świat, a może pech ścigał mnie, jakbym mu coś był winien.  Później Ty otworzyłaś nowe horyzonty, nowe plany i uwierzyłem w to, że żal ze smutkiem wreszcie znikł. Pomyślałem-może znów zaświeciła moja gwiazda, może znów powiał dla mnie dobry wiatr. Tyle miałem złych lat, mój czas biegł w samotności  i wiesz dobrze o tym, że niejeden raz sam siebie miałem dość. Teraz to już na pewno wiem, że w moim życiu zjawił się ktoś i po powrocie do domu, następnego dnia w oknie, jakby inny stał dzień. Dlaczego ja? Dlaczego Ty? Czy byłaś ze mną bo tak chciałaś? Śmierć stawia nas zawsze w obliczu bezsilności, która nas obezwładnia, a czasami tez zabiera w nieznane. Jednak gdy pojawia się i kradnie ci ukochaną osobę serce wypełnia się bólem, a rozpacz pozostawia piętno na całe życie. Dzisiaj, po latach, z perspektywy czasu i tego co za mną bez wahania mówię dziękuję!!! Zauważyłaś moją łzę, taką inną od wszystkich moich łez. Nigdy się nie dowiem, chociaż chciałbym, uwierz mi. Nigdy nie usłyszę Twojej odpowiedzi, co zrobiłabyś gdyby nagle księżyc zgasł. Za kilka lat może się wiele zmienić i pewnie wtedy wszystko będzie inne, inni też będziemy i my. Mówiłaś tak musi być. Mówiłaś po nocy jest dzień, choć widziałaś moją wrażliwość, bo zajrzałaś tam gdzie od dawna nie był nikt. Pokochaj jeszcze jeden raz, pokochaj jeszcze raz. Tak jakbyś wszystko wiedziała, kiedyś spotkam tą której szukam, ale jeszcze zawieje mocno wiatr, zawieje wiatr. Szczęśliwych kocha świat!!!! Nie zostawiaj mi nadziei, nie zostawiaj złudzeń a ty mówisz żyj,  żyj z całych sił. Gdzieś byłaś??? A ja??? - nie wiedziałem jak żyć. 


11:54, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 września 2016
Nowy dzień

Już po wschodzie słońca, gdy noc ułożyła się do snu, a na swoje miejsce  wybudziła nowy dzień,  długo wpatrzony w swoje myśli układam nowy,  ten może zaczarowany, nowy dzień.  Tak rzadko była kiedyś radość, tak rzadko były dni bez trosk, bez zmartwień, a teraz? Jaki będzie ten nowy, nieznany jeszcze dzień. Jaki będzie ten dzień. Śpiący jeszcze poranek wiele obiecuje, słoneczne, ciepłe południe powoduje, że wraca znów pamięć o tych dniach, wraca pamięć o tych których już nie ma. Odwracam głowę, tak jakbym chciał przekonać się, że to co było, to było, że to nie tylko sen. Wchodzę do mu, przekręcam kluczem i otwieram swój nowy, zaczarowany świat. Ten świat, ten dom, ten pełen uścisków i pocałunków , to świat jaki stworzyłaś dla mnie ty. O wszystkim zapominam i choć czasem w spóźnionym śnie powraca, to zawsze budzę i jest ten nowy dzień. Przypomnij mi, gdy zapomnę tamten czas, ten gasnący dzień i pełen nadziei nowy dzień. Przypomnij mi bym mógł później o wszystkim znów zapomnieć. 

13:15, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 września 2016
Zagubiony czas i drogi dwie.

Dziś znów smutek mnie odnalazł. Nie pytaj, bo nie wiem dlaczego znów dopadł mnie ten łzawy czas. Nie mówię o tym nikomu, cicho ..., niech nikt nie usłyszy mojego łkania, niech nikt nie podpowiada, że był taki ktoś, kogo nie zastąpi nikt. Czasem krojąc chleb myślę o tym jak było by teraz, co mogło by być. Rzadko już myślę o niej, rzadko powracasz też w snach, ale ten bzdurny tekst, że prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze, że prawdziwy mężczyzna nie wie, co łzy, albo że nie zna rozpaczy, zupełnie nie pasuje do mnie. Mężczyzna i łzy - to śmieszne, to wstyd. A ja cóż? Powracam do tych dni, gdy gasłaś na moich oczach, a ja nie mówiąc czasem nic, stałem bezradny i smętnie wpatrywałem się w twój coraz bledszy cień. Mówiłaś hej, co z tobą? masz być silny. Pamiętasz? Masz żyć. Wiedziałaś, że moje milczenie to także łzy, to także płacz, a ty gdzieś podpowiadasz, niech coś miłego ci się śni.  Wychodzę z domu i zamykam drzwi, a świat za nimi jakiś inny ma wymiar. Inny i inny musisz być także i ty, bo tamten dzień już dawno minął. Minął tak jak wszystkie inne dni. Był taki ktoś, kto nie wróci nigdy już. Był taki list, który nie zawierał słów. W tym liście zaklęty czas i utkane marzenia i ta miłość do niej, taki zwariowany czas.

https://www.youtube.com/watch?v=gYJix_D1qjM

14:55, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 września 2016
Nie można dać więcej siebie niż dajesz


Ile czasu w miejscu tkwiłem, ile czasu byłem sam?  Szukałem być może wtedy już ciebie, a szukając pojąłem, że na świat składa się tyle nieszczęść innych ludzi. Z trudem toczyłem się na szczyty nadziei, z trudem toczyłem się wciąż szukając kierunku.
Jesteś tu, blisko, ale bez względu na odległość, nie można dać więcej od siebie, nie można więcej dać siebie. I nic innego się nie liczy
, zawsze ufamy w to, kim jesteśmy. Życie jest nasze, żyjemy na swój własny sposób, choć każdy dzień to dla nas coś nowego. Szukamy zaufania i odnajdujemy je w sobie. Może jestem tu by żyć dla ciebie, może jesteś by ze mną być. Jesteś tu  i nie można dać więcej siebie niż dajesz mi każdego dnia. Nie można dać więcej siebie.

 https://www.youtube.com/watch?v=2oX2FSv4Rys

 

15:10, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 maja 2016
Bez zbędnych słów

 

"Wiele razy byłem sam,
uciekałem, gdzie się dało.
Próbowałem wziąć się w garść,
chyba wreszcie się udało.

Jestem, jestem obok ciebie,
aby kochać cię.
Nie wiem, co nam da ten rok,
co się jeszcze nam przydarzy.
Chcę być blisko twoich rąk,
chcę dotykać twojej twarzy.

Jestem, jestem obok ciebie,
aby kochać cię".


Dzisiaj, bo czym to dzisiaj różni się od wczoraj, czym różni się i jaka to epoka, jaki dzień...  Czekałem na ten dzień. Posyłasz mi przez próg ulotny uśmiech twój, ja będę czekać, przyjdź. Będziemy razem żyć, dopóki jesteś i i ja jestem obok, będziemy razem żyć.

 

13:31, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 kwietnia 2016
Wspomnienia

Kiedyś każdy z nas  miał tylko siebie na własność, ale też serce miał dla wszystkich. To był czas, kiedy  każdy z nas  budował w sobie własne słowa i spokojne myśli. Niektórym z nas zabrano prywatność i myśleliście wtedy jak żyć? Co zrobić bez siebie, jak żyć - bez siebie, bez serca, bez słów. Słów później już  zapomnianych, zaplątanych ale wciąż naszych, choć często zatraconych. Niektórym świat  w obręczy bioder  tej jedynej, pozwolił na długi taniec. To ja – to ty - to my. Spójrzcie obok, za siebie, mało nas, nie wszyscy są z nami. Dlaczego? Pewnie ci których nie ma odpowiedzieliby najdokładniej, ale niestety, nie odpowiedzą już ci, których nie ma, bo wymeldowali się z tego życia.

11:39, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 marca 2016
Gdy marzenia układają do snu.

Przez ostatnie kilka lat przypomniałem sobie o wielu aspektach dotyczących przeżywania żałoby bądź zatrzymania się jej na jakimś etapie. Wiele nowych spraw dotarło do mnie na które wcześniej nie zwracałem uwagi, a na kolejne spojrzałem zupełnie inaczej niż dotychczas. W którymś z poprzednich postów wspomniałem, że w pierwszych miesiącach kiedy zostałem sam nie chciałem spotykać się z nikim.  Nawet żyjąca jeszcze wtedy moja matka, jeśli tylko schodziła w rozmowie na jej temat, to po chwili  zalewała się łzami, a ja czułem się przy Niej okropnie - jak jeden wielki "emocjonalny lodowiec" i nie wiedzieć czemu czułem się winny za te jej łzy. Zresztą, po śmierci ojca, moja matka już nigdy nie była tą, którą znałem. Poza tym uczuciem, właściwie mogę śmiało powiedzieć, że nie czułem nic, tak jakby ktoś podał mi zastrzyk znieczulający nerwy. Nastąpiło we mnie całkowite zamrożenie emocji. Chociaż nie... parę negatywnych uczuć, jednak tkwiło niczym drzazga, która potwornie doskwierała. Pojawiała się też niechęć, wściekłość, zdenerwowanie, poirytowanie, ale wówczas wydawało mi się, że te przykre reakcje kieruję na … no właśnie, na kogo?? W istocie tak było, ale jak to możliwe, że moja mama będąc teściową tonie w morzu łez, a ja... bez wyrazu jakiegokolwiek i płaczę tak, aby nikt nie widział, wewnątrz i w samotności. Czułem pieczenie, rozrywający ból w okolicy klatki piersiowej, ale ani jedna łza nie popłynęła. Pewnego razu mniej więcej po pięciu latach, będąc u kresu wytrzymałości psychicznej, zapakowałem parę rzeczy i pojechałem na wakacje. Ciepłe morze, Egipt i niekończące się kąpiele. Później usłyszałem gdzieś za plecami -  przestań cedzić smutne słowa. Czasu nie cofniesz, nie odmienisz losu, nie odmienisz, nawet jak miną lata nie odmienisz. Jeszcze nie wiem kiedy, ale przyjdzie taka chwila, że może to inną kartę wyciągniesz z talii i nie patrz już wzrokiem ponurym. Odgrywałem więc jakąś kiepską rolę napisaną tylko dla mnie, i gdyby nie ty grał bym tę rolę do dziś. Już nie zadaję sobie pytań jak dalej żyć, już nie czekam na powrót, choć czasami smutnych, ale z Tobą dni, już nie proszę pomóż żyć. Zaczaruję świat, a w nim zaczaruję dla siebie chwile z Tobą. Do tych gwiazd, uniesionych wysoko nad głową mówię często i szukając czasem szkolną miłość zatracałem się. Czyjaś niewidzialna dłoń poprawia rozwiane włosy i jest tak jak serce dyktuje, choć nie zawsze ten świat do nas pasuje. 

www.youtube.com/watch?v=RgKAFK5djSk

14:41, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 marca 2016
szepcą w dźwiękach ciszy

Znów przyszedłem z tobą porozmawiać, ponieważ jakaś wizja, zakradając się cicho zasiała swe nasiona gdy spałem. Wizja, która wciąż pozostaje, żywa, w dźwięku ciszy, we mnie. W niespokojnych snach szedłem sam wąskimi uliczkami wyłożonymi kamieniem. W blasku ulicznej lampy postawiłem kołnierz, aby schronić się przed zimnem i wilgocią, kiedy moje oczy przeszył błysk neonowego światła, które rozdarło noc i dotknęło dźwięku ciszy. W tym nagim świetle ujrzałem dziesięć tysięcy ludzi, może więcej. Ludzi, którzy rozmawiali nie mówiąc, ludzi, którzy słyszeli nie słuchając, ludzi piszących pieśni, którymi nigdy nie podzielą się ze światem. 

"Głupcy", rzekłem, "Nic nie rozumiecie , usłyszcie moje słowa, abym mógł was nauczać, chwyćcie moje ręce, abym mógł was dosięgnąć'', lecz moje słowa, jak ciche krople deszczu, opadały i rozbrzmiewały echem. 

Bez strachu i wstydu pragnienie Ciebie, pragnienie Twojego długiego milczenia, pragnienie ciebie. Długie milczenie uczesane wiatrem jak gorąca kawa rano budzi. 


Pierwsza noc miłości , szalony taniec w sercu i te gwiazdy wysoko, poznajemy , przeżywamy, dotykamy. 

www.youtube.com/watch?v=A8gO0Z818j4&nohtml5=False

13:58, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 lutego 2016
Nasza klasa

To może przypadek, że znów się widzimy. Patrzymy na siebie w spokojnej udręce, a przez lata i zimy wspomnienia spłowiały. Dziś tylko się znamy, nic więcej... Uśmiechasz się dziwnie, inaczej niż wtedy, gdy było do siebie  nam bliżej niż blisko. To było niedawno, a mówi się kiedyś. Dziś tylko się znamy. To wszystko...  Dzielimy złą ciszę, obcymi słowami. Ty serce masz chłodne i chłodne masz ręce. Za chwilę pójdziemy innymi drogami, bo tylko się znamy, nic więcej... Jak zabłąkanych ptaków głos, jak liść przez chwile piękny, nim go wiatr strąci z drzewa, tak w nas głęboko skryte śpią małe tęsknoty, krótkie tęsknoty, znaczące prawie tyle co nic. Bo tylko się znamy, nic więcej.  

https://www.youtube.com/watch?v=4zLfCnGVeL4

https://www.youtube.com/watch?v=PtbW7zYmYfM

14:10, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 lutego 2016
(...) A życie toczyło się dalej...

Po raz pierwszy absolwenci technikum, którzy jako pierwsi ukończyli ośmioklasową szkołę podstawową - przystąpili do egzaminów dojrzałości według nowej formuły: trzy egzaminy pisemne i trzy ustne (język polski, matematyka i jeden z przedmiotów wybranych: propedeutyka, historia, fizyka, chemia, biologia albo geografia).  Pojawienie się od 1999 r. gimnazjów zmienia system kształcenia, ale także i same matury. Pojawia się forma prezentacji, ale nie na długo, bo znów nastąpiło  odejście od prezentacji na rzecz wypowiedzi na zadany,wylosowany temat na egzaminie ustnym z języka polskiego oraz obowiązek przystąpienia do egzaminu pisemnego z jednego z tzw. przedmiotów do wyboru. Zgodnie z nową podstawą programową nauczania, uczeń szkoły ponadgimnazjalnej musiał się uczyć wybranych przedmiotów na poziomie rozszerzonym. Wybrany przez ucznia przedmiot będzie mógł być jednak inny niż te, których maturzysta uczył się w zakresie rozszerzonym w szkole maturalnej, zdający będzie odpowiadał na wybrane losowo pytania przygotowane przez Centralną Komisję Egzaminacyjną. Pytania dotyczą fragmentów lektur, tekstów o języku, lub odnoszą się do reprodukcji dzieła sztuki. Zdający po wylosowaniu pytania ma 15 minut na przygotowanie swojej wypowiedzi. Egzamin ten ma sprawdzać umiejętność wypowiadania się, jedną z kluczowych umiejętności, potrzebną w dalszej nauce i w życiu zawodowym . Aby zdać egzamin maturalny, trzeba na nim uzyskać minimum 30 proc., ale pamiętać należy, że matura pełni dziś także funkcję egzaminów wstępnych na studia i te 30 procent to za mało. Tak wygląda to dzisiaj. Zdobycie wyższego wykształcenia kosztowało nas wielu wyrzeczeń i szaleńczej pracy, bo później już nie wypada iść na zajęcia na "waleta".  Teraz patrząc z perspektywy czasu w 2017 roku mija 40 lat od naszej matury, naszych snów, wolności i chwil, gdy majowe słońce nas błogosławiło, a my przystępowaliśmy do I ważnego egzaminu.  Później każdy z nas obrał własną drogę.  Praca, niektórzy wojsko, studia, ślub, rodzina. Dzisiaj choć starsi ale wciąż tacy sami. "Ale to już było i nie wróci więcej i choć tyle się zdarzyło to do przodu wciąż wyrywa głupie serce. Ale to już było, jak nuci Maryla i znikło gdzieś za nami. Choć w papierach lat przybyło to naprawdę, wciąż jesteśmy tacy sami".

 https://www.youtube.com/watch?v=krC2QWHzXz0

13:48, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 stycznia 2016
Za linią życia

Za linią życia, gdzie żyliśmy, gdy byliśmy młodzi, w świecie magnesów i cudów nasze myśli błądziły stale i bez granic. Żyliśmy szybko jednocześnie czując powoli, że czas odbiera nam nasze marzenia. Patrząc wstecz na przelotnie wspomnienie, jak zielono było tam po drugiej stronie, wiem, że zgadzasz się ze mną, że czujesz tak jak ja. Mędrzec rzekł: podążaj dalej tą drogą, choć wiatr będzie dął ci w twarz, kiedy będą mijały lata. Wsłuchaj się w głos, który dochodzi głęboko z wnętrza, to głos serca. Zamknij oczy, a odnajdziesz tamte dni, odnajdziesz wspomnienia, nie buduj złotego kopca jaj. Każdy w swoim życiu miał takie chwile do których wraca w samotności. Każdy też miał takie dni, gdy czuł, że ten jego upragniony, mały kawałek nieba zamienia się w ciemność, rozpada. Głosy, które chcą, byś je usłyszał, zamieniasz w milczenie, stajesz się głuchy, odwracasz się i cierpisz. Umęczony, na kolanach, spoglądasz do góry, a na niebie zamiast gwiazd są twoje łzy, ale nie szukasz zemsty w niebie. Zaczynasz swoje życie jeszcze raz... wszak wierzyłeś, że przecież jest gdzieś ten dom w którym ktoś na ciebie czeka. Wierzyłeś, choć twarz miałeś mokrą nie od deszczu lecz od łez. Co się stało z naszą klasą?? Co się stało? (...) " Odnalazłem klasę całą - na wygnaniu, w kraju, w grobie, ale coś się pozmieniało. Odnalazłem całą klasę, wyrośniętą i dojrzałą i wśród tych nieobcych twarzy szukam ciągle twarzy dzieci. Nie umiem zatrzymać dobrych dni, ale z wami znalazłem klucz, który otwiera wszystkie drzwi. (...) "Najważniejsze to być silnym, wicher silne drzewa głaszcze..."

 

https://www.youtube.com/watch?v=bsYV5UnLg6Q


 Z tłumu niepewności wybieraliśmy tą,  co była nam magią, aniołem, tłem dnia i mgłą snów. Później razem, ale zawsze trochę obok, na dotyk myśli… już wtedy ubrana w lekkie nic znikała skoro świt…. znów zapomniała, nie tak chciała, a my  nakarmieni kłamstwami przegrywaliśmy dni i noce i dokonywaliśmy kolejnych wyborów. Pierwsze łzy, inne od wszystkich łez. Rozpacz, żegnanie  się z kimś ci bliskim. Zostajesz znów sam, zupełnie sam i choć nie chcesz cofnąć żadnego dnia, czasem  trochę żal, niespełnionych pragnień młodych lat. 




14:26, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
Co przyniesiesz dziś do domu ze sobą

Co przyniesiesz dziś do domu ze sobą, zmęczenie, wiosnę tak jak wczoraj? Wiem, że każdy z nas ma to, co życie mu da, to ty dajesz więcej. Kiedy czekam na ciebie, kiedy czekam aż staniesz w drzwiach, choć zmęczona to zawsze uśmiechnięta, zastanawiam się co przyniesiesz dziś do domu ze sobą. Szczęście zawsze ma tu tą samą twarz, twoją twarz. Jeszcze przed chwilą stałem wpatrzony w okno wypatrując ciebie, bo brakowało mi dotyku warg, uśmiechu, pieszczot słodkich, jak miód, oczu kochających, dźwięku słów, ciepła, oddechu. Więc po co żyć ? Chyba tylko dlatego, by z Tobą wiecznie być. Co przyniesiesz dziś do domu ze sobą, co przyniesiesz. Pojawiłaś się w mym życiu tak nagle i sprawiłaś, że zapomniałem o bolesnych wspomnieniach. Od tego momentu jesteś ciągle obecna w moich myślach. Budzę się z radością, bo wiem, że przydarzyło mi się coś niezwykłego. Dziękuję ci za to, co otrzymuję od ciebie, za to że jesteś. Nie wiem czy kiedykolwiek zdołam ci się za wszystko odwdzięczyć. Mogę jedynie odpłacić ci swoim bezgranicznym uczuciem i oddaniem. Mówiłaś - to smutne, kiedy osoby, które dają ci najlepsze wspomnienia, stają się jednym z nich, ale żyj, jestem obok. Jestem z tobą, a ty spróbuj mówić kocham każdym ze swoich słów. Nie bój się zdziwienia, a świat cię zachwyci znów. Spójrz nowy dzień życia się zaczyna. Coś nowego się zaczyna. Pragniesz cofnąć czas?  Na próżno. Każda chwila to dar i nie wolno ci się bać. Masz ją, by móc przebaczać, kochać, zostawić ślad. W końcu jesteśmy tylko zwykłymi ludźmi. Ja i ty. Bóg jeden wie, co mamy za sobą i wie co czeka nas w oddali i blisko. Naprzód! — krzyknął z tyłu. Więc idziemy – ja i ty. 

13:47, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 stycznia 2016
Tylko nie mów

Nie lubię słowa jakoś, może, kiedyś, nie lubię ich od dawna i może jeszcze kilka innych. Kiedy mówiłem sobie, że wszystko będzie dobrze tej nocy chciałem mocno w to wierzyć, choć bałem się, bo zderzenie światów dawnego i tego co się narodził nie tak dawno, choć zdarza się czasem, to jednak nie zawsze udaje. Będę Cię kochać, póki nie dotrę do końca. Tak jakby nic nie mogło się stać tylko nie mów może, tylko nie mów kiedyś, jakoś nie mów mi, bo będę cię kochał jak nie kochał nikt.

https://www.youtube.com/watch?v=eDIaDS9HhMw

 

09:50, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 stycznia 2016
Ile...?

"... Ile razem dróg przebytych? Ile ścieżek przedeptanych? Ile deszczów, ile śniegów wiszących nad latarniami? Ile listów, ile rozstań, ciężkich godzin w miastach wielu? I znów upór, żeby powstać i znów iść i dojść do celu. Ile w trudzie nieustannym wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń? Ile chlebów rozkrajanych? Pocałunków? Schodów? Książek? Oczy twe jak piękne świece, a w sercu źródło promienia, więc ja chciałbym twoje serce ocalić od zapomnienia...."

Prześcigasz lot ptaka myślami, wciąż szybszy, mocniejszy i z wiarą w to co jutro. Niepewnej nadziei i obłoków takich błękitnych szukasz i uciekasz od nich bo przecież świat w okół ciebie się zmienia.  Widzisz to i poprawiasz wszystko to co kiedyś stworzyłeś i wciąż wydaje się to jeszcze złe. A może nic, nigdy, może, choć nie jestem pewien. Może... ? Rejestrujemy naszymi zmysłami i łączymy się z symbolami. Tworzymy coś na wzór urojenia, złudzenia, iluzji, fantastyczność mieni się i kusi, przyciąga wzrok ukazując  fantastyczne obrazy, wizje, czasem miesza jawę i sen, albo rzeczywisty świat z fantastycznym. Fantasmagoria. Dziwny kraj, dziwny i ciężki bo wszystko wszystkim wydaje się obce. 

https://www.youtube.com/watch?v=IXdNnw99-Ic

13:06, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25