RSS
poniedziałek, 08 lutego 2016
(...) A życie toczyło się dalej...

Po raz pierwszy absolwenci technikum, którzy jako pierwsi ukończyli ośmioklasową szkołę podstawową - przystąpili do egzaminów dojrzałości według nowej formuły: trzy egzaminy pisemne i trzy ustne (język polski, matematyka i jeden z przedmiotów wybranych: propedeutyka, historia, fizyka, chemia, biologia albo geografia).  Pojawienie się od 1999 r. gimnazjów zmienia system kształcenia, ale także i same matury. Pojawia się forma prezentacji, ale nie na długo, bo znów nastąpiło  odejście od prezentacji na rzecz wypowiedzi na zadany,wylosowany temat na egzaminie ustnym z języka polskiego oraz obowiązek przystąpienia do egzaminu pisemnego z jednego z tzw. przedmiotów do wyboru. Zgodnie z nową podstawą programową nauczania, uczeń szkoły ponadgimnazjalnej musiał się uczyć wybranych przedmiotów na poziomie rozszerzonym. Wybrany przez ucznia przedmiot będzie mógł być jednak inny niż te, których maturzysta uczył się w zakresie rozszerzonym w szkole maturalnej, zdający będzie odpowiadał na wybrane losowo pytania przygotowane przez Centralną Komisję Egzaminacyjną. Pytania dotyczą fragmentów lektur, tekstów o języku, lub odnoszą się do reprodukcji dzieła sztuki. Zdający po wylosowaniu pytania ma 15 minut na przygotowanie swojej wypowiedzi. Egzamin ten ma sprawdzać umiejętność wypowiadania się, jedną z kluczowych umiejętności, potrzebną w dalszej nauce i w życiu zawodowym . Aby zdać egzamin maturalny, trzeba na nim uzyskać minimum 30 proc., ale pamiętać należy, że matura pełni dziś także funkcję egzaminów wstępnych na studia i te 30 procent to za mało. Tak wygląda to dzisiaj. Zdobycie wyższego wykształcenia kosztowało nas wielu wyrzeczeń i szaleńczej pracy, bo później już nie wypada iść na zajęcia na "waleta".  Teraz patrząc z perspektywy czasu w 2017 roku mija 40 lat od naszej matury, naszych snów, wolności i chwil, gdy majowe słońce nas błogosławiło, a my przystępowaliśmy do I ważnego egzaminu.  Później każdy z nas obrał własną drogę.  Praca, niektórzy wojsko, studia, ślub, rodzina. Dzisiaj choć starsi ale wciąż tacy sami. "Ale to już było i nie wróci więcej i choć tyle się zdarzyło to do przodu wciąż wyrywa głupie serce. Ale to już było, jak nuci Maryla i znikło gdzieś za nami. Choć w papierach lat przybyło to naprawdę, wciąż jesteśmy tacy sami".

 https://www.youtube.com/watch?v=krC2QWHzXz0

13:48, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 stycznia 2016
Za linią życia

Za linią życia, gdzie żyliśmy, gdy byliśmy młodzi, w świecie magnesów i cudów nasze myśli błądziły stale i bez granic. Żyliśmy szybko jednocześnie czując powoli, że czas odbiera nam nasze marzenia. Patrząc wstecz na przelotnie wspomnienie, jak zielono było tam po drugiej stronie, wiem, że zgadzasz się ze mną, że czujesz tak jak ja. Mędrzec rzekł: podążaj dalej tą drogą, choć wiatr będzie dął ci w twarz, kiedy będą mijały lata. Wsłuchaj się w głos, który dochodzi głęboko z wnętrza, to głos serca. Zamknij oczy, a odnajdziesz tamte dni, odnajdziesz wspomnienia, nie buduj złotego kopca jaj. Każdy w swoim życiu miał takie chwile do których wraca w samotności. Każdy też miał takie dni, gdy czuł, że ten jego upragniony, mały kawałek nieba zamienia się w ciemność, rozpada. Głosy, które chcą, byś je usłyszał, zamieniasz w milczenie, stajesz się głuchy, odwracasz się i cierpisz. Umęczony, na kolanach, spoglądasz do góry, a na niebie zamiast gwiazd są twoje łzy, ale nie szukasz zemsty w niebie. Zaczynasz swoje życie jeszcze raz... wszak wierzyłeś, że przecież jest gdzieś ten dom w którym ktoś na ciebie czeka. Wierzyłeś, choć twarz miałeś mokrą nie od deszczu lecz od łez. Co się stało z naszą klasą?? Co się stało? (...) " Odnalazłem klasę całą - na wygnaniu, w kraju, w grobie, ale coś się pozmieniało. Odnalazłem całą klasę, wyrośniętą i dojrzałą i wśród tych nieobcych twarzy szukam ciągle twarzy dzieci. Nie umiem zatrzymać dobrych dni, ale z wami znalazłem klucz, który otwiera wszystkie drzwi. (...) "Najważniejsze to być silnym, wicher silne drzewa głaszcze..."

 

https://www.youtube.com/watch?v=bsYV5UnLg6Q


 Z tłumu niepewności wybieraliśmy tą,  co była nam magią, aniołem, tłem dnia i mgłą snów. Później razem, ale zawsze trochę obok, na dotyk myśli… już wtedy ubrana w lekkie nic znikała skoro świt…. znów zapomniała, nie tak chciała, a my  nakarmieni kłamstwami przegrywaliśmy dni i noce i dokonywaliśmy kolejnych wyborów. Pierwsze łzy, inne od wszystkich łez. Rozpacz, żegnanie  się z kimś ci bliskim. Zostajesz znów sam, zupełnie sam i choć nie chcesz cofnąć żadnego dnia, czasem  trochę żal, niespełnionych pragnień młodych lat. 




14:26, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
Co przyniesiesz dziś do domu ze sobą

Co przyniesiesz dziś do domu ze sobą, zmęczenie, wiosnę tak jak wczoraj? Wiem, że każdy z nas ma to, co życie mu da, to ty dajesz więcej. Kiedy czekam na ciebie, kiedy czekam aż staniesz w drzwiach, choć zmęczona to zawsze uśmiechnięta, zastanawiam się co przyniesiesz dziś do domu ze sobą. Szczęście zawsze ma tu tą samą twarz, twoją twarz. Jeszcze przed chwilą stałem wpatrzony w okno wypatrując ciebie, bo brakowało mi dotyku warg, uśmiechu, pieszczot słodkich, jak miód, oczu kochających, dźwięku słów, ciepła, oddechu. Więc po co żyć ? Chyba tylko dlatego, by z Tobą wiecznie być. Co przyniesiesz dziś do domu ze sobą, co przyniesiesz. Pojawiłaś się w mym życiu tak nagle i sprawiłaś, że zapomniałem o bolesnych wspomnieniach. Od tego momentu jesteś ciągle obecna w moich myślach. Budzę się z radością, bo wiem, że przydarzyło mi się coś niezwykłego. Dziękuję ci za to, co otrzymuję od ciebie, za to że jesteś. Nie wiem czy kiedykolwiek zdołam ci się za wszystko odwdzięczyć. Mogę jedynie odpłacić ci swoim bezgranicznym uczuciem i oddaniem. Mówiłaś - to smutne, kiedy osoby, które dają ci najlepsze wspomnienia, stają się jednym z nich, ale żyj, jestem obok. Jestem z tobą, a ty spróbuj mówić kocham każdym ze swoich słów. Nie bój się zdziwienia, a świat cię zachwyci znów. Spójrz nowy dzień życia się zaczyna. Coś nowego się zaczyna. Pragniesz cofnąć czas?  Na próżno. Każda chwila to dar i nie wolno ci się bać. Masz ją, by móc przebaczać, kochać, zostawić ślad. W końcu jesteśmy tylko zwykłymi ludźmi. Ja i ty. Bóg jeden wie, co mamy za sobą i wie co czeka nas w oddali i blisko. Naprzód! — krzyknął z tyłu. Więc idziemy – ja i ty. 

13:47, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 stycznia 2016
Tylko nie mów

Nie lubię słowa jakoś, może, kiedyś, nie lubię ich od dawna i może jeszcze kilka innych. Kiedy mówiłem sobie, że wszystko będzie dobrze tej nocy chciałem mocno w to wierzyć, choć bałem się, bo zderzenie światów dawnego i tego co się narodził nie tak dawno, choć zdarza się czasem, to jednak nie zawsze udaje. Będę Cię kochać, póki nie dotrę do końca. Tak jakby nic nie mogło się stać tylko nie mów może, tylko nie mów kiedyś, jakoś nie mów mi, bo będę cię kochał jak nie kochał nikt.

https://www.youtube.com/watch?v=eDIaDS9HhMw

 

09:50, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 stycznia 2016
Ile...?

"... Ile razem dróg przebytych? Ile ścieżek przedeptanych? Ile deszczów, ile śniegów wiszących nad latarniami? Ile listów, ile rozstań, ciężkich godzin w miastach wielu? I znów upór, żeby powstać i znów iść i dojść do celu. Ile w trudzie nieustannym wspólnych zmartwień, wspólnych dążeń? Ile chlebów rozkrajanych? Pocałunków? Schodów? Książek? Oczy twe jak piękne świece, a w sercu źródło promienia, więc ja chciałbym twoje serce ocalić od zapomnienia...."

Prześcigasz lot ptaka myślami, wciąż szybszy, mocniejszy i z wiarą w to co jutro. Niepewnej nadziei i obłoków takich błękitnych szukasz i uciekasz od nich bo przecież świat w okół ciebie się zmienia.  Widzisz to i poprawiasz wszystko to co kiedyś stworzyłeś i wciąż wydaje się to jeszcze złe. A może nic, nigdy, może, choć nie jestem pewien. Może... ? Rejestrujemy naszymi zmysłami i łączymy się z symbolami. Tworzymy coś na wzór urojenia, złudzenia, iluzji, fantastyczność mieni się i kusi, przyciąga wzrok ukazując  fantastyczne obrazy, wizje, czasem miesza jawę i sen, albo rzeczywisty świat z fantastycznym. Fantasmagoria. Dziwny kraj, dziwny i ciężki bo wszystko wszystkim wydaje się obce. 

https://www.youtube.com/watch?v=IXdNnw99-Ic

13:06, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 grudnia 2015
Już 8 lat

Ileż byłby  wart świat bez Ciebie? Dziękuję ci, że jesteś. Dziękuję, bo to ty sprawiłaś, że uwierzyłem w najprostsze dwa słowa.Wiem też że nie masz mi za złe że w tym dniu myślę też o tych co odeszli.

Znów zbliża się ten czas... czas szczęścia, spokoju, uśmiechu... może dla niektórych czas tęsknoty, kiedy w myślach cicho powtarzają mógłbyś tutaj być....mogłabyś tu być.... patrzysz na puste miejsce przy stole i z trudem powstrzymujesz łzę, odwracasz dyskretnie głowę, osuszasz oczy i znów się uśmiechasz. Najgorsze co może spotkać człowieka,to śmierć ukochanej osoby!!! Przeżyłem to 8 lat temu i jestem zawsze w tym dniu z wszystkimi, którzy stracili bliskich. 

22:35, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 listopada 2015
A Ty? Jaki jesteś?

Zastanawiałeś się kiedyś co zrobisz, jak zostaniesz sam? A ty? Zastanawiałaś się? Zastanawiałaś się jak zostaniesz sama? … bez nikogo stojącego u twego boku?    

Próbowałaś mnie pocieszyć, gdy zawiodło życie, gdy zawiedli wszyscy ci których kochałem i cały świat stanął na głowie. Zbudziłaś we mnie pewne uczucie, gdy spoglądam na zachód i moja dusza płacze za ucieczką, a w myślach, ukazali się ci, których już nie ma. Słyszałem ich głosy, widziałem smugi dymu snującego się wśród drzew i słyszałem głosy tych, co obserwując wciąż stali, jeszcze chwilę, jeszcze nie teraz… mówili. Później już wiedziałem, że nikt nie poda mi dłoni, przejdą obok, przejdą szepcąc jak wiatr. Wiedziałem, że przecież idzie obok dama, lśni białym światłem i chce mi pokazać, jak wszystko wciąż zmienia się w złoto. Już wiem nawet kiedy, gdy wszystko będzie jednością, a jedność wszystkim, a ja sam posłucham uważnie i stanę się skałą, ale nie jak wszyscy chcecie, nie będę się staczał. Pamiętaj - jest jeszcze czas do zmiany drogi, którą dążysz.

11:00, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 listopada 2015
A ona kupuje schody do nieba…

 

Jest taka kobieta, która jest pewna, że wszystko co się świeci jest złotem. Zdziwieni? Tak, dokładnie tak myśli i nawet schody do nieba chce kupić. Wciąż zaskakuje i szuka nowych miejsc, a kiedy tam dociera, wtedy wie, że jeśli wszystkie sklepy są zamknięte, wystarczy jej słowo, by dostała to, po co przyszła. Zwyczajnie przecież kupiła schody do nieba i jeszcze dziś zamierza wejść nimi wysoko.  Mimo znaków na ścianie, ona chce mieć pewność, bo wiesz, że czasem słowa są dwuznaczne. 

Na drzewie przy strumyku siedzi ptak, który śpiewa, ptak śpiewa a nasze myśli czasem pełne są obaw. To mnie zastanawia. Budzi się we mnie pewne uczucie, gdy spoglądam na zachód i moja dusza płacze za ucieczką. W myślach ukazały mi się smugi dymu snującego się wśród drzew i słyszałem głosy tych, co wciąż stali, obserwując. Tak, to mnie zastanawia. Coś szepnęło mi, że wkrótce, jeśli wszyscy zagramy pierwsze skrzypce kobziarz poprowadzi nas ku rozsądkowi i wstanie nowy dzień dla tych, którzy długo stali, długo czekali a przez lasy przemknie echo. To ja..a..a..a..a..a...... Jeśli spostrzeżesz zgiełk w swoim żywopłocie, nie obawiaj się. Istnieją dwie ścieżki, którymi możesz pójść. Pamiętaj zawsze jest czas do zmiany drogi, którą dążysz. Pamiętaj zawsze jest jeszcze czas... I to mnie zastanawia. W głowie czujesz zamęt, lecz nie pozbędziesz się go, jakbyś nie wiedziała. Kobziarz wzywa Cię, byś się do niego przyłączyła. Droga damo, czyż nie słyszysz jak wiatr wieje i czy wiedziałaś, że twoje schody wspierają się na szepcącym wietrze? Gdy z wiatrem zbiegamy wzdłuż drogi, nasze cienie stają się wyższe od dusz. Tam idzie dama, którą już znamy. Lśni białym światłem i chce nam pokazać, jak wszystko wciąż zmienia się w złoto. A jeśli posłuchasz bardzo uważnie, melodia w końcu do Ciebie przyjdzie, gdy wszystko będzie jednością, a jedność wszystkim. Musisz być twardy jak skała a nie jak skała staczać się.  

09:57, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 listopada 2015
Pamiętam

Pamiętam, choć zmieniło się wszystko. Zmienił się czas, zmieniły się lata. Zmienił się nawet mój pogląd na życie oraz na to co się wokół dzieje. Kiedyś uważałem, że nie można żyć bez ludzi, później byłem w związku z samotnością a dziś? Nie marudzę, jak kiedyś, że taki stan boli, a wręcz przeciwnie. Zmieniła się codzienność, a ja wraz z nią. ....dojrzałem...??? 


19:59, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 września 2015
Nie lubię ciemności

Nie lubię ciemności, nie lubię kiedy mrok staje się czymś co przytłacza i dobrze, że pozwalasz mi wtedy zaświecić światło. Mam tak już od czasu, gdy moje serce poległo. Wtedy pojawiłaś się i przywłaszczyłaś je, pojawiłaś się i ocaliłaś. Powróciła siła co dotąd drzemała w dłoniach, a ty zamieniłaś deszcz w płomienie. Nie lubię ciemności i choć pewnie byłaś zdziwiona, że jak małe dziecko zasypiam przy blasku nocnej lampki. Teraz jest już inaczej, już się nie boję, nie lękam i choć za oknem czasem jeszcze słychać jak idzie smętny orszak, to dotyk twoich dłoni i twoja obecność pozwalają zasypiać spokojnie. 

 

https://www.youtube.com/watch?v=_mv6idCzJ-Y

12:29, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 września 2015
Jesienny poranek

Coraz chłodniej, choć jeszcze czasami słońce próbuje mocniej, jakby lipcowo przebijać się przez coraz ciemniejsze chmury. Kieruję twarz ku niebu, chłonę ciepło, w oddali słyszę jak mknie żurawi klucz. Zawsze podziwiam ptaki, że też tak potrafią się zorganizować. Nad ranem coraz więcej mgieł, a zielone drzewa, każdy z upływających dni coraz bardziej zamienia w żółte kolory. Dzwonek budzika przerywa ranne myśli, zmusza do wstania. Pochylam się nad tobą i z twoich ust spijam krople ciepła nocy. Słuchając twojego oddechu, czuję zarazem bicie serca. Widok, który zabiorę ze sobą na cały dzień. Rozkoszuję się nim  i nie potrzeba mi nic więcej.. Żadnych zmysłów, pieszczot, żadnych pragnień. Starając się nie zbudzić cię, dotykam rozsypanych włosów na poduszce i chcę byś była tak blisko jak teraz zawsze. Wpatruję się, a ty wtulona w biel poduszki spokojnie oddychasz. Odchodzę cicho na palcach, ale tylko na chwilę, bo zaraz znów siadam na brzegu łóżka. Uśmiechasz się, jakbyś czuła dotyk mojego spojrzenia. W milczeniu i Twoich pełnych ufności zamkniętych oczach, pozostawiam cię na cały dzień.

https://www.youtube.com/watch?v=Es3Vsfzdr14&list=RDUs-TVg40ExM&index=11



www.youtube.com/watch?v=Us-TVg40ExM 

12:37, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 września 2015
Tacy byliśmy jeszcze wczoraj, a dziś....?

Lubię gdy jesteś w domu. Czas wtedy jest jakiś inny. Lubię wsłuchiwać się w Twój ciepły oddech gdy zasypiasz. Nie przypuszczałem, że całym moim światem będziesz, że zatrzymasz czas dla mnie i tyle będzie ciebie we mnie. Wieczorem przygaszam światło, a ty siadasz z boku i uciszasz wszystkie głosy w mojej głowie.  Patrzysz mi w oczy i widzisz w moim spojrzeniu tyle miłości, uczucia, ciepła. Kiedyś byliśmy jak dwie zagubione dusze krążące w kulistym akwarium, w którym ryba może krążyć całe życie w kółko po tej samej ścieżce i tak rok po roku. Później nie znając siebie, mówiliśmy do siebie w samotności, witaj ciemności, stara przyjaciółko. Nieraz przychodziłem porozmawiać z tobą  w ciemności, ponieważ gdy spałem jakaś wizja, zakradając się cicho zostawiła swe nasiona  i ta wizja, która została zasiana w mym umyśle wciąż pozostaje żywa.

https://www.youtube.com/watch?v=3j8mr-gcgoI

W niespokojnych snach, wąskimi uliczkami wyłożonymi kamieniem, w blasku ulicznej lampy, szedłem sam. Nieświadomy jeszcze tego co się stanie, postawiłem kołnierz, aby schronić się przed zimnem i śniegiem. Nagle moje oczy przeszył błysk neonowego światła, które rozdarło ciemne popołudnie i poruszyło ciszę. Idąc w tym nagim świetle mijałem ludzi, a ujrzałem tylko ciebie. Mijając ludzi, którzy rozmawiali nie mówiąc, ludzi, którzy słyszeli nie słuchając, ludzi piszących pieśni, którymi nigdy nie podzielą się ze światem. Wtedy już wiedziałem, że od tej chwili nikt nie ośmieli się zakłócić ciszy.

https://www.youtube.com/watch?v=CKZFdkCUksg





12:40, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 września 2015
Wrzesień

Spełnienie. Tegoroczne lato spełniło mi  się jakby w różanym gaju. Przyszło też jakoś tak prawie nieoczekiwanie i szybko, bo z końcem czerwca i chyba jak dla mnie, zbyt szybko się skończyło. Nieśmiałe, coraz cieplejsze, coraz odważniej i dłużej było ze mną każdego dnia. Poznałem je po motylach i  odcieniu trawy. To już lato. Tak  samo jak wtedy, jak przed laty, gdy wyszłaś do mnie uśmiechnięta w zimowe popołudnie, tak samo teraz, gdy zaczyna się lato w zapachu gaju skąpany, osłonięty cieniem herbacianej róży, idę przez życie z tobą, tańczę, może płynę... a nasze stopy bose nie pozostawiają śladu. Innym razem znów, kiedy nasze nogi były w wodzie splecione stopami, a słońce złote promieniami pieściło moje ramiona, ty tylko spoglądałaś na to i całowałaś mnie, choć wyłącznie oczami, bo z promieniami walczyć nie miałaś śmiałości. Siedzieliśmy tak sami, wpatrzeni w horyzont, słońca złotem zalani i czekaliśmy nocy. Czekaliśmy i w końcu przyszła, i okryła nas płaszczem śmiałości, i złączyła w jedno. Nasze włosy, usta, oczy... Tak było jeszcze niedawno, a teraz już kolejny wrześniowy dzień mija, kolejny raz wyglądam oknem, wychodzę przed dom, wypatruję ciebie. Wreszcie jesteś, zmęczona po pracy i uśmiechnięta, w cieniu mijającego dnia jeszcze mocno opalona i taka moja. Z każdym dniem razem sięgamy do gwiazd i nocą dotykamy się głosem. Życie cierpliwe dało nam czas i jest lżej, choć jeszcze nie tak dawno czasami myślałem, że Bóg się pomylił i przypadkiem to szczęście mi dał. Jeszcze zaglądamy do naszego ogrodu, do kwiatów i pamiętasz mówiłem wtedy spójrz prawie taki jak ty. Mówiłem, że pełnia wiosny objawia się słodkim i duszącym zapachem kwiatów czarnego bzu, a  jesień wraz z  dojrzewającymi owocami czarnego bzu. Wpatrzeni w siebie coraz bardziej widzimy, że jesień zaczyna wkradać się do przyrody. Rozpoczęły się dni pełne zapachu lasu i odchodzącego lata, nawoływania zbierających się do odlotu żurawi.

Coraz mocniej wkradają się czekoladowe brązy, każdego dnia coraz więcej zalewane ogniem czerwienie, postrzępione  fiolety, blado-różowe płatki, aksamitne pomarańcze, niektóre w uśpionych pąkach jeszcze spragnione słońca i wody, inne w pełnym rozkwicie, i te liście na trawę łagodnie opadające. Jesień. Spójrz kolejny raz jest z nami.

13:19, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 sierpnia 2015
Cynamonowe myśli

Życie nie jest idealnie takie, jak sobie zaplanowałem, ale i tak jest wyjątkowe, choć zaskakuje. Nigdy nie przypuszczałem, że tyle jeszcze ciepła wleje do mojego serca kobieta, która tak bardzo stała się dla mnie ważna. Złych wspomnień nie musisz brać ze sobą. Podobno i bez tego będą cię prześladować. Te koszmary, rzeczy skrywane w zakamarkach pamięci i na dnie duszy, potrafią niekiedy zniszczyć całe nasze życie. Sączą bowiem swój jad, zatruwając wszystkie komórki organizmu, nasze relacje z innymi ludźmi, nasze postrzeganie świata. Często jest również tak, że przybierają one nieoczekiwane kształty i formy, obrastają w słowa i wydarzenia, które w rzeczywistości nie miały miejsca. Wracają do nas w snach, produkują fałszywe sądy, zmieniają nasze postrzeganie, priorytety, odbierają zaufanie do ludzi i świata. Nigdy nie przypuszczałem że tego lata przyjdzie odwiedzić mi Puck, nigdy też nie przypuszczałem, że będę miał przejażdżkę koleją, która i tak mimo lata spóźniła się 20 minut. Nie wiem dlaczego teraz po tylu latach wraca do mnie wspomnienie czym jest kobiecość i męskość … hmm… tak jak w Sklepach cynamonowych Bruno Schulza. Zgadzasz się ze stwierdzeniami typu: kobieta jest rodzajem bóstwa, demona sprawującego władzę nad mężczyzną,, zniewalającego go, albo z takim, że mężczyzna jest istotą stłamszoną przez swój popęd, przez uwielbienie cielesności kobiet?


21:50, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 kwietnia 2015
W mojej dłoni twoja dłoń

W mojej dłoni twoja dłoń zmarznięta, tulisz się mocniej i jak najprędzej chcesz być bliżej niż byłaś kiedykolwiek. Spoglądam ci w oczy i znów zadaję sobie to pytanie - czym jestem bez ciebie… pyłem na wietrze, mgłą, westchnieniem, bezkształtnym powietrzem, ledwo chwilą, sekundą wśród stuleci, cichym płaczem osieroconych dzieci, kroplą na szybie, łzą w oka kąciku, śladem na piasku, szeptem wśród krzyków, już dawno zapomnianą przeszłością… oto czym jestem… jestem nicością… Gdy zdobędę się na kilka chwil refleksji zastanawia mnie to iż dążąc do celu mocniej, mocniejszy napotykam opór. Chcąc osiągnąć cel, uszczęśliwić kogoś, być dla kogoś miłym, czułym staję przed wielkim murem. Każdego dnia czuje że jestem szczęśliwszy. Każda minuta z tobą to 60 sekund szczęścia więcej. Bezsensownie cały dzień miotam się po mieszkaniu. Nie wiem, nie umie się na niczym skupić, patrzę na telefon i wypatruje smsa, sygnału czegokolwiek od ciebie. Tak bardzo mi ciebie brak gdy jestem sam, wiem to śmieszne, zaglądam do szaf by dotknąć twoich poukładanych rzeczy. Nie umie, nie potrafię, nie chce bez ciebie żyć. Bardzo Cię potrzebuję, bo to dzięki Tobie żyję, a może inaczej, dzięki Tobie nabrałem chęci do życia, poznałem co to znaczy żyć, żyć szczęśliwie. Dziś znów powróciła do mnie myśl, że  jeśli ludzi coś do siebie ciągnie, to muszą się spotkać choćby stawiali na swojej drodze najrozmaitsze przeszkody, bombardowali się ukrytymi znaczeniami, błędnie interpretowali swoje zachowania, mijali się tam, gdzie powinni się spotkać, to przecież nawet najbardziej zawiłe drogi dokądś prowadzą. Wiem, że obecny ja to  Twoje dzieło, bo przecież tak naprawdę to nigdy się z Tobą nie rozstaję.W mojej dłoni twoja dłoń zmarznięta, tulisz się mocniej i jak najprędzej chcesz być bliżej niż byłaś kiedykolwiek.





12:45, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 marca 2015
W spadku dostałem ...

Dziś często wracam do chwil, gdy nie wierząc w odmianę swego losu, może tak zwyczajnie, od niechcenia, aby inaczej spędzić dzień, jechałem by spotkać się z tobą i nie mogłem uwierzyć, że spotkało mnie takie szczęście ponownie. Grudniowe mroźne słońce ogrzewało Cię jakby zatroskane o to, że się przeziębisz. Wtedy poznałem kilka wyrazów Twojej pięknej  twarzy. Najpierw lekko przymrużone oczy, zwiastujące przełom lub, że coś ważnego zaraz się wydarzy. Potem to zdziwienie i zaraz potem urocze zakłopotanie, gdy się zacząłem przyglądać. Wreszcie cudowny uśmiech, taki niepozorny i tajemniczy i w końcu szczery uśmiech pozbawiony tajemnicy, w którym się zakochałem od razu. Pierwszy raz poznałem też Twój subtelny i niezwykle kobiecy głos. Pamiętam doskonale słowa, które do mnie wypowiedziałaś. Codziennie długo nie mogłem zasnąć, bo dźwięczały w mojej głowie jak najważniejsze słowa na świecie. Nigdy nie zapomnę też dnia, gdy poznałem Cię przez dotyk. To było wspaniałe. Cieszyłem się, że nie jesteś prawdziwym aniołem, bo wtedy byłabyś dla mnie nierealna. Hm… ten moment, gdy wreszcie spojrzałaś mi głęboko w oczy. W moim sercu pojawiła się nadzieja na to, że mogłabyś mnie kiedyś pokochać… Nic nie dzieje się przypadkiem, dlatego wierzę wciąż, że to przeznaczenie. 

    

https://www.youtube.com/watch?v=ZfFgGSSDyvY

Żegnaj stary cieniu. Wracam do ciebie w myślach. Wracam bo przecież nie sposób zapomnieć tego co było, choć do końca swojego życia będę nienawidził te dni, gdy zgasło to, co było tak bliskie.  Dziś wiem jedno. Dzięki Tobie moje życie nabrało sensu. Jak małe nasionko, z którego wyrasta ogromne drzewo, które swoimi długimi konarami wrasta w głąb serca. Jestem wdzięczny Bogu, że poprowadził mnie taką drogą. Nic nie dzieje się przypadkiem, dlatego wierzę wciąż, że to przeznaczenie, choć nie wiem jak długo przyjdzie mi cieszyć się tym, co darował mi los.    

23:48, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 marca 2015
Patrzę jak niespokojnie śpisz

Myślę, że z każdym związkiem tak już jest, że i on, i że ona, że oni chcieliby znać swoją drogę. Z każdym dniem zasypiając i budząc się wpatruję się w sufit oczekując odpowiedzi na swoje wątpliwości. Tak będzie lepiej, a może jeszcze spróbować raz, nie, chyba wystarczająco długo czekam, a może zbyt krótko….? Życie czasami stroi żarty i prowadzi czasem nieznanymi drogami, czasami też prowadzi cię tą samą drogą, by w końcu zaprowadzić cię do zupełnie nieznanych i nowych miejsc. Kiedy już próbujesz sięgnąć po jej dłoń, kiedy próbujesz odbić się od dna, to czekasz mimo wszystko na jakiś znak. Potem na przekór mówisz jej że nic nie musisz, choć w sercu bardziej chcesz niż wczoraj.  



https://www.youtube.com/watch?v=iNmc6ROVkG4&index=8&list=RD1R_pGagPk0k

Nie szukałem nikogo i niczego na siłę. Dałem sobie czas na odbudowę siebie i swoich wartości, osobowości a przede wszystkim "obudzenie" w sobie nowej radości życia. Wszystko przyszło samo w swoim czasie. Zamykam oczy i teraz widzę wyraźniej, Twoje pragnienia, Twoje myśli i marzenia. Kiedy rano wstaję i zanim wyjdę z domu, długo wpatruję się jak śpisz wtulona w ciepło poduszki. Siadam na brzegu łóżka i dotykam Twoich snów, dotykam ciebie. Życie czasami stroi żarty i prowadzi nieznanymi drogami, czasami też prowadzi cię tą samą drogą, by w końcu zaprowadzić cię do zupełnie nieznanych i nowych miejsc.

https://www.youtube.com/watch?v=bLIYbabLJds&index=16&list=RD1R_pGagPk0k

Zamykam oczy na chwilę i widzę tylko nieskończoność a w niej Twój wzrok. Myślę wtedy, nie wiem co bym zrobił bez twoich ust. Przyciągają mnie i jednocześnie nie mogę ich zdefiniować.
Co  dzieje 
się w tej mgle, co dzieje się gdy podajesz mi swoją rękę, co dzieje się gdy podnoszę swój cień.  Budzisz się i widzisz zapłakaną szybę, niebo płacze. Przyglądam się łapiąc łzy w swoje ręce i rozmawiam z ciszą, rozmawiam tak, jakbym nigdy nie miał szansy zapytać cię o to co tak ważne. Wiesz, że  możesz zabrać wszystko, zabrać co mam, zniszczyć, zabrać to wszystko, czym jestem. Nie jestem zrobiony ze szkła, nie jestem z papieru. To dzięki Tobie choć wszystkie moje okna wciąż były rozbite stanąłem równo na nogach. Co dzieje się w tym pięknym umyśle. 






11:22, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 lutego 2015
Opowiadam ci ten film

Opowiadam Ci często nasz film, opowiadam o drodze w mgle i o czasie gdy podałaś mi rękę. Podniosłem swój cień, by przy twoim mógł stać. Nie wiedziałem, że kiedyś często zabierałaś mnie na nocne spacery, choć myślałem często o tym, że może kiedyś przyjdziesz w ciągu dnia. Przyszłaś. Uśmiechnięta, bardzo kobieca i dziewczęca zarazem i taka pozostałaś. Na początku nie mogłem uwierzyć, że szczęście znów zapukało do moich drzwi. Szliśmy obok siebie, a mroźne powietrze łaskotało nas po policzkach. Trochę prószył śnieg. Drzewa bez liści w milczeniu uginały się pod ciężarem białego puchu. Idąc obok ciebie, pozostawiam za sobą wczorajsze myśli o tym, że samotność mnie dobija. Myśli o tym, że nie chcę już dłużej być sam. Wydawało mi się, że potrafię tak żyć i jest mi z tym dobrze, wydawało się, bo dziś wiem, że bardzo się myliłem. Potrzebuję kogoś, kto uratuje mnie od rozpaczy, kto pomoże i wiernie przy mnie zostanie. Potrzebuję osoby, która nie odejdzie, nie zdradzi, nie potępi, zrozumie, uwierzy i poda rękę. Mam dość samotności. Jestem jak wrak okrętu, który zniszczony po sztormie płynie wolno przed siebie, ale w nieznane...bez celu. Gdy się pojawiłaś w moim życiu, nabrało ono sensu i dzięki temu uwierzyłem w siebie.

 

http://www.poezja-spiewana.pl/index.php?str=lf&no=12761 





16:07, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 stycznia 2015
Może tym razem

Może tym razem nie spóźnię się... Czasami wydaje mi się, że im bardziej się śpieszę, tym bardziej pojawiam się w tych wszystkich miejscach, gdzie być powinienem za późno. Nie staram się znaleźć odpowiedź, hm... zaraz może nadeszła pora, abyś rozłączył swoje połączenie mózgu i serca z tym blogiem. "Gnoza" od greckiego słowa wiedzieć. Ty musisz wiedzieć i ja muszę wiedzieć, nie wolno nam wątpić w istnienie istoty wyższej, choć naczelny dyktator niebios daje tak często o sobie znać. Bóg nie umarł, jest, ale doświadcza czasem zbyt mocno, zbyt często, doświadcza nas.  Tyle wciąż niedokończonych dat, wspólnych dni przerwanych w połowie. Układasz słowa i im więcej jest czegoś co nazywa się coś, więcej niż tego nazywanego przez ciebie nic, tym częściej starasz się powiedzieć innym - to nie ważne, to takie małe , nieistotne. Prawdziwy problem zaczyna się gdzieś zupełnie indziej. Nie zadawaj pytań, dlaczego robię to co robię, nie zadawaj pytań. Opisujesz trudności i myślisz -tak, to on. Jest, nie umarł. Wiele w nas nierozwiązanych spraw i marnych słów trafianych obok. Pewnie jest wyspa spokoju lecz, czemu tak trudno znaleźć ją w sobie. Wiem, że jest ponad słowami most. Znajdę go nim zdąży zatonąć, może tym razem nie spóźnię się... O sobie prawie nic nie wiemy, ale zlepieni z kilku chwil biegniemy. Jeszcze na chwilę zatrzymam kadr. Schowam głęboko w pamięci swej. Sercu nie jeden raz będzie żal, duszy na pewno nie będzie lżej. 

17:43, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 stycznia 2015
I nasza ławka w tym praku stoi (....)

Pojawiasz się, choć jeszcze dla mnie nie zrozumiała, to już zaczynasz odmieniać mój świat. Zaczynam wierzyć, że jest takie miejsce na ziemi , gdzie spełniają się sny. Kiedy po minionym dniu szukamy pierwszej gwiazdy i wpatrujemy się w minione zachody słońca, mówimy do siebie milczeniem. Wpatrujemy się w zieleń palm i mówimy do siebie milczeniem. Odmieniasz moje nieznane nikomu nieprzespane noce, odmieniasz powoli cały mój świat.  Powoli, zaczynam przesuwać swą dłoń i ty także z mojej twarzy przesuwasz dłoń w stronę włosów i tam postanawia się na chwilę zgubić. Tamten dzień, może noc połączyła nas. Teraz rozumiem, że człowiek, w którym rozbudziło się pożądanie odmienia się na różne sposoby, w środku i na zewnątrz.



13:55, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 stycznia 2015
Pozytywne myślenie

Niedawno zaczął się Nowy Rok, a już połowa stycznia. Czas coraz szybciej umyka nam spod powiek i zabiera ze sobą to czego z czym nie zdążyliśmy się oswoić, pozostaje jakaś fala energii, czasami większa, rzadziej niestety mniejsza i jak każda energia może niszczyć i budować. Każda myśl rodząca się w bezsenności wibruje z określoną częstotliwością, a później czy chcesz tego czy nie przyciąga do siebie podobną częstotliwość. Pozostajesz sam ze swoimi myślami, które wywołują emocje i wibracje. Zatem myśli i emocje to fale energii, które wysyłamy na zewnątrz. Później ciche słowa, czasami niedopowiedziane, urwane w połowie zdania przyciągają się jak magnesy. W zależności od jakości naszych myśli oraz wypowiadanych przez nas słów przyciągamy do siebie nie tylko  różne wydarzenia ale i ludzi. Myśli o podobnej treści przyciągają do nas zdarzenia i osoby, które wibrują w taki sam sposób. Wszystko to staje się bardziej nasze, bardziej nam bliskie i złościmy się jeśli często zmieniamy zdanie, bo niezależnie od naszej woli mogą się nam przytrafiać niekoniecznie miłe niespodzianki. A więc - zgodnie z prawem przyciągania większość tego, co wydarzyło się w naszym życiu i wydarza się obecnie, jest manifestacją naszych myśli, pragnień, oczekiwań i przekonań. Jeśli nasza energia psychiczna ma moc kreowania rzeczywistości, to stosując świadomie tę wiedzę, możemy przyciągać do siebie to, czego pragniemy. Więc co zrobić, gdy przeznaczenie nagle daje o sobie znać? Co zrobić, aby odmienić, albo chociaż spróbować odmienić swoje nie koniecznie udane dni? Nie słuchaj ani nie oglądaj przed snem wiadomości. Zapewnij sobie spokojny sen. Nie plotkuj!, Jeśli ktoś z bliskich zaczyna mówić pesymistycznie, nie wzmacniaj tego przesłania. Staraj się powiedzieć coś pozytywnego i pocieszającego. Bądź świadom, gdy zaczynasz myśleć negatywnie, krytykować siebie i oceniać innych. Zwracaj uwagę na to, kiedy zaczynasz wyobrażać sobie czarne scenariusze. Spójrz, jakie obrazy i symbole przeważają w twoim domu. Czy mają pozytywne przesłanie? Jeśli nie, zmień je. Zaproś do swego domu więcej kolorów.

Udało się??? Zaczynasz myśleć pozytywnie!!!

https://www.youtube.com/watch?v=fBPr3SLjnmA






12:58, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 stycznia 2015
Zaczynam już tęsknić za wakacjami



Tak tak, wiem, że dopiero minęła połowa roku szkolnego. Wiem o tym i bardzo tęsknię za wakacjami, za czasem gdy wstawałem i jedząc powoli śniadanie planowałem co będę robić cały dzień. Tęsknię za słońcem, upalnymi wieczorami, gdy nawet sama powłoczka od kołdry wydaje się być zbyt ciepłą. Co ro­ku tęsknię za tym sa­mym. Tymczasem nawet powietrze nie zaczyna pachnieć wiosną. Może jak przyjdą wiosenne święta i z jajek zaczną się wykluwać marzenia, to już będzie mi jakoś lżej? Tymczasem tęsknię za poszumem papirusowej trzciny w wieczornym wietrze, za kielichem lotosu, rozwijającym się nad brzegiem morza, za barwnymi kolumnami i posągami, za obrazkowym pismem w świątyni i za wonią świętego kadzidła. Lubię ten widok kiedy wchodząc do pokoju na ogromnym, szerokim łóżku stoją dumnie ułożone z ręczników całujące się łabędzie, a poduszki są udekorowane kwiatami hibiskusa i setka  pachnących orientem świeczek ustawionych wokół łoża płonie. Wtedy dzieje  się tez coś, co nie sposób opisać słowami. Ciepło i wszystkie myśli, do tej pory zamknięte na klucz, teraz, właśnie w wakacyjny czas, ten pierwszy raz, do tej pory może tylko w snach wspominane i inne niż wszystkie, potem strach, kim jesteś dla mnie, kim jestem sam. 

https://www.youtube.com/watch?v=Bpbuqh12oj4&list=RDBpbuqh12oj4#t=80 



18:52, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 grudnia 2014
Nowy Rok 2015

Czy chcesz czy nie kończy się ten 2014 rok.  Wiele się w nim wydarzyło. Nie pokuszę się o sensowne czy całościowe podsumowanie, robią to mądrzejsi ode mnie. Mogę tylko tak zwyczajnie i najprościej jak tylko można – to nie był najgorszy rok, choć nie brakowało i w nim wydarzeń typu „cegła w drewnianym kościele” . Nie ma co ukrywać, lata lecą. Ja, co wiedzą moi znajomi i stali czytelnicy bloga, własnych urodzin nie lubię serdecznie. Cieszę się, że ten dzień jest raz tylko w roku. Ostanie dni, starego roku. Różnie do tego dnia podchodzimy. Jedni z nas oddychają z ulgą, rytualnie zamykając odchodzący rok jako ten zły, który znowu nie spełnił pokładanych w nim nadziei i patrzą ufnie w przyszłość. Inni ciepło wspominają kończący się rok, pod hasłem "to był rok, dobry rok... z żalem dziś żegnam go”. Piszę i staram się jakoś podsumować ten rok już teraz, bo w czasie świąt i okresu przerwy świątecznej niewiele mam czasu. Wchodzimy w Nowy Rok z nadzieją i optymizmem i tego się trzymajmy.






09:33, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 grudnia 2014
Taki dzień

W marzeniach widzę znów święta. Te święta, które znam sprzed lat. Drzewa w światłach błyszczą i dzieci milkną wsłuchane w ciche dzwonki sań. W marzeniach widzę znów święta. Ślę kartki pełne ciepłych słów. Niech radosny będzie ten czas i niech święta białe będą znów. W takt kolędy wieją wiatry, szumią drzewa, a myśli i słowa niech dadzą mi siłę. Ta rzeka którą widzisz, to już nie jest rzeką łez.

https://www.youtube.com/watch?v=jieyaO9hRyI

Ile żalu i goryczy w każdym z nas. Ile gniewu w każdym codziennym dniu, przyznaj sam. Omijamy się nawzajem naszym nowym obyczajem. Ile żalu i goryczy w każdym z nas... Ile złości i zawiści w słowach brzmi? Ile minut niegodziwych liczą dni. Obcy sobie i zgorzkniali, niby wielcy a jak mali... po cichu, czasami skrycie piszemy listy do świętego Mikołaja i kolejny raz cieszymy się z pierwszej gwiazdy na niebie

 

19:44, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 grudnia 2014
Twój czas

 

https://www.youtube.com/watch?v=Z-OytmtYoOI

Godziny, minuty, czasami tak cicho upływają na blacie zegara. Ten mój czas choć wcale tego nie chciałem, po brzegi wypełniał troskami i lękiem każdą chwilę, każdego dnia. Mija kolejny dzień a może rok, pamiętasz? ty też miałeś taki czas, kiedy czułeś, że umierasz trochę bardziej w środku. Może marnuję godziny, które otrzymałem dziś od Boga, może okopuję się na kawałku ziemi czekając na coś lub na kogoś, kto pokaże mi drogę. Pamiętam, kiedyś mówiłem – jestem młody, a życie jest długie i mam trochę czasu do śmierci. Później okazało się, że nikt nie powiedział mi, kiedy biec, przegapiłem sygnał na start, przegapiłem, znów zmarnowałem chwile, zmarnowałem czas jaki otrzymałem. Idę, rozglądam się, czasami brnę, pewnego dnia odkrywam, że minęło już 50 lat, więc biegnę i biegnę, by zdążyć, by zdążyć nim mrok nocy zakończy dzień. Zostawiam wszystko za sobą, patrzę na księżyc, wpatruję się w słońce - są takie same, takie jak były, tylko ja jestem inny, starszy i z kartką w dłoni chcę spróbować jeszcze raz, chcesz jeszcze raz spróbować spełnić swoje marzenia. Mija kolejny dzień a może rok który powoduje, że umierasz trochę bardziej w środku. Później dowiaduję się, że miłość to obraz ze szkła, a połamana rama, którą trzymałem w ramionach, kiedyś lekka i zwiewna, teraz ciężka i osuwa mnie na kolana. Zachmurzone niebo płakało coraz częściej, coraz częściej płakałem ja sam.  Patrzę coraz częściej w stronę Boga, staram się go zrozumieć. Wychodzę i już nikt nie stoi obok, Bóg przeszedł tuż za mną, nie zauważył, że jeszcze oczy miałem mokre od łez. Zaczynam marzyć, aby  zobaczyć  ciebie, stojącą tu obok choć jeszcze nieznaną, zaczynam marzyć, by wrócił tamten czas. Mija kolejny dzień a może rok który powoduje, że umierasz trochę bardziej w środku. Później pojawiasz się ty, inna taka zupełnie nie znana. Zapisuję tysiące stron twoim imieniem i  wierzę, że to znów jest mój czas. To znów jest mój czas.... mój czas.

https://www.youtube.com/watch?v=3j8mr-gcgoI

Mija kolejny dzień a może rok, coś osypuje się, coś spada, a jednak żyję, mocniej, coraz bardziej w środku.





13:16, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25