RSS
czwartek, 29 maja 2008
I już nie wiem jak żyć

Za oknem światło latarni i z boku mała lampka nocna, ostatnio jedyna towarzyszka moich wieczorów. Nie dam się jej sprowokować do żadnej dyskusji, kłótni i sporów. Siedzę i myśli kłębią się wokół ostatnich dni. Co zmienię, co uda się, czego będę żałował. To niczym wtaczanie ogromnego kamienia na stromą górę. Zastanawiam się zaraz czy gwiazdy pojawiły się we właściwym miejscu, czy zawiał pomyślny wiatr i czy wszystko poszło tak.....

Który już raz słucham tej samej piosenki. Tak sobie myślę, że powinna Ci się spodobać. Znów mówię do Ciebie muzyką i słowami piosenki.

http://pl.youtube.com/watch?v=MYLepVHyx0M&feature=related

Nie wiem co jest w tej piosence, że tak pozytywnie na mnie działa. Dzięki niej podnoszę głowę wysoko i się uśmiecham. No właśnie ile we mnie jest dobrego a ile złego ? Jako facet nie mogę sobie powiedzieć, że  bywam zmienny, że jednego dnia jestem czuły i delikatny, drugiego oschły, innego zaś zupełnie pogubiony.  Czy to brak miłości powoduje te wahania? Czy świadomość że nic dobrego już mnie nie spotka w życiu? Wczoraj przed zaśnięciem rozmyślałem ile razy kochałem się w swoim bądź co bądź 50-letnim życiu? Zacząłem od tych niewinnych nastoletnich zauroczeń a więc… jako 13 latek byłem zakochany tzn. podobała mi się pewna dziewczyna, sześć lat starsza.  Pamiętam jak wodziłem za nią wzrokiem i tęskniłem. Pełnia szczęścia. Potem w wieku 15 lat na jednej z koloni poznałem dziewczynę która w jakiś dziwny sposób mnie zaczarowała...Nie byłem zakochany ale lubiłem spędzać z nią czas. Miała na imię I. i była wychowawcą grupy dziewcząt. Pamiętam jak mi powiedziała "wiesz spotkaliśmy się  tu ale w sytuacji która z góry skazuje nas na niepowodzenie. Tyle lat już od tego czasu minęło, a ja ciągle pamiętam jej słowa. Podobasz mi się nie wiem czemu, ale nie mogę nic zrobić bo jesteś taki młody a ja jestem wychowawczynią ..." W dzień wystarczyło nam samo patrzenie na siebie, dobra zabawa w tumanach piasku, wspólne kąpiele, a w nocy pocałunki, tlenie się do siebie i ciche szepty. Znajomość przetrwała dłużej niż kolonia i choć jednak skończyła się, to dzięki niej poznałem wiele nowych rzeczy i świat zawirował na ten krótki czas. 

W wieku 17 lat, chyba się zakochałem bardziej świadomie, w koleżance z osiedla, ale fascynacja nie trwała długo, choć do dziś jesteśmy dobrymi znajomymi. Pierwsza miłość ? To chyba jednak była M. To z nią pragnąłem być, to ona zawładnęła moim światem na kilka lat, choć nie wyszło nam. Długo po niej byłem sam, nie wierząc że ktoś może mnie pokochać tak mocno, że na zawsze...
00:51, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 maja 2008
Rozdrabniam się w myślach

Nie wiem jak to jest, że po zupełnie nieprzespanej nocy, jeszcze siedzę i tak naprawdę to wcale nie chce mi się spać. Rozdrabniam się w myślach, uciekam z miejsca gdzie jestem daleko, daleko, prosto lądując w Twoich ramionach, tak chyba chciałbym, abyś mnie pogłaskała po głowie jak małego chłopca, to co, że jestem już może za stary na takie czułości, co z tego, że może znajdzie się ktoś, kto powie puknij się w czoło, chociaż przecież nie jeden raz to robiłem, to rozdarta dusza mówiła mi spójrz, tam biegnie życie, a tu jesteś ty.

http://pl.youtube.com/watch?v=IH3Iq7zCPdg&feature=related


01:52, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 maja 2008
Może kiedyś

 Dzień za dniem, noc za nocą i tak mijają moje dni. Muszą być też i takie jak dziś. Niepostrzeżenie, szybko, w biegu, bałagan w głowie, bałagan w duszy, poszufladkowane myśli. Tyle by się chciało, za tyloma rzeczami tęsknię, a czas płynie jakby nigdy nic, nieskończony kręci film. Uwielbiam noc... Zawsze, jak było ciepło potrafiłem do późnych godzin włóczyć się po okolicy, delektować się ciszą, oglądać " wszystko z innej perspektywy". Bez samochodów, bez gwaru ludzi. Tylko cisza, ja, księżyc i gwiazdy... Lubiłem wtedy przypominać sobie, jak to wszystko wygląda w dzień i jak różni się od tego, co jest w nocy. Lubiłem wtedy myśleć, zastanawiać się nad wieloma sprawami. Chodziłem nigdzie się nie spiesząc. Mogłem spokojnie zagłębić się w sobie, w swoich uczuciach, przemyśleniach, refleksjach. Mogłem roztrząsać wszelkie problemy, rozwiewać wątpliwości. Nocą wszystko wygląda inaczej. Ulice po których chodziłem, z tętniących życiem w dzień, nocą stawały się ciche,  uśpione. Wtedy czas jakby przestawał istnieć, zatrzymywał się. Okoliczne drzewa majaczyły tylko jako cienie, rozjaśnione migotliwym światłem latarni. Niebo pękało od gęsto usianych gwiazd, księżyc pysznił się w swej poświacie. A ja spacerowałem, wspominałem, odpoczywałem. A teraz? Noc...natrętne myśli, jedna za drugą biegną, nie pozwalając zasnąć. Wspomnienia się piętrzą tak piękne, a jakże bolesne w tej chwili. Ból duszy, tęsknota, strach. Tyle uczuć drzemie w moim sercu. Miłość przyprawiona bólem. Rozum walczy z sercem. Karze mimo wszystkich przeszkód iść z głową do góry, uśmiechem na twarzy. Pozostałe rzeczy niech się schowają głęboko, ukryją. Tylko co, jak nieraz nie wychodzi? Czy to wszystko jest czegoś warte? Co jest warte życie jeśli nie ma się go z kim dzielić? A tak chciałem napisać Ci w końcu coś optymistycznego. Mam nadzieję, że kiedyś to nastąpi...

http://pl.youtube.com/watch?v=7WzUZ7aXWOU&feature=related

00:58, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 maja 2008
Dziewczyna o perłowych włosach

http://pl.youtube.com/watch?v=CGt-rTDkMcM&feature=related

Każdy z nas na swej drodze życiowej, na pewnym etapie swojego życia spotyka się z utratą bliskich, zdrowia, miłości czy z niepowodzeniami w pracy i życiu osobistym. Ty zawsze mówiłaś, że takie tragiczne doświadczenia nie muszą prowadzić do załamywania się, a wręcz przeciwnie mogą umocnić i otworzyć drzwi do nowego lepszego życia. Wtedy mówiłem - Brzmi trochę paradoksalnie? A dziś? Dziś kiedy tracę stabilny grunt pod nogami, gdy witam kolejny dzień milcząc przy samotnej kawie i ciepłe słońce nie cieszy jak dawniej, powinienem udowodnić sobie i otoczeniu, że jeszcze na wiele mnie stać. Po dosyć traumatycznych przeżyciach jakoś nie podniosłem się z uśmiechem na ustach .. owszem jestem silniejszy, może bardziej cyniczny, ale gdzieś zatraciłem swój entuzjazm, spontaniczność taką zwykłą radość a szkoda... może tylko na życie patrzę twardszym okiem .. zatraciłem swoją pasję .. owszem dalej lubię co lubiłem, ale już nie daje mi to takiej satysfakcji jak kiedyś i nie umiem się już tak śmiać jak kiedyś.... wielka szkoda... Wiele moich znajomych dziwi się, że tak dzielnie znoszę swoje doświadczenia, a ja wiem, że to one mnie wzmacniają i wiem że miałaś wtedy rację.

20:14, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
To wszystko tak bardzo mi Cię przypomina.

Jak to jest, że mój świat marzeń w snach jest taki realny? Najpierw trzeba sobie wyobrazić marzenie. Tak dokładnie, że szczegółami i zapachami. Od jakiegoś czasu noszę w sobie takie marzenie. Gdy kładę się do łóżka i zamykam oczy staje się realne. Jest niedzielny poranek. Otwierasz oczy, z kuchni dobiega Cię zapach kawy i ugotowanych na miękko jajek. Uśmiechasz się, wiesz że nienawidzę tego zapachu, ale pomimo to przygotowuję je dla Ciebie. Spoglądasz w stronę drzwi wiesz, że za chwilę w nich stanę z niebieskim kubkiem w dłoniach. Przytulasz się jeszcze do mojej poduszki, pachnie szamponem, wodą kolońską i mydłem. Kochasz ten zapach. Jasno żółte ściany z niebieskimi wykończeniami, małym obrazkiem słoneczników nad granatowym łóżkiem. Duże okno przez które wpadają promienie słońca i budzą nas rano. Nie mamy jeszcze rolet, ale może to i lepiej? Naprzeciw łóżka szafki uginające się pod książkami i wieża obok której leżą w nieładzie nasze płyty. Te "z przed nas" i te które kupowaliśmy już razem. To wszystko tak bardzo mi Cię przypomina.

http://pl.youtube.com/watch?v=1Tv2KWBIAQY&feature=related

01:34, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 maja 2008
Powiedz tylko słowo

Pojawił się chłód. Kropla chłodu, jak ktoś ładnie powiedział. Ta kropla spadła na serce i zamknęła je w sobie, niczym bursztynowa łza pradawnych drzew, która uwięziła owada, przechowując w swoim wnętrzu przez wieki jego żywą, martwą postać. Serce zostało zamknięte w kropli chłodu razem z dźwiękiem swojego bicia i bólem emocji. Niczym bursztynowy medalion, kropla chłodu, z uwięzionym sercem, zawisła na cieniutkim łańcuszku nadziei. Może się ociepli i serce zabije, otrząsając się z resztek wilgoci po zimnej łzie śniło mi się, że spałem nie budząc się całą noc. Pościel była taka ciepła i przytulna. Taka wonna. Ktoś patrzył czule na mój sen i czuwał, aby mi nic go nie przerwało. Dotykał mojego serca troskliwie, by nie kołatało przerażone koszmarem. Śniło mi się, że spałem... nie sam..

http://pl.youtube.com/watch?v=4oZYqAeIdYk&feature=related

Sen ucieka ode mnie, a ja, gonitwą zmęczony, zastygam w milczeniu. Umiem pięknie milczeć. Cisza aż drży w strumieniach łagodnego światła z ulicznej lampy, wpadającego przez szparę między firankami. "Powiedz tylko słowo", modlę się do niemej duszy... Nie wiem, jednak, jak brzmi to słowo, więc znowu przemilczę, bezsennie, całą noc.

00:42, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
ODNALAZŁAŚ MNIE W CODZIENNOŚCI

  Są marzenia w życiu i słowa, i wszystkie są warte przemyśleń, zastanowienia. To tak jak dźwięki, które chce się słyszeć. I pytam sam siebie zadając wciąż to głupie pytanie. Czemu nie umiem normalnie żyć? Gdy rozmawiam z Tobą wraca wszystko do normy, nie potrafię tego dokładnie opisać słowami. To coś w środku płonie i wiem, że chcę być blisko Ciebie. Jesteś codziennym życia tchnieniem. Myślę o Tobie, o wspólnych wieczorach do których się przyzwyczaiłem i wspólnych dniach w których wypełniasz mnie po brzegi. Ja obok Ciebie a obok mnie Ty. A jednak tak trudno w myślach przytulać, mocno obejmować, chronić, dbać.Odnalazłaś mnie w codzienności, pokazałaś, że jeszcze umiem żyć i nie mów mi, że nie mam Ci za co dziękować. Ja pokryty lodem, bezwzględny wobec siebie, poszufladkowany, zapięty na ostatni guzik, dziś nisko pochylam czoło, bo tyle Ci zawdzięczam. Gdziekolwiek jestem moje myśli błądzą za Tobą. Myślę, że już śpisz, więc cichutko wkradnę się pod Twą kołderkę, nie bój się nie zbudzę, będę patrzył, tulił, będę spłacał swój dług.  http://pl.youtube.com/watch?v=TvQ5EBgVvxc&feature=related

00:23, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 maja 2008
Przeżyj to sam

Już późno, ale muszę z Tobą trochę porozmawiać, dlatego piszę. W końcu jesteś jedyną osobą, która mnie słucha i choć czuję, że ostatnio zbyt dużo zrzędzę (tak to odczuwam), to jednak wpływa to na mnie kojąco. Kiedyś wyglądało to tak, że szukałem okruchów.... patrzyłem na stół pod światło i nic.... szukałem okruchów czułości u każdej napotkanej osoby. Było źle. Coraz mniej radości. Coraz więcej trosk i smutku, zadumania. Próby znalezienia Kogoś.... Kogokolwiek. Samotność przytłaczała. Wieczory spędzone przed komputerem w domu jeszcze bardziej.... a okruchów jak nie było tak nie ma.... stół jak na złość czysty. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że tak bardzo to wszystko odmieni moje dni, moje życie.  Czym sobie na to zasłużyłem? Jeszcze w lutym kiedy rano wychodziłem do pracy, mówiłem sobie, gdy pierwszy prawdziwie wiosenny podmuch wiatru pogłaskał mnie po twarzy. Nareszcie. Byle do wiosny, byle do wiosny. Wiosna już jest. Pora wyjść z domu i iść w las. I iść przed siebie. Za szumem wiatru, za szelestem rodzących się liści, za świergotem ptaków. Pora otrząsnąć się z zimowego otępienia i otrzepać ubranie ze szronu. Pora żyć pełnią. Nigdy tego nie potrafiłem, żeby łazić bez celu, menelić się, wracać do domu o nieprzyzwoicie późnych porach. Gdybym lubił i nie miał pewnych zasad zapewne piłbym. Nauczyłem się jednak upijać wieczornymi rozmowami z Tobą. I wiesz, nie wiem czy Ci to mówiłem, lubię gdy jesteś ze mną.

 http://pl.youtube.com/watch?v=K8XqfbGJyMc

23:45, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
POTEM ODPOCZNIESZ

 

Czas pędzi jakby brał udział w wyścigach. I jak zatrzymać ten zegarek choćby na chwilę, by móc nacieszyć się swoją znikającą młodością, a może już jej nie ma? Jak zatrzymać zegarek, by odpocząć bez wyrzutów sumienia, że marnuję czas na pieszczenie swojej duszy? Kiedy byłem młodszy, o wiele młodszy, nie mogłem się doczekać kiedy to będę miał te 18 - lat, kiedy to będę pełnoletni, kiedy to będę mógł decydować za siebie, dokonywać wyborów. A teraz?
http://pl.youtube.com/watch?v=xd4zslZmUjg

Dobrze już dobrze, wiem, wprowadzam ciężki nastrój, ale to wszystko zaczyna mnie przygniatać. Więc milczę….Będę milczeć jeszcze ciszej kiedy rano obudzimy się na ciasnej kanapie a Ty wyciągniesz z mojego oka swoją zagubioną w nocy rzęsę. Czasami czuję się, jakby nagle wypadły mi z rąk wszystkie sznurki. A to, co się na nich trzymało (moje życie?) rozpadło się... może nie w drobne kawałki, ale na pewno na pół. Tracę kontrolę. I nie wiem, jak ją odzyskać. Na zewnątrz zimny wiatr i padający deszcz. W środku też zamęt i nieco więcej chłodu. Emocjonalnego? Nie umiem się zdobyć na jakieś przyjazne gesty. Nie umiem uśmiechnąć się i powiedzieć sobie "nie przejmuj się, chodź, idziemy". Ostatnio też nie potrafię wyciągnąć do kogoś ręki, unikam ludzi, choć nie jest to do końca możliwe, ale na pewno skupiam się wyłącznie na sobie, na swoich rozsypanych sznurkach, które rozpaczliwie zbieram z podłogi chcąc znowu stworzyć z nich całość podtrzymującą moją wątłą konstrukcję…

10:30, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
Dobry Bóg daje czasem lepsze dni...

Miło było z Tobą rozmawiać i kiedy pomyślę, że będę dzisiaj zasypiał z brzmieniem Twojego głosu w uszach, to mam ochotę zaraz położyć się do łóżka. Lubię zasypiać z myślami blisko Ciebie, lubię kiedy przychodzisz do mnie w nocy, lubię jak mnie dotykasz, pieścisz i swoim ciepłym oddechem zostawiasz ślady na moim ciele. Choć wiem też, że tak wiele czasem jakby coś się dzieje obok. Budzę się tak jak któregoś dnia i zaczynam w coś wierzyć. Myślę sobie, że otwierając oczy widzę szczęście i wiem, że ono nigdzie się nie wybiera. Tak po prostu. Niewiadomo skąd, ale wiem, że to jest coś, za czym tęsknię. A później, później przychodzą takie dni, gdy znów ciężko zapomnieć. A jak widzisz te białe ścieżki odwiedzają mnie tylko w snach. Realia walą mnie na parkiet. Nie wiem jak długo wytrzymam, ale przynajmniej najzwyczajniej w świecie nie muszę udawać, że jestem słaby. Potrzebuję czasami ulecieć. Zły pomysł? Cóż taki już jestem…
A kiedy boli wolę zniknąć niż wyjaśniać. I nie wiem co bardziej wtedy pragnę, czy bardziej chcę zapamiętać czy zapomnieć. Nie wiadomo też czemu czasami płyną łzy, wiem tylko, że boli.

http://pl.youtube.com/watch?v=JVRt8Bx7JDY&feature=related
 

00:15, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 maja 2008
Nie lubię poniedziałków

Raz kotek był chory i leżał w ....
Zawsze mówiłem, że poniedziałek to fatalny dzień. A ten co mija, należy do najpodlejszych. Siedzę przed komputerem i piszę jedną ręką. Dlaczego? Bo jedną mam usztywnioną. Zachciało mi się gry razem z moimi dzieciakami. Graliśmy w unihokeja. No i w połowie gry, nawet nie wiem kto, zablokował mnie z tyłu i wywinąłem orła lądując na lewej ręce, a dokładnie na nadgarstku. Po drodze jeszcze wcisnąłem sobie kij od hokeja między dwa ostatnie żebra. Jak się pozbierałem to sam nie wiem, ale początkowo nie było tak źle, dopiero później, kiedy jechałem do Poznania zaczęła mnie boleć ręka i żebro. W samym Poznaniu ból już był tak duży, że nie mogłem lewą ręką włączyć przełącznika kierunkowskazów. Zaczęło też mi trochę nabrzmiewać. Pojechałem na pogotowie, więc rutynowo zdjęcie Rtg, chirurg i na szczęście nie mam złamanej, ale duży kompres, usztywnienie przedramienia i ból nie do opisania. Skręcenie i wybicie kciuka.

  http://pl.youtube.com/watch?v=Li662jYX5OU&feature=related

 

23:37, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
A co ze mną?

Wypada by się już położyć spać, ale czy zasnę? Zastanawiam się czy siedzi we mnie coś, czego obecność czasami nie daje mi spać po nocach? To mnie męczy, ugniata wszystkie myśli, drażni zmysły. Pojawia się i odchodzi nie wiadomo skąd, nie wiadomo jak. Myślę też, że Twój  świat powołał to do życia. Ja jestem tylko tego żywicielem, a  dokładnie moje ciało. W myślach zaczynam układać tekst na potrzeby, albo na zamówienie duszy.   Maj dość ciepły i wilgotny do końca ożywił przyrodę, a co ze mną? Wszędzie pełno knowali, Twoich ulubionych kwiatów, a ja ślę Ci „niezapominajki to takie brzydkie  kwiatki z bajki....” dość strasznej zresztą. Legenda bowiem głosi, że rycerz chcący wyznać miłość damie swego serca, podczas spaceru brzegiem rzeki zerwał bukiecik kwiatów. Pech sprawił, że niefortunny adorator stracił równowagę i runął w nurt, a że miał na sobie ciężką zbroję – na zachowanie życia nie było szans. Tonąc, rzuciwszy bukiet, wołał do oblubienicy „nie zapomnij o mnie”. Oczywiście na pamiątkę tego wydarzenia kwiaty zostały nazwane „niezapominajkami”.

http://pl.youtube.com/watch?v=FO5ovrAsO4A&feature=related

02:40, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
Posłuchaj co Ci powiem
Dzisiaj wracając z Poznania zatrzymałem się na kolacji u swojego brata. Dawno już się z nim nie widziałem, jakoś tak zawsze mi się śpieszy, a godziny nie zawsze mają swoje 60 minut. Powiedział mi, słuchaj ty masz końskie zdrowie i nie wiem jak to robisz, że udaje ci się to wszystko pogodzić, powiązać. Wiem, sam wiem najbardziej że powinienem zwolnić, odpocząć, zrobić coś dla siebie, tylko dla siebie, ale kończy się to tylko na wiedzy i rozmyślaniach. Taki to myślowy ekshibicjonizm, albo inaczej obnażona dusza mężczyzny. Przypomniało mi się, że ostatnio byłem w dość poważnym urzędzie i widziałem u niego piękny obraz. Dziesiątki nieregularnych pól, na których ścierają się dwa kolory, żółty i czarny. Niektóre pola są prawie czarne, inne prawie żółte. Odszukałem tabliczkę z tytułem obrazu. Walka. Siedziałem jak zahipnotyzowany przed mozaiką barw, zastanawiając się co chciał przekazać twórca. I zrozumiałem. Nasze życie to nieustanna walka z naszym największym przeciwnikiem – samym sobą. Na każdym polu zmagamy się ze sobą. Dom, kariera i dziesiątki innych pól, na których ściera się każdego dnia to co w nas dobre, z tym co w nas złe. Rodzimy się by walczyć. Przychodząc na świat wkraczamy na wojenną ścieżkę, która kończy się naszą śmiercią. Każdego dnia staczamy bitwy. Wygrywamy, przegrywamy. Istniejemy dla tej wojny. Czasami mam wrażenie, że już koniec. Że nie będzie więcej bitew. Bez względu na to, czy jestem przegrany czy wygrany, wierzę że nadszedł czas odpoczynku, pokoju w życiu. Nic bardziej mylnego. Wojna nie kończy się nigdy, nie za życia. Są momenty gdy brakuje sił. Gdy padam na kolana pomstując los, który nieustannie zmusza do walki. Są łatwiejsze bitwy i trudniejsze. Dłuższe i krótsze. Ale pamiętam też słowa swojego ojca - że nigdy nie wolno się poddawać. Trzeba zacisnąć zęby, wrócić myślami do dobrych chwil i czerpać siły z wiary w to, że dobre chwile powrócą, że zwycięstwo da odpoczynek. Nikt nie powiedział, że życie jest proste. To taki banał. Bez względu na to czy jesteśmy sami, czy we dwoje, będziemy musieli walczyć. Nieustannie. Padać i podnosić się. Otoczeni przez złe myśli, złe czasy, pokusy i słabości walczymy każdego dnia.

http://pl.youtube.com/watch?v=pI5qVOfQyXE&NR=1

  

01:24, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 maja 2008
Przegrywam wyścig z czasem

Dzisiaj dzień zakończył się wielką ulewą, a kiedy wracałem do domu jakoś dałem się ponieść rozmyślaniom. Chyba przegrywam z czasem, bo pod ciemnymi smugami zapomnienia, spowite mgłą, jakieś takie jakby bez właściciela te moje myśli wyrywały się jedne przed drugie. Przypomniał mi się wczorajszy sen, jak zwykle z Tobą w roli głównej. Przez otwarte okno wdzierał się słodki zapach bzu, bardzo delikatny i tylko to czułem, gdy się obudziłem. Szkoda, a tak było fantastycznie. Dopiero później uświadomiłem sobie, że ten bez i zapach, śnił mi się także, choć niedaleko mojego okna, tuż za parkanem na posesji sąsiada rosną dwa krzewy bzu – biały i bordowy. Zapach bzu był tak słodki i delikatny, unosił się w powietrzu i dawał ukojenie. Choć we śnie zerwałaś kiść bzu i trzymając go delikatnie w dłoni sunęłaś kwieciem po mym ciele. I pamiętam, że miałaś w ręku bordowy bez. Później ja trzymając biały bez roznosiłem zapach po Twoim ciele, zaczynając od stóp, łydek, kolan, aż po same uda. Ty w tym czasie delikatnie odpinałaś kolejne guziki sukienki. Leżąc obok i drażniąc lekko Twoje ciało kwiatami obserwowałem z uwagą każdy Twój ruch. Położyłem bez na Twoim łonie. Czułem Twój dotyk, każdy ruch czułem doskonale i pragnąłem więcej. Chwyciłaś bez, a ja całowałem Cię w miejscu w którym właśnie leżał, tak jakbym chciał poczuć jego zapach na swoich ustach.                   http://pl.youtube.com/watch?v=jEOkxRLzBf0&feature=related

01:36, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
piątek, 16 maja 2008
W perły zamienić deszcz

http://pl.youtube.com/watch?v=F28bnY9luaY

... czasem czuję się taki zagubiony, i samotny, i tak jakby świat ciągle płakał, a ja z nim.


"Kochaj tak jakby Cię nigdy nikt nie zranił,

A tańcz tak, jakby nikt nie patrzył,

Żyj tak, jakby tu było niebo..."

W życiu naprawdę tylko chwile są piękne... Te chwile ludzie nazywają "Szczęściem". Za tymi chwilami ludzie tęsknią, szukają ich - czasem na siłę, czasem bezskutecznie....
A one przychodzą po prostu. I wtedy czujesz to ciepło i spokój. Bezgraniczny spokój. Ale to trwa chwilę... dłuższą lub krótszą, aż w końcu mija. Nie pytaj czy jestem szczęśliwy.
Nigdy nie wiesz czy teraz jest Ta chwila...

http://pl.youtube.com/watch?v=JVRt8Bx7JDY&feature=related

00:10, krzysztofoldziejewski
Link Komentarze (1) »
Znam drogę na pamięć

Dziś, po raz pierwszy od dawna, czuję, że to co robię ma jakiś sens. Tyle osób przewinęło się przez mój gabinet i wszyscy jakoś wychodzili z uśmiechem. Wiem muszę być dzielny, przejść przez kolejne etapy z zaciśniętymi pięściami, nie dać się zniszczyć, pozbawić marzeń. Znów przeszła obok mnie myśl, że to wszystko zależy ode mnie, że świat jeszcze może być mój, że moje ambicje procentują i będą rodzić piękne owoce w przyszłości. Tylko muszę odpowiednio wykorzystać tą szansę. Chociaż tę cholerną szansę wykorzystać! Świadomość konsekwencji mojego wyboru sprzed dwóch lat sprawia, że znów czuję się jak wtedy. Ale nabrałem sił, odwagi, wiary i schowałem je do kieszeni, bo czas ruszyć dalej, iść przed siebie. Oczywiście, jak zwykle w momentach totalnej klęski emocjonalnej, wewnętrznego wyjałowienia emocjonalnego, nakładam na siebie coraz więcej spraw. Żeby zapomnieć. To występuje u mnie pod nazwą "odruchu bezwarunkowego" w reakcji na bodziec. Jest automatyczne, choć zaplanowane i przemyślane. I znów, Twoja twarz z moich snów przepędza nagłe pobudki w środku nocy, nerwowe sprawdzanie budzika ("bo może już dzwonił") i staranne planowanie każdego dnia. Ja wiem, że to kara. Może to wszystko musiało się stać, może musiałem przejść przez to wszystko, wylać tyle łez, stracić tyle nocy, aby zobaczyć, że miałaś rację. Zaskakujące, że każdego wieczora obiecuję sobie, że koniec z tym sentymentalizmem. Że zapomnę, że wyrzucę to wszystko za okno, nawet gdybym to sobie miał wyrwać z piersi. A Ty uparcie, za każdym razem wracasz do mojej głowy, do moich snów. A moje myśli znają drogę do Ciebie na pamięć.

http://pl.youtube.com/watch?v=vkLLZB0xQ9E

00:04, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 maja 2008

Jeszcze niedawno padał śnieg, a już kasztany przekwitły i choć wtedy zimny wiatr smagał moje oblicze, to gorąco było jakoś w duszy i wypełniona była po brzegi.
Dziś choć tak gorąco, chłód w nim panuje. Czas w zło przemienił wszystko i wszystko odeszło - czemu też nie odejdą moje łzy?
Ty tylko wiesz, że jesteś dla mnie dobrym słowem i śmiechem perlistym rozbrajasz moje serce. Ty tylko wiesz, że w swoim cierpieniu codziennym, zaczynasz trafnie odnajdywać drogi uczuć zgubionych wśród leśnych dróg. To z nich siodłam wiatr dla swoich snów.
 http://pl.youtube.com/watch?v=2RTWzsGO4Zc
13:42, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »

Dziś znów jesteś cała w ogniu, a jednak patrzysz na mnie jak dawniej pięknością swych czarujących oczu. Rozpływam się w zachwyceniu całując Twoje dłonie i pełen wzruszenia osuwam się w niemym omdleniu przed Tobą na kolana. Przytulona okrywasz moją twarz zasłoną swoich włosów i z uśmiechem głaszcząc moją głowę powtarzasz szeptem:
,,A mówiłeś ,że raju nie ma"



http://pl.youtube.com/watch?v=kfLB77VQoNI
12:41, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
Anioły są naiwne
 

Każdy dzień maluje nową rzeczywistość. Okruchy życia i wszystko takie hermetyczne, inne i może to dziwne, a jednak mimo wszystko zautomatyzowane. Im bardziej tym smutniej. Ileż to razy patrzyłem w Twoje oczy i widziałem w nich tylko swoje odbicie. Znów sny, znów historie jak z bajki. Oddani sobie przytulamy się co dzień i szepcząc czułe słowa ocieramy się ciałami. Zagubieni w pościeli, pochłonięci w czułości wobec siebie tak oddani i ciągle niezmordowani. I choć ranek już się zbliża sen do nas nie przychodzi. Wciąż ogarnięci rozkoszą, jakby to był nasz ostatni raz. W końcu wtuleni, spokojni zasypiamy. I raptem staje się coś czego zaczynam nie rozumieć. Nie czekasz, aż się obudzę, w obawie o swoją i moją reakcję, wolisz  odejść bez słowa.

      Wiem  - to kobiety opanowały świat. Rządzą na każdym kroku nami mężczyznami. Macie własny pomysł na sukces, osiągacie go. Toczycie walkę z nierównym życiem. Kolejne starcie by pokonać przeciwności losu. A Ty? Zawsze jest w Tobie wiara i nadzieja. Umiesz się uśmiechać, nawet w ponure dni. Umiesz zaufać i poświecić dla sprawy wszystko. Każdy dzień z Tobą  jest ukoronowaniem szczęścia. Staram się Cię zrozumieć. Wiele już wiem, ale nadal więcej nie rozumiem.

 

http://pl.youtube.com/watch?v=ZUzUbgSgxy4&feature=related

10:48, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 maja 2008
Bo bez Ciebie nie ma nic
Znam Cię tak dobrze, aby mieć świadomość jak niewiele o Tobie wiem. Tyle lat poświęciłem, by zrozumieć to co Ty rozumiesz i poczuć to co czujesz. Przeczytałem książki, które czytasz, obejrzałem filmy, które oglądasz, zgłębiłem tematy, które znasz i wysłuchałem rzeczy, których słuchasz. Zrobiłem to wszystko dla Ciebie.

Są dni, gdy czytam w Tobie jak w otwartej księdze. Chwile, gdy każde Twoje słowo, gest czy spojrzenie, jest dla mnie jasną wskazówką Twoich myśli czy pragnień. Lecz są również takie, gdy jesteś tajemnicą. Gdy cała moja wiedza jest niczym światło zapałki we mgle. Błądzę wtedy po omacku, bezskutecznie szukając jasności. Na nic wszystkie lata, miliony słów, tysiące twarzy. Wciąż jestem dzieckiem błądzącym w ciemnościach, ślepcem szukającym kolorów.

Bez Ciebie nadal o Tobie nie wiem nic.

 

10:38, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 maja 2008
Czas wcale nie leczy
Nie wiem od czego dziś zacząć. Mam dziwny nastrój. Chciałbym umieć wyłączyć swoje myśli. Tylko co zrobić, kiedy ja nie chcę myśleć, a myśli same mnie dopadają. Czy idę ulicą, czy jadę samochodem, czy jestem w pracy, czy w domu, nie mam spokojnego i wyciszonego umysłu. Nawet czasami sny mi nie pomagają. Budzę się czasami i przykro mi, że to tylko sen mi się przyśnił. A rzeczywistość jest jaka jest... Coraz gorzej sobie radzę ze sobą. To znaczy, że człowiek ma określone granice stresu, wytrzymałości, możliwości i pesymizmu zmieszanego z optymizmem. Zagmatwałem pewnie, ale tak to odczuwam. Znów dotykamy się w myślach i oczami mówimy o sobie, o swoich pragnieniach, myślach, troskach, ale i obawach czy też zamysłach. Rozkleiłem się dziś straszne, a myślałem, że umiem już być twardy. Łzy poleciały mi same i nie umiałem ich zahamować. Muszę jakoś poradzić sobie sam ze sobą, ale choć minął czas, to wcale mnie nie wyleczył.
http://pl.youtube.com/watch?v=wgah-7YRBuY
23:26, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 maja 2008
(...)Niby się śmieję a w oczach łza...
Jeszcze niedawno padał śnieg, a już kasztany przekwitły i choć wtedy zimny wiatr smagał moje oblicze, to gorąco było jakoś w duszy i wypełniona była po brzegi.
Dziś choć tak gorąco, chłód w nim panuje. Czas w zło przemienił wszystko i wszystko odeszło - czemu też nie odejdą moje łzy?
Ty tylko wiesz, że jesteś dla mnie dobrym słowem i śmiechem perlistym rozbrajasz moje serce. Ty tylko wiesz, że w swoim cierpieniu codziennym, zaczynasz trafnie odnajdywać drogi uczuć zgubionych wśród leśnych dróg. To z nich siodłam wiatr dla swoich snów.
  (...)Niby się śmieję a w oczach łza...Zwariowany dzień, tak najkrócej mogę ująć to co dzisiaj się wydarzyło. Robię już dzisiaj obiad na jutro, bo czasu chyba mi zabraknie, a i tak zapewne zjem obiad w połączeniu z kolacją. A jutro zrobię na niedzielę, zresztą już dzisiaj włożyłem mięso z zalewę mojego pomysłu - mięso w winie stołowym, gronowym niemieckiej produkcji z Benkastel Kues. Tak sobie dzisiaj myślałem, że jeśli ludzi coś do siebie ciągnie, to muszą się spotkać choćby stawiali na swojej drodze najrozmaitsze przeszkody, bombardowali się ukrytymi znaczeniami, błędnie interpretowali swoje zachowania, mijali się tam, gdzie powinni się spotkać, to przecież nawet najbardziej zawiłe drogi dokądś prowadzą. Wiem przecież, że wszystko co robię w samotności jest Twoim dziełem, bo przecież tak naprawdę to nigdy się z Tobą nie rozstaję. I mówię sobie wyłącz już tą Geppert, wyłącz Grechutę. Ile razy można słuchać tych samych smutków.
 


Patrzę wokół siebie. Widzę ludzi, szczęśliwych, pełnych życia. Zastanawiam się, czy jestem inny? Dlaczego nie mogę dołączyć do nich? Dla mnie to proste. Nie ma Ciebie przy mnie. I znów wykłócam się ze swoimi myślami, bo przecież jesteś, tylko może moje ciało inaczej myśli. Spoglądam na Twoje zdjęcia, uśmiecham się do Ciebie. Mam wrażenie, że wtedy świat się zatrzymuje. Wszystko dookoła znika, nikogo nie widzę. Jesteśmy sami. Dla mnie to najpiękniejsza chwila....
„Spójrz na mnie to ja, niby się śmieję, a w oczach łza..."


13:44, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
(...)Nie można cofnąć wykrzyczanych słów

Wszystko zatrzymało się, a ja znów łudziłem się, że jestem niepokonany i nic się wtedy nie liczyło. Ta sama myśl wciąż mnie dopada i krąży w głowie, jedna, jedyna... Ta jedyna. Ile to ja bym dał, aby powróciła stabilność. Znów wracam późno do domu, światła w oknach już gasną, ruch uliczny maleje, tęsknię... Przez krótką chwilę byłem szczęśliwy. Prawdopodobnie życie toczy się dalej, ale dla mnie stanęło. Kolejny dzień i kolejna poranna herbata. Wszystko mi Ją przypomina. Nie mogę zapomnieć, nie chcę zapomnieć, na czystej kartce papieru widzę, jak zarysowuje się Jej oblicze. Dlaczego właśnie Ona? Ciemne chmury zakrywają niebo. Słońce ginie gdzieś w otchłani, nastaje mrok. Samotność. Słowa są zbędne i tak ich nikt nie słucha. Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, życie przepływa mi między palcami. Ja nie chcę iść dalej! Nie chcę... czasami bywa tak, że zdrowy rozsądek kłóci się z sercem, wszystko jest na opak, miało być inaczej, mogło być lepiej... lecz i gorzej, choć nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Może zostanę na zawsze w swoim świecie, bo ten realny przynosi tylko cierpienie. Po raz kolejny nastaje mrok tak gęsty, tak ciężki, przytłaczający.

Światełko w tunelu tli się słabym ogniem. Boże! Proszę! Spraw by nie zgasło! Tak bym chciał. Ale co z tego? Kogo ja obchodzę? Pragnienia i tak nie obchodzą drugiego człowieka. Współczesność. Nikt nie ma czasu, nikogo nic nie obchodzi. W takim razie po co te słowa? Bezsilność. Bezradność. Ciemność.

http://pl.youtube.com/watch?v=XpnNwo_n74g&feature=related

12:24, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »

                                     Siedzę przed pustym ekranