| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
Ulubione
RSS
czwartek, 08 grudnia 2011
Już więcej niż bardzo

Kiedy wchodziłem dziś po pracy do domu przypomniał mi się czas sprzed roku. Przekręcam klucz w zamku, wchodzę do zupełnie pustego mieszkania, zapalam światło, zamykam za sobą drzwi i chowam się pod kołdrę. Brakuje tylko kota, który na mój widok odwróciłby się i na pięcie poszedł swoją drogą. Jest za to wyziębione puste mieszkanie, mnóstwo papierkowej roboty do zrobienia i brak chęci na wyjaśnienia, że zbliżające się święta wcale nie są takie świąteczne, ale gdzieś pojawiła się już nadzieja, że może to wszystko się odmieni. A teraz? Teraz jest zupełnie inaczej, choć cisza w domu niby ta sama, ale już od samego wejścia czuję Twoją obecność i nie śmiej się proszę kiedy mówię, że często jak przychodzę, to najpierw idę do pokoju aby wtulić twarz w Twoją koszulkę, dotknąć ją oczami a później ucałować i na chwilę mocno wciągnąć w nozdrza zapach Twojej obecności. Wykapałem się, napaliłem w piecu, a grzejniki swoim ciepłem jakby otuliły cały dom. Później poszukałem miejsca na Twojej poduszce. Wszystko się układa. Niczym w układance, gdzie nie brakuje żadnego elementu. Zasnąłem na trochę i zasypiając myślałem o tym, że jesteś w pracy, że jeszcze tyle godzin przed Tobą, że z jednego dyżuru na drugi, że zapewne jesteś zmęczona. Tęsknię już więcej niż bardzo, ale myśl o tym, że już jutro piątek poprawia mi humor.

http://www.dailymotion.com/video/x9awpe_czerwone-gitary-wezme-cie-ze-soba_music



18:34, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
Wiatr przestał być sierotą świata.

Jak dobrze jest zbudzić się z myślą o tym, że istniejesz, że jesteś i taka moja i dla mnie. Wiem ostatnio jakoś tak sentymentalnie widzę bardziej wszystko, ale to pewnie dlatego, że koniec roku, podsumowanie i porównanie tego co było przed nim, zmiany i w końcu ja sam a może przede wszystkim ja, a właściwie to TY, dająca początek tym wszystkim zmianom i zgłębiająca sobą każdy zakątek mojego życia, każdą chwilę, każdy poranek i każdy sen. To miło jest budzić się  ze świadomością że nie jest się samemu, choć nie zawsze jesteś na odległość dłoni, choć czasami budzę się w nocy i szukam Cię albo jakiegoś znaku który uspokaja mnie i mówi, że jesteś. Czasami w środku dnia widzę noc a może odwrotnie, w mroku nocy widzę rozświetlony dzień. Budzę się albo biegnę wprost za myślami o Tobie i nigdy w tych myślach nie znajduję powiędłych liści, traw i nie znajduję chłodu. Budzę się i zawsze, co jest tak miłe, znajduję w swych myślach Ciebie. Nie wiedząc myślałem o Tobie i wypłakałem  swoje oczy piwne, trochę dziwne czasami, wypłakałem całe morze łez,  aż w końcu sobą poruszyłaś świat  mój smutny.  Chwała wszystkim, wszystkim dniom, letnim, zimowym i jesiennym, chwała także czerwonej biedronce. 

http://www.dailymotion.com/video/xfbx0c_ania-wyszkoni-wiem-ye-jestey-tam_music

Wiesz .... dziękuję Ci, dziekuję że pokazałaś mi jak żyć...

13:18, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 grudnia 2011
Przed życiem klękam

Wiesz dobrze, że wszystko rozumiem, że dołożę wszelkich starań o to, abyś w czasie gdy musimy czekać na siebie mogła wypełniać mnie sobą w słowach, telefonach, westchnieniach, myślach i pragnieniach. Wypełniam Cię tęsknotą po same brzegi, aby na nic i na nikogo nie było i nie starczyło już miejsca. Jasne że wołam niejeden raz jak w piosence, "...bo po to by ze sobą być żyjemy ja i Ty". Nie musisz prosić o cierpliwość bo mam jej w sobie wiele. Wszystko co przez ten rok wprowadziłaś do mojego życia jest takie inne, słoneczne, miłe i Ty, taka cudownie uśmiechnięta. Widzę, zauważam to co piękne, choć zastanawiałem się dlaczego na wszystko co patrzyłem wcześniej płakało wczesnym rankiem, a łzy kapały w otwarte dłonie, gdy kolejny dzień zaczynał kolejny miesiąc, rok. To nie ja rzuciłam wyzwanie losowi. To los zmienił radykalnie i bezpowrotnie moje życie i kazał wierzyć, że smutek jest drzewem, a jego owocami są łzy. To nie tylko cierpienie samotnie przeżywanych świąt i rocznic bolesnych - to nawet poczucie pustki i bezsensu pomalowało mi włosy na siwo, dodało wiele zmarszczek na twarzy.

http://www.youtube.com/watch?v=rw0Si0CB78U&feature=related

 Los człowieka. Nikt nie wie do końca co czeka nas jutro. Dzisiaj wiem, że musiałem przeżyć wszystko, co było mi dane, cały smutek po to by później ten los dał  mi radość. Pewnie każdy jest niczym okręt dryfujący po bezkresnym oceanie życia, w poszukiwaniu swego miejsca - bezpiecznej przystani, w której mógłby zakotwiczyć na stałe. Dryfując, napotykamy często wiele niepomyślnych wiatrów, czasem gwałtowne burze, jesteśmy bezlitośnie smagani deszczem i rzucani po falach życia. Czasem napotykamy w ciemnościach światełko morskiej latarni i kierowani nadzieją zmierzamy w jej kierunku. Wita nas przyjazna przystań. Nikomu Ciebie nie kradnę, spotkałem Cię na swojej drodze życia i pokochałem, całym sobą, tak jak umiem najmocniej. Życie swoje prawa ma… „Dość już mam pustych dni i świąt których nie było…”

 

http://www.youtube.com/watch?v=X6EhcAUnDcY&feature=related





20:17, krzysztofoldziejewski
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 05 grudnia 2011
Jeśli tylko szczęście widzieć chcesz

Co to? Usta milczą a dusza śpiewa, serce i rozum, i sztuka wyśniona. Nieraz dusza sobie skrzydła dopinała... między westchnieniem nowych dni, tych nieznanych i znanych. Teraz w ciszy każdego dnia jest nadzieja.  Szukałem jej w niebie, szukałem odpowiedzi. Teraz wyciągając dłoń przed siebie zaczynam kolejny dzień.... z Tobą. Odkąd tylko jesteś ze mną odnajduję w sobie nowego siebie. Odkąd jesteś ze mną usta moje mówią to, co w sercu wymodliłem w  tak długich, samotnych klaśnięciach dłoni skierowanych do Boga. Tak dziś do nieba poleci mój śpiew. Już nie myślę o tym teraz, że na mych oczach świat się skończył.  Teraz myślę o tym, że zawsze kiedy wstaje dzień i błękit poranka wplatasz w swoje włosy, ja zaczynam tęsknić. To już rok jak się znamy. Dokładnie rok temu napisałem mój pierwszy, nieśmiały post do Ciebie i obaw miałem całą masę, ale dziś nie żałuje ani jednej chwili spędzonej przed komputerem. Początkowo pewnie oboje myśleliśmy, że takie późne znajomości są dziwne. Można się zakochać w słowach, a to potrafi być złudne. Potem (często, ale nie zawsze) okazuje się, że coś wygląda zupełnie inaczej niż sobie wymyśliliśmy i jest rozczarowanie. To jest oczywiście tylko jeden wariant. Są tacy którym się udaje, takie są czasy, że tak się ludzie poznają i nie ma w tym nic złego, trzeba mieć szczęście, żeby trafić na kogoś wartościowego. JA a może będę nieskromny w tym miejscu i powiem MY mieliśmy to szczęście. Jeszcze nie tak dawno zastanawialiśmy się razem  jakby potoczyło się nasze życie gdybyśmy nie podjęli decyzji o tym, aby się spotkać, a później spróbować być ze sobą. Nie chcę Ci zawracać tym głowy, tymi wszystkim datami, że dziś rok jak się poznaliśmy a za 23 dni jakbyśmy obchodzili rocznicę. Czasami mam wrażenie że jesteśmy zawieszeni  gdzieś pomiędzy tą codzienną gonitwą i szarością a realnym światem naszych pragnień. Tu wydaje się wszystko takie łatwe, piękne i realne do osiągnięcia. Zawsze czekam na ten moment w ciągu tygodnia  kiedy będę mógł sobie już spokojnie zadzwonić do Ciebie i powiedzieć Ci jadę, jadę do Ciebie bo tęsknię zbyt mocno by zwlekać jeszcze jeden dzień, jedną godzinę. Długo układałem to wszystko w sobie, pełen obaw, lęków, pewnie i niewiary ale teraz już się nie lękam, Ty wiesz o tym. Tęsknię tak samo a może bardziej niż miesiąc temu czy wczoraj, ale jestem pewny jednego, że kocham Cię i jest mi z tym wspaniale. Dziś śpiewam całemu światu jak w piosence ..."mija rok, dobry rok" choć wydarzyło się wiele niespodziewanych rzeczy, czasami i bolesnych, ale zawsze z jedną myślą, że Ty wiesz i ja wiem, że jesteśmy razem, obok siebie nawet w tych trudnych chwilach. Chcę Ci jeszcze napisać, że jestem z Tobą szczęśliwy. Czuję się kochany. Codziennie dodajesz mi energii i chęci do działania. Jesteś kobietą na jaką czekałem. To może dziwnie dalej zabrzmi, ale sam nawet nie wiedziałem, że czekałem. Od samego początku, kiedy pojawiłaś się w moim życiu, czułem, że to ktoś nieprzeciętny. Intrygowałaś mnie całą swoją osobą: charakterem, zachowaniem, humorem, wyglądem. Codziennie, nawet jak jesteś w pracy czy u siebie w domu budzę się z Tobą i zasypiamy razem. W ciągu dnia myślę o Tobie tak często, że ktoś z boku gdyby wiedział powiedziałby pewnie – szaleństwo. Ten rok spowodował, że nic nie osłabło a spotęgowało, utwierdziło, umocniło, upewniło. Jesteśmy razem. Mamy wspólne marzenia i plany. Chcemy kiedyś razem zamieszkać i wiesz w naszą rocznicę zrozumiałem po raz kolejny, że już nie umiem bez Ciebie żyć.

http://www.youtube.com/watch?v=eKbHLkbb-Co&feature=related

A TY ANIELE MÓJ KTÓRY POPROWADZIŁEŚ MNIE TĄ DROGĄ DO SZCZĘŚCIA jeśli czytasz to i jeśli nie boisz się mówić, jeśli wiesz. Jeśli tylko szczęście widzieć chcesz...., jeśli nie boisz się, nie lękasz tak jak ja, jeśli kogoś kochasz i jeśli wiesz czym jest miłość i jaki jest jej sens.... dziękuję Ci, choć kazałeś mi długo w samotności czekać, ale warto było.



19:16, krzysztofoldziejewski
Link Komentarze (2) »
niedziela, 04 grudnia 2011
Ostatni miesiąc tego roku

Kończy się pomału rok, czas znów podsumować swoje życie. Wiele się zmieniło, może czasu na to posumowanie potrzebuję więcej dlatego już dziś chciałbym z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzyć Wam wszystkim marzeń o które warto walczyć, radości, którą warto się dzielić, przyjaciół z którymi warto być i nadziei bez której nie da się żyć Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku 2012.

Będąc w moich progach dowiecie się o miłości, o bólu i zazdrości, smutku i cierpieniu. Może uda się wam odnaleźć ziarnko własnych przeżyć w moich słowach. Czasem chwila wieczornych przemyśleń prowadzi do głębszej refleksji nad życiem. Słowa, które można tutaj przeczytać są tego zwierciadłem. Wiecie jak to jest kiedy  rankiem kawa jest bez smaku, kwiaty w wazonie są bez zapachu? Nocą nawiedzają mnie demony snu.Wtedy wszystko idzie obok długim pochodem myśli. Wtedy... przepraszam Cię, bo życie takie jest, a ja nie umiem żyć bez Ciebie, nie umiem, nie chcę, potrafię w myślach układać każdy nasz wspólny dzień, nikt nie skradnie tych myśli, choć kiedy nie czuję Twojej obecności cały świat jakby zawiesił się. Jeszcze nie tak dawno byłaś tu ze mną i wszędzie gdzie nie spojrzę widzę oznaki Twojej obecności, a ja już tęsknię za Tobą. Tęsknię za Tobą, Tęsknie za twoim głosem i uśmiechem, za radością, ogromną bliskością, namiętnymi nocami, delikatnym dotykiem. Tęsknie za zwykłą z Toba rozmową, za spojrzeniem i cichym westchnieniem. Tęsknie bo czuję ślad po wyschniętej łzie toczącej się po policzku, choć jej nie widziałaś bo odwróciłem głowę ze wstydu. Chowam ją wieczorami w poduszkę w swoim pokoju. Bóg dał mi wielki dar, pozwolił kochać i sprawił że jesteś ze mną. Nigdy nie jest zbyt późno...

21:01, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 listopada 2011
Dziś czułość Ci niosę

Jesiennie, wpatrując się w znany sufit i ściany wypatruję Twoich oczu, bo zawsze rozświecasz nimi najsurowsze ciemności. Mówię do Ciebie – spójrz świat ma się całkiem ku jesieni i choć na pamięć biegnie swoją trasą od chwili gdy jesteś ze mną jakby złagodniał, nabrał kolorów. Myślami o Tobie ogrzewam swoje dłonie i stopy i już nie jest tak zimno pod poduszką. Biegnę każdego dnia do Ciebie i mówię spójrz, zaraz otworzę drzwi, mówię spójrz niosę całe naręcze czułości dla Ciebie. Kiedyś myślałem o tym, że tak wspaniale byłoby choć raz unieść się i dotknąć gwiazd. Cudem spełnić nierealny sen, jak najwyżej się wzbić i zaznać czego nie zna nikt, a później już żyć codziennie niecodziennym dniem. Nie wiedziałem że sobą dasz mi to wszystko i pozostaniesz. Dziś może czasem zachłannie żyjąc, chcę Ci powiedzieć słowo które zamyka niebo, chcę ci powiedzieć zostań, zostań ze mną jeśli kochasz tak jak ja, zostań i razem z jesienią pójdź ze mną przez park, zostań by wyśpiewać ze mną niedokończoną życia puentę. Tyle chciałbym Ci każdego dnia dać, okryć Cię deszczem kwiatów i każdą noc ubrać w letni spokój, chciałbym abym nie musiał nigdy szukać Twoich dłoni. Teraz jeszcze tęsknię, ale wiem o tym, że jesteś, że nauczyłaś mnie żyć zupełnie inaczej.Dziś nie boję się już siwych brzóz i płaczących wierzb, nie boję się, bo zawsze kiedy zawołam Cię, choćby z daleka  to zawsze przybiegniesz i powiesz mi nie lękaj się. Jestem. Los jaki układa teraz nasze dni dzieli i mnożny przez dwa i na dwa. Właściwie nic się nie stało, tylko moje i Twoje a najbliższe mi Twoje ja jest teraz ze mną każdego dnia.

00:26, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 listopada 2011
Dla Ciebie i z Tobą

Jakoś tak godziny upływają, a każda mimo tego że jestem w pracy wypełnia się Tobą . Rozglądam się po ścianach swojego gabinetu, widzę tu tyle śladów czasu, lat jakie tu spędziłem. W uciekającym czasie widzę często drugi brzeg, ten do którego zmierzamy wspólnie i ten gdzie w chwilach gdy jesteś blisko powodujesz jednym skinieniem swojej  dłoni, że gasną albo zapalają się wszystkie światła tego świata. Wiem, że ta podróż z Tobą przez życie jest upragniona i wymarzona. Upragniona, choć może czasami nadal jeszcze wydaje Ci się jakaś taka poplątana i może miesza się białe z czarnym, ale Ty już wiesz, że zrobię wszystko, abyś poczuła mocno grunt pod stopami. Dla Ciebie podpalę wszystkie mosty, abyś nigdy nie musiała nawet myśleć o powrocie do dawnego życia, do tamtych może bardzo zakręconych lat.



13:01, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 20 listopada 2011
Czasem trzeba pomyśleć o sobie, tak egoistycznie, bo kto inny zrobi to za nas??!!

Zanim usłyszę Twój głos, poczuję Twój zapach, kiedy już rozbierzesz mnie z moich myśli i tęsknoty, złóż mi na ustach pocałunek, pozwól bym znów się zatracił tylko w Twoich ramionach. Zanim poczuję Twoje dłonie, pozwól mi nacieszyć się tą chwilą, grzeszną myślą co się teraz stanie. Niespokojne płomyki zniczy migotliwych snują się do nieba, a szare cienie zmarłych pośród żywych żebrzą o modlitwę jak o kromkę chleba. Bezgłośne westchnienia, płacz dalekich dzwonów.
Przychodzisz ze mną teraz i zapasz te płomyki, wiesz to dla mnie ważne. Twój zapach i Twoje słowa jak diamenty odnalazły drogę do mojego serca. I znowu widzę jak stoję boso, a Twe dłonie otulają me ciało i znowu uśmiech Twój, gorąca kawa i płomień świecy, ten dotyk taki czuły i rozkoszny. Twe ramiona są tylko dla mnie. I znowu pełen Twoich westchnień wsłuchuję się w drżenie swego ciała. Nie pozwól mi się zbudzić, nie teraz, nie chcę.

      Pozwól bym znów kochał. Mój dobry Aniele, chodź do mnie klęknij przy mnie i otul mnie swoimi skrzydłami. Tam gdzie znajduje się Twoje niebo, prośbę swą zaniosę. Nie pozwól bym zwątpił w to co uwierzyłem, bo bez Ciebie nie dam rady przejść przez świat...

23:08, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 listopada 2011
Tęsknię

Tęsknię i myślę o Tobie już od chwili gdy się obudziłem, pomyślałem że czas do wstawania, ale moje ciało zupełnie czegoś innego zapragnęło. To niby taka miła czynność, myślenie o Tobie, obejmowanie Twoich ust, muskanie, subtelne zaznaczanie swojej obecności na Twoich wargach, ogarnianie sobą całego Twojego ciała. Tęsknię również za tymi chwilami, kiedy wkładam ręce pod Twoją bluzkę akurat wtedy, gdy coś robisz w kuchni. Podchodzę niespodziewanie, obejmuję i tak może trochę bezczelnie, jakbyś nie miała prawa sprzeciwu, ląduję pod koszulką, na gorącym brzuszku czy pośladkach. Wiesz że potrafisz wprowadzić mnie do tak zaczarowanych ogrodów o jakich nigdy nie marzyłem, nie myślałem. Bardzo odmieniło to moje życie i moją taką jakby niezniszczalną i nie zmienną konstrukcję. Każdy dzień, każda spędzona z Tobą godzina jest dla mnie ważna i cieszę z tego, że mogę być z Tobą. To wszystko w ciszy wieczoru staje się takie przyjemne. Zapatrzony we własne myśli, pozwalam tańczyć palcom po klawiaturze i piszę do Ciebie, i rozmawiam z Tobą w rytm bicia serca. W każdej nucie brzmi moja ukryta tęsknota. Podnoszę wzrok, bezwiednie spoglądam w głąb pokoju, przymrużam oczy i niemal natychmiast dostrzegam Twoją twarz. Na chwilę, na krótki moment nasze spojrzenia spotykają się. Nie potrafię już patrzeć gdzie indziej, drży moje serce, bo te oczy wydają mi się takie znajome. Przykryte aksamitem rzęs, promieniują tajemniczym ciepłem i nieokreśloną obietnicą. Rozbiegają się moje myśli szukając wskazówki - gdzie już wcześniej widziałem te oczy, gdzie widziałem tą twarz, która utkwiła w mojej pamięci tak bardzo? Ależ tak!!! To ucieleśnienie moich marzeń, to mój piękny sen, sen który gdy budzę się, za każdym razem pozostawia mi wrażenie jak gdybym czuł naprawdę
na swoim policzku muśnięcia pachnących świeżością, rozwianych wiatrem włosów. Tak... spotkaliśmy się już nie raz, a właściwie to ja zawsze spotykam Ciebie kiedy zamykam wieczorem oczy. Jesteś moim najpiękniejszym snem, mieszkasz w moich myślach. Spotykam cię co noc i tulę w ramionach aż do przebudzenia i chciałbym wtedy wykrzyczeć, że dla Ciebie cała poezja świata, dla Ciebie wszystkie kwiaty ziemi, dla ciebie muzyka z serca i słowa uwielbienia. Dla Ciebie szelest tulących się do siebie liści, cichy szmer strumieni, ptaki i chmury na niebie. Dla Ciebie krople jesiennego  deszczu zmywającego. Tęsknię. 

21:42, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 listopada 2011
Tęsknię bardziej niż myślisz

Za zasłoną szarych jesiennych dni, w ciszy, wciąż czekamy na siebie. Czy wiesz, że czasami zachwycony biegnę do drzwi, bo wydaje mi się, że dzwonisz, jesteś, tylko zapomniałaś kluczy. Otwieram drzwi, a w progu widzę tylko kilka pożółkłych liści. Mówisz do mnie: uśmiechnij się, popatrz wszystkie świerkowe gałązki śmieją się do ciebie. Mówisz do mnie: znajdź swoją radość w uroku wspomnień, w skrzydłach śpiącego motyla, który schronił się w teraz w Twoim domu, w moich ramionach. Tęsknię za Tobą i cały czas myślę.



20:11, krzysztofoldziejewski
Link Komentarze (2) »
List

W moim domu życie nocą nabiera rozmachu, kładę się spać naprawdę późno i nie dlatego, że mało potrzebuję snu, ale dlatego, żeby kłaść się zupełnie już bez sił, wtedy łatwiej mi się zasypia, bo kiedy położę się i okryję kołdrą zaczynam myśleć, nad tym co było, nad tym co może jeszcze mnie czeka, co zrobiłem, czego jeszcze nie zdążyłem, co będę robił jutro, gdzie pojechać i w ogóle tysiące myśli nachodzą mnie każdego dnia. Najbardziej jednak zawsze bałem się pustki, samotności i tej przerażającej ciszy. W kuchni gotuje się zupa ogórkowa, pod nogami leży rozciągnięty kot i ta cisza. Początek listopada. Jeszcze wieczorem byłem na cmentarzu. Tyle liści, a na każdym z nich wypisane są słowa, które nie zdążyłem powiedzieć. Chłodny dzień, a u mnie jakby lato, bo gdzieś daleko widzę promyk słońca. Wygrabiłem już wszystkie powiędłe liście, bo powiedziałem o wszystkim, co dzisiaj chciałem powiedzieć. Jutro znów zapewne będzie ich kilkaset. Odchodząc zauważyłem jeszcze jeden, list od Jolki. Ona zawsze umiała tak wszystko wytłumaczyć, wyjaśnić. Teraz także mówi do mnie, że w pewnym momencie trzeba przestać zadawać pytania, na które nie można udzielić odpowiedzi. Należy przeciwstawić się także pokusie rozpaczy i rozpamiętywania  swojego bólu. Nie zagoi się rana, która będzie ciągle rozdrapywana. Każdy ból, nawet ten najgłębiej przeżywany, nie może odrzucać światła nadziei. Wprost przeciwnie, powinien wytrwale jej poszukiwać. Mówi do mnie, że przez łzy płaczącego serca mam dostrzec jasny promień nadziei, nawet jeśli w tym momencie jest jeszcze bardzo mały i blady. Ja mistrz świata w dawaniu rad, teraz słucham i analizuję każde słowo. Więc to prawda? Przecież straciłem najważniejszy punkt oparcia i dlatego moje życie nagle straciło sens. Nie rozumiem tej śmierci, nie akceptuję jej, a jednak dobrze było mi czekać w milczeniu ratunku przez tych kilka lat. Nie wierzę w przypadki, Ciebie zesłał ktoś, kto chce bym był szczęśliwy, bo jestem, odmieniłaś moje dni, choć pewnie bałem się. Teraz już się nie lękam. Jestem z Tobą.



20:02, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
To miejsce na Ziemi

Wszystko zatrzymało się, a ja znów łudziłem się, że jestem niepokonany i nic się wtedy nie liczyło. Ta sama myśl wciąż mnie dopada i krąży w głowie, jedna, jedyna... Ta jedyna. Ile to ja bym dał, aby powróciła stabilność. Znów wracam późno do domu, światła w oknach już gasną, ruch uliczny maleje, tęsknię... Przez krótką chwilę byłem szczęśliwy. Prawdopodobnie życie toczy się dalej, ale dla mnie stanęło. Kolejny dzień i kolejna poranna herbata. Wszystko mi Ją przypomina. Nie mogę zapomnieć, nie chcę zapomnieć, na czystej kartce papieru widzę, jak zarysowuje się Jej oblicze. Dlaczego właśnie Ona? Ciemne chmury zakrywają niebo. Słońce ginie gdzieś w otchłani, nastaje mrok. Samotność. Słowa są zbędne i tak ich nikt nie słucha. Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, życie przepływa mi między palcami. Ja nie chcę iść dalej! Nie chcę... czasami bywa tak, że zdrowy rozsądek kłóci się z sercem, wszystko jest na opak, miało być inaczej, mogło być lepiej... lecz i gorzej, choć nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Może zostanę na zawsze w swoim świecie, bo ten realny przynosi tylko cierpienie. Po raz kolejny nastaje mrok tak gęsty, tak ciężki, przytłaczający. Światełko w tunelu tli się słabym ogniem. Boże! Proszę! Spraw by nie zgasło! Tak bym chciał. Ale co z tego? Kogo ja obchodzę? Pragnienia i tak nie obchodzą drugiego człowieka. Współczesność. Nikt nie ma czasu, nikogo nic nie obchodzi. W takim razie po co te słowa? Bezsilność. Bezradność. Ciemność.

15:39, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 listopada 2011
Przyjaciel wiatr

Za wielką bramą śpi smutku anioł na serca dnie został jego cień i tam za wielką bramą czas dla mnie stanął. Dziś ciężar jego znam, pozostałem sam. Przed wielką bramą gest pustych ramion i ciszy próg koniec wszystkich dróg, przed wielką bramą złudzenia kłamią, nie zostało nic  ale trzeba żyć trzeba dalej iść dalej iść przed siebie i odeszłaś znów  jesteś tylko cieniem teraz już wiem, że każdy mój sen dziś cały mój świat to pamięć z tych lat. Dzień znów budzi się ze snu, a ja widzę twoje oczy, choć już ciebie nie ma tu. Między nami obłok   ciszy, smutku cień, lecz ja twoje słowa słyszę, obok siebie widzę cię... Oddaleni, ale bliscy znów marzymy sobie tak: niech poniesie nasze listy wspólnych pragnień lotny ptak!  Oddaleni, ale bliscy tak wróżymy z szarych chmur: czy połączy nasze myśli jasnej rzeki bystry nurt? Świt nad nami się zapalił, płonie w oczach słońca żar, ale nie pokonam dali, choćbym pędził tak jak wiatr. Między nami obłok ciszy, między nami smutku cień, lecz ja twoje słowa słyszę, obok siebie widzę Ciebie  wiesz rozdmuchany przyjaciel wiatr będzie nosił nasze listy aż do chwili gdy znów będziemy razem i znów tacy bliscy.   


10:45, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 listopada 2011
Nim zasnę porozmawiam z Tobą

 

Za oknami jesień. Drzewa przybierają coraz intensywniejsze barwy złota, czerwieni. Poranne mgły i ten zapach dymu. Robi się cicho. Nie słychać ptasiego śpiewu, tylko wiatr i szelest liści pod nogami. Jesień to czas melancholii, tak mi się kojarzy. Długie, chłodne wieczory, przy kubku gorącej herbaty z malinami nastroiły mnie do rozważań.

http://www.youtube.com/watch?v=FFbfm4Wyojs

Najpierw o tym, że to nie ja rzuciłem wyzwanie losowi. To los zmienił radykalnie i bezpowrotnie moje życie. Smutek jest drzewem, a jego owocami są łzy. Trzeba przeżyć wszystko, co jest nam dane, cała radość i cały smutek. Nie uda się nam uciec przed smutkiem nawet jeśli będziemy bardzo sie starać kiedyś nas dopadnie. Dobre chwile dzisiejszego dnia są smutnymi wspomnieniami jutra. Samotność to trudny okres w życiu człowieka. Niejednokrotnie zastanawiamy się, czy samotność jest stanem, czy przeżyciem? Czy się człowiekowi zdarza, czy też się ją wybiera dobrowolnie? Czy można uniknąć samotności? Trudno jednoznacznie określić istotę samotności, gdyż należy ona do tej sfery zjawisk psychiczno - emocjonalnych, które nie poddają się schematycznym definicjom. Każdy z nas odczuwa jakiś rodzaj samotności i przeżywa ją po swojemu, indywidualnie. Zazwyczaj towarzyszy nam wówczas poczucie wyobcowania, niezrozumienia, odrzucenia przez otoczenie, tęsknota za bliskością przyjaznej osoby. Nasuwa się też pytanie: Kiedy zaczyna się ludzka samotność? Niekiedy zaczyna się wcześnie, zbyt wcześnie, przez porzucenie w dzieciństwie, przez brak akceptacji, na ogół jednak wraz z odkryciem własnej odrębności, odkryciem czasem radosnym, a czasem bolesnym. Nazywa się to w przeżywaniu: "Nikt mnie nie rozumie", a znaczy u jednych: "Nikt mnie nie zaakceptował tak, jak tego chciałem", a u innych: "Nikt mnie nie podziwia". Prawie w tym samym czasie zaczyna się wychodzenie z domu: gdy obecność matki, ojca, rodzeństwa, gdy samo istnienie domu staje się tak oczywiste, że aż niewystarczające. Potem kolejno - może bywa i tak, że samotność wzywa i poszukuje, a może inaczej, że tylko biernie oczekuje najpierw przyjaciela prawdziwego, a później i na dość długo partnera w małżeństwie i tak dalej. Czasem samotność pragnie ludzi, dla których można być niezbędnym albo przynajmniej potrzebnym, a czasem Boga, który przecież - jeśliby człowiek zechciał - wypełniłby wszelką tęsknotę. Bóg w swym akcie stwórczym powiedział: "niedobrze jest być człowiekowi samemu" i dał mu towarzyszkę życia. I tak człowiek żyje w rodzinie. We wspólnocie przeżywamy najgłębsze uczucia szczęścia ziemskiego, a czasami bólu i rozpaczy. Kiedy powiedzie się nam w życiu, kiedy osiągniemy wymarzony i długo oczekiwany sukces, nikt, nawet najbliższy nam człowiek nie jest w stanie równie intensywnie jak my cieszyć się nim, odczuwać radość i satysfakcję. Są jednak ludzie, którzy nie mają do kogo i do czego wracać, żyją w samotności przez wiele lat i dla nich taka tęsknota za chwilą wytchnienia od problemów innych ludzi jest niezrozumiała.  To nie tylko cierpienie samotnie przeżywanych świąt i rocznic bolesnych rozstań - to nawet poczucie pustki i bezsensu wszelkich starań i prac.

http://www.youtube.com/watch?v=eEj4ETH9spU 
Może jednak największe zagrożenie dla człowieka samotnego stanowi brak miłości. Tej miłości, która nie tyle stanowi o tym, że się ma człowieka obok siebie, ile że się jest dla niego, razem, codziennie. Samotnym jest ten, który potrzebuje pomocy i ten, co tej pomocy odmawia drugiemu, nie chce dostrzec obok siebie człowieka potrzebującego. Miłość to dawanie całego siebie, nawet wtedy, gdy ten drugi człowiek jest może nieufny w stosunku do nas. Przez serce do serca powinna płynąć radość, która wyzwala z samotności, zdobywa drugiego człowieka, daje mu poczucie bezpieczeństwa i przynosi radość. To niepojęte jak od wielu naszych oczekiwań uciekamy to tak jak z wodą niezbędna nam do życia a przed deszczem się chowamy. Czasami nie wiem gdzie jest góra a gdzie dół. Dzień pomieszał mi się z nocą a smutek z radością. Już nie wiem co czuję, już nie wiem co będzie, już nie wiem jak mam na imię, bo w moich uszach brzmi tylko Twoje, bo usta tylko je potrafią wypowiedzieć, bo wiem tylko że kocham a poza tym nicość. Mój krzyk, moja radość, mój ból, moje łzy i moje szczęście. Kocham Cię! Wszystko staje na głowie i czuje się jak dziecko co kręci się na karuzeli głową w dół, co zgubiło się w wielkim świecie. Nic więcej.

22:25, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 listopada 2011
Gdzie się kończy ten bieg???

Właściwie to nic się nie stało, nic bo nadal obok mnie idzie mój dobrze znany cień. Właściwie to moje ja, zawsze to samo i najbliższe mi, wciąż mówi, że przyjaźń ma jeszcze sens a miłość to drżenie serc. Stagnacja myślowa jest kolejnym dowodem na to, że nie możemy być w pełni odpowiedzialni za wszystko. Zwłaszcza gdy na krótką chwilę znika strach, znika byś złapać oddech mógł na czas kolejnych dni, dni które są przed Tobą. Natura nie jest gąbką, ani studnią bez dna a życie nie jest po to by niszczyć to co jest wokół nas! Stare nawyki, upodobania, zbliżają nas do wielkiego końca. Dlaczego? Pytasz, bo jaki jest sens jedzenia żywego przez żywe. obudźmy się z letargu, bo nie jest jeszcze za późno, nie bądźmy ofiarami własnej wygody i bezmyślności. Mówisz o sobie, kocham zwierzęta, lecz kiedy jesteś głodny czekasz na ciepłe danie ze swojej miłości, wtedy nie jest ważne to jak trafia na stół ważne jest by napchać swój żołądek. Czy naprawdę nie zdajesz sobie sprawy, że na miejscu pastwisk mogło rosnąć zboże, którym zniszczylibyśmy głód na ziemi. Zastygają resztki krwi, tak jak zastyga wyobraźnia, szansę na lepsze jutro eliminuje twoja bierna postawa. Dokąd idziesz? Dokąd idziesz, jaką drogą Cię gna, choć dziś pod wielką lampą kochasz jeszcze do łez -  jutro, na jawie, a może we śnie życie zaskoczy cię. Dokąd idziesz, gdzie kończy się Twój bieg. Szarada Twojego życia nie znana Tobie, choć tamtej szalonej nocy dla ciebie grała orkiestra całego świata. Gdzie kończy się ten bieg? Tylko ten niepokój, na jawie a czasami we śnie, że znów będę sam, że znów życie zmieni swój bieg. Boję się, lękam, czasami nerwowo budzę się w środku nocy - nie chcę już cierpieć, nie chcę być sam - choć cierpienie jest wpisane w życie każdego człowieka. Żegnaj stary cieniu, póki jeszcze wiem o tym wiem, żegnaj.

11:32, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 02 listopada 2011
SEN
Odebrałem to jako sen … ale… wiem , że to snem - nie było … 
(co jakiś czas podczas snu prowadzę rozważania
nad istnieniem i swoimi doświadczeniami).
Dzieje się to na jakiejś innej płaszczyźnie, ale potrafię to dobrze
zrozumieć.. i wiem, że to pamiętam.
Za oknem wciąż na pozór ten sam świat. Spójrz póki jeszcze
jestem, spójrz czy dobrze mnie znasz.
Czy chcesz być ze mną i akceptujesz mnie takim jakim jestem.
Widzisz sama, że wciąż się czegoś boję, lękam, wciąż mam w sobie
 tyle , może nieuzasadnionej niepewności.
Każde słowo ściska serce strachem, odbiera rozum i rani duszę
tak głęboko...

Szaleństwo moim jedynym lekarstwem, by uciec przed łzami,
nie słyszeć już słów! Uroczo... Spotkałem Anioła, co słów wiele o
miłości, tak pięknych, czystych i doniosłych prawił. Lecz Anioł ten
kochać nie mógł... W oczy spojrzeć i dotknąć pozwolił,
po czym mnie zostawił...Nikt nie dostrzega ironii losu,
ni tego przeznaczeń Naszych okrucieństwa! Pozostałem sam...
Wiem o tym...Sam... Anioł odchodzi, a ja szukam od nowa
tego szaleństwa.. Dla mnie liczy się tylko Ona!
Płatki Swe długo skrywała...Piękna, niewinna i dojrzała.
16:14, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 27 października 2011
Jesień

W ogrodzie wszystkie kwiaty już prawie poopadały, a drzewa jakieś takie smutne i nagie jak szkielety. Tylko jeden świerk srebrzy się i mieni w kroplach łez deszczu. Jesień jakaś teraz smutniejsza niż przed laty, choć przecież urodziłem się jesienią i powinienem lubić tą porę roku (…) „rzeczywiście, tak jak księżyc ludzie znają mnie tylko z jednej jesiennej strony”.

17:50, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 października 2011
Chociaż bardzo chcę

Los toczy się kołem, wiem, czasami mówię do Ciebie, proszę prowadź mnie tą dobrą drogą, daj oparcie w sobie i pozwól spokojnie śnić. Ja zostałem, Ty odeszłaś, odeszłaś , choć przychodziłem do Ciebie każdego dnia, choć wypłakałem tyle łez, choć zastanawiając się co będzie dalej nigdy nie sądziłem, że będzie właśnie tak. (…)- no weź się w garść, jesteś mężczyzną, lepiej nie będzie, będzie tylko gorzej…. I było, choć sam nic i niczego nie zauważałem, a może nie chciałem zauważyć. Ostatni taniec życia, zagrali dla Ciebie ostatni raz. Tu na Ziemi pod wielką szpitalną lampą kochałem Cię najmocniej i nie myślałem wtedy dokąd i jaką drogą pójdę. Ta szarada mojego życia stała się wielką grą.

http://www.youtube.com/watch?v=5eFdt6Y_34E&feature=fvwrel

Czy teraz, czy teraz kiedy zesłałaś tu na Ziemię anioła, który ma prowadzić mnie za dłoń każdego dnia, czy teraz zacznę żyć na nowo? Czy moje serce odnajdzie zagubiony rytm?  Ile dałbym… tak wiem, choć prosiłem Boga,  aby nie pozwolił już na to, aby ktoś trafił w moje serce. 



14:17, krzysztofoldziejewski
Link Komentarze (1) »
czwartek, 20 października 2011
Nieprzeczytany list

 

Zawsze niespotykaną wagę przywiązuje do gry słów, wzajemnych badawczych spojrzeń. Wszystko w kobiecie jest takie zadziwiające, piękne, niepowtarzalne, nawet to, gdy kobieta wchodzi pod stół w poszukiwaniu kolczyka, pierścionka, szminki, bo w niezręcznych momentach rzuca co popadanie pod stół, aby zyskać czas dla siebie. Zawsze subtelność, zawsze atmosfera, wyrafinowany dotyk i mnóstwo, całe mnóstwo pieszczot. Niedawno robiąc porządki znalazłem list pisany do Ciebie gdy zasnęłaś na szpitalnym łóżku a ja siedząc z boku pisałem do Ciebie.

Kochana moja! Nie wiem czy dane nam będzie jeszcze porozmawiać, bo jesteś coraz słabsza i widzę to choć udaję przed Tobą i samym sobą, że jest inaczej. Czy będzie jeszcze dany nam czas by razem żyć i kochać się tak jak do tej pory, albo jeszcze bardziej. Jeżeli tak, to list ten będzie tylko potwierdzeniem pisemnym tego wszystkiego co noszę w sercu. Jeżeli stanie się inaczej będzie on moim wyznaniem miłości do Ciebie. Dziękuję Ci za to, że jesteś! Za to, że potrafisz mnie rozśmieszyć, wzruszyć i wyciszyć, nawet teraz gdy życie czasami w Tobie się tylko tli. Dziękuję za to, że jesteś wyjątkowa pod każdym względem. Przede wszystkim jednak pragnę Ci podziękować za to, że nigdy nie zrobiłaś, nie powiedziałaś że jestem nudny. Dziękuję za to, że teraz wystarczają nam uściski, dyskretne pocałunki, trzymanie się za ręce.

Nie wyśpiewałaś swojej puenty życia , nigdy nie przeczytałaś tego listu, choć gdy odeszłaś do Boga krzyczałem na cały świat: "Dlaczego ja? Dlaczego mnie to spotkało? Zbyt szybko poszłaś w stronę bramy za którą nie ma już innych dróg. Przecież mieliśmy być ze sobą na dobre i na złe dni?" I nie potrafiłem tego zrozumieć i zaakceptować. Po latach, widząc moje zagubienie zesłałaś tu na Ziemię anioła, dotknał mnie swoimi skrzydełkami i został. Jest teraz dla mnie ważny, bardzo ważny, wiem, że masz w tym swój udział. Dziękuję!!!

00:45, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
Na rozstaju dróg

Z treści ostatnio przeczytanej książki wynika, że głęboko w sercu  każdy mężczyzna tęskni za wygraną bitwą, którą mógłby stoczyć, przygodą, którą mógłby przeżyć i ukochana kobietą, którą mógłby uratować. To Bóg go takim stworzył, ale sprawia czasami że, to co naprawdę znajduje się w sercu mężczyzny, zostaje całkiem zagubione. Problem z mężczyznami polega na tym, że nie potrafią dotrzymywać obietnic, być liderami duchowymi, rozmawiać z żonami ani wychować dzieci. Jeśli jednak bardzo się postarają, to mogą osiągnąć wzniosły szczyt i stać się... miłym facetem. Każdy mężczyzna był kiedyś chłopcem. A każdy mały chłopiec ma marzenia, wielkie marzenia: marzenie, że zostanie bohaterem, dokona wielkich czynów i uratuje damę w nieszczęściu. Każda mała dziewczynka także ma marzenia: wiedząc, że jest Piękną, marzy, iż uratuje ją jej książę i porwie ją jakaś wielka przygoda. Jednak co dzieje się z tymi marzeniami, gdy dorastamy? … na rozstaju dróg stoi dobry Bóg (…) więc to co przeszedłem jest czymś co jest zapłaceniem za grzechy moich przodków? Poukładany, pozapinany do ostatniego guzika, ale … nigdy nie nudny. Zawsze z głową pełna pomysłów, zaskakujący, no i przede wszystkim czerpiący radość z radości ukochanej osoby. Jeśli Ty się śmiejesz , ja także, jeśli Ty jesteś zadowolona ja jestem podwójnie. Taki byłem, zawsze taki i mimo wszystkich swoich zakrętów życiowych nadal takim pozostałem, dorosłym, dojrzałym facetem, czasami z duszą chłopca.

00:15, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 października 2011
TAK TO JA

Każde twoje słowo, które wypowiadasz analizuję kilkanaście razy, aby zrozumieć jego sens i starać się znaleźć w nim iskierkę optymizmu. Nie jestem taki, jaki na pierwszy rzut oka się wydaję. Jestem dużo trudniejszy i pewnie bardziej niedostępny, niektórzy mówią - jesteś idealny, co oczywiście ignoruję i jakoś  nie widzę w sobie tej idealności. Ile razy prosiłam Boga, ile razy modliłem się i łkałem pod kołdrą, tylko po to, by następnego dnia zmagać się z obojętnością? Tak, to ja. Niespełniony, nieposkromiony i cierpiący w milczeniu facet. Moja rozbudowana wyobraźnia, która pozwala na realne odtworzenie tak nierealnych snów jest bardzo przydatna, gdy nie pozostało nic, oprócz marzeń. Kiedyś, mówię kiedyś bo już nie modlę się, ciągle od lat tą samą poranną modlitwą, - "Pod Twą obronę oddaję całego siebie ..." - może głos mam zbyt słaby albo wiara zbyt krucha.

http://www.youtube.com/watch?v=itMrhTp52BY&feature=related

A kiedy przyjdę do Ciebie pewnego dnia, przyniosę naręcze tulipanów, powiem słowa o jakich może marzą miliony kobiet, uśmiechnę się i będę czekał na Twój ruch. A Ty mi powiesz chodź, chodź do mnie i wyciągniesz do mnie swoje dłonie.

13:36, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
TY WIESZ i czujesz jak ja...

Szybko upewniwszy się, że rzeczywistość wciąż jest nienaruszona i senne majaki były tylko sennymi majakami, niechętnie wróciłem na krzesło przed komputerem, na którym spędziłem zdecydowanie zbyt wiele godzin w ciągu ostatnich dni. Przygotowanie do egzaminów kolejnego roku, dane, to wszystko jakoś zajmuje mi ostatnio więcej czasu niż kiedykolwiek, może dlatego, że trudno mi się skupić? Możliwość pozostaje wciąż tylko możliwością, szansą, niczym pewnym, ale w środku zrodziła się nadzieja, na nowo zapłonęła żywym ogniem. Spojrzałem na siebie w lustrze i nie mogłem uwierzyć w to, co stało się w poprzedniej nocy – w to, że pozwoliłem tej nadziei na chwilę zgasnąć. W pokoju rozbrzmiewa wciąż ta sama piosenka, a w głowie wciąż ta sama osoba... Ty! Z pierwszym płatkiem śniegu spłynęła ostatnia łza. Pojawiłaś się i jesteś. Mam świadomość, że przeżywam coś niezapomnianego - jedną z tych magicznych chwil, które jesteśmy w stanie zrozumieć dopiero wtedy, gdy już miną. ...uwielbiam wchodzić Ci w słowo i zamykać Twoje usta magicznym pocałunkiem. Twój uśmiech, wplątany jest w moje myśli. Przymykam powoli powieki, a Ty zjawiasz się bez uprzedzenia. Zawsze ta sama, uśmiechnięta i z rozwartymi ramionami, w które wbiegam bez zastanowienia. Zatracam się w nich, a Ty zaciskasz je mocniej, jakbyś chciała ochronić mnie przed wszelkim złem tego świata. Zdecydowanie za wiele o Tobie myślę. Zbyt często i zbyt intensywnie. Wychodzę z domu z kubkiem herbaty w dłoni, ubieram koszulkę tył do przodu, golę się pastą do zębów, nie potrafię skupić się na normalnym funkcjonowaniu. Choć tak naprawdę odpowiada mi ten stan. Ta nadzieja i stan umysłu. Ten uśmiech na twarzy i ta myśl, że jesteś. Kobieta nie zawsze wie, czego chce, ale zawsze wie, czego nie chce... a ja? Mój zdrowy rozsądek kończy się wraz z Twoim dotykiem.    http://www.youtube.com/watch?v=BLRLjuYBACA&NR=1 

12:47, krzysztofoldziejewski
Link Komentarze (1) »
niedziela, 16 października 2011
Życie ... piękne, ale kruche

Nawet jeśli czasem trochę się skarżę - mówiło serce - to tylko dlatego, że jestem sercem ludzkim, a one są właśnie takie. Obawiają się sięgnąć po swoje najwyższe marzenia, ponieważ wydaje im się że nie są ich godne, albo że nigdy im się to nie uda. My, serca, umieramy na samą myśl o miłościach, które przepadły na zawsze, o chwilach, które mogły być piękne, a nie były, o skarbach, które mogły być odkryte, ale pozostają na zawsze niewidoczne pod piaskiem. Gdy tak się dzieje, zawsze na koniec cierpimy straszliwe męki.

http://www.youtube.com/watch?v=w2XL2rz04pU

Czy umiem czasami spojrzeć przed siebie, zauważyć coś co rozpocznie się jutro, może pojutrze ale już rana? Czy umiem? Czy potrafię? Chciałbym znów nauczyć się wierzyć, ufać, chciałbym … ale póki co wierzę tylko Tobie. Wierzę w każde wypowiedziane Twoje słowo i wierzę też że kiedyś odmienisz całe moje życie. Tylko czy zdążysz?

"...życie choć piękne tak krótkie jest, wystarczy jedna chwila by zgasić je..."

21:53, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 14 października 2011
Przemijanie

Ostatnio jakoś wiele osób trafia pewnie zupełnie przypadkowo na mój blog i zasypuje mnie pytaniami, czasami takimi, które stają się dla mnie nowym wyzwaniem. Co to znaczy „umieć liczyć własne dni” i to liczyć je tak, by nie wyjść na głupca? Czy to znaczy wiedzieć, że dni człowieka są krótkie po to, by nie przeżyć ich nadaremnie? A może należy pamiętać, że dni są policzone i życie człowieka się kończy, bo od tej pamięci zależy mądra egzystencja? A może jak twierdzi Angelo Lancellotti chodzi o to, by „właściwie ocenić życie ludzkie widziane przede wszystkim w jego aspektach negatywnych. Kiedy siedzimy w pociągu stojącym na stacji, a sąsiedni pociąg rusza, nie mamy pewności, który z pociągów wyjeżdża ze stacji, a który na niej stoi. Ruch zależy od punktu odniesienia. Można oskarżać ślimaka, że wolno się porusza, ale zapewne inaczej popatrzyłby na to mieszkaniec kosmosu, bo przecież codziennie ślimak przemierza tysiące kilometrów razem z Ziemią, która kręci się wokół własnej osi. Ruch zależy od punktu odniesienia. Tak samo rzecz ma się z przemijalnością. Świadomość przemijania bowiem może rodzić nie tylko poczucie znikomości, lecz także nadzieję na zmianę. Bo skoro wszystko przemija, może przeminąć również to, co jest ciężarem.

20:28, krzysztofoldziejewski
Link Komentarze (1) »
Piękne jak życie

Gdzieś za mną w historii każdego dnia są pytania czym jestem, kim  i kim dla mnie Ty jesteś. Gdy zapytasz mnie odpowiem: to ja inny niż wczoraj, ale teraz już zawsze taki sam. Inny niż wczoraj czerpię wiarę z każdego Twojego spojrzenia, z każdego uścisku płynie wiara w ludzi, abym wreszcie mógł widzieć inaczej. Każde Twoje słowo niczym poemat Słowackiego  pieści, kołysze, każde Twoje słowo leśnym echem wraca, gdy smutek próbuje zagościć w mym umyśle. Żyj nadzieją, żyj radością, żyj oddechem, żyj chociaż miłość Twoja teraz inna, żyj, abyś zdobywał łańcuchy gór, żyj…. Przychodzisz cicho jak sen i wtulasz się w każdy oddech wieczoru. Przychodzisz i każda chwila z Tobą zaskakuje, zadziwia, bo jesteś sobą każdą porą roku.  Zostajesz , zostajesz tak długo zostajesz bym uwierzył w odmianę swego losu. Cierpliwie znosisz każde moje gorzkie przeżycie, cierpliwie znosisz każdy niepokój i zawsze robisz wszystko, abym powiedział, że życie jest piękne… piękne jak życie.  Zasłaniasz  sobą chmury złej przyszłości , zbierasz ustami każdą łzę, a ja udając, że śpię wpatruję się w Ciebie pogrążony w myślach, oddycham razem z Tobą i  wciąż wpatruję się w fascynujące, spokojne unoszenie się nagiej piersi gdy spokojnie zasypiasz…  taka moja i bezpieczna.

 

http://www.youtube.com/watch?v=tjuD4W9_2Ss&feature=related



 

Wpatruję się w Ciebie niemal każdego dnia i widzę Twoje oczy, czasami niedostępne jak dwa szmaragdy na dnie jeziora. Widzę stada czarnych chmur, widzę tle słów które zastygły w swym niewypowiedzeniu. Mówię wtedy jeszcze mamy czas uwierzyć w siebie. Trzeba tylko dać to, co najlepszego masz - raz Ty, raz ja.  Nie zmarnujmy tej ostatniej szansy, jeszcze w jedną zejdą się nasze dwie drogi.





10:09, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »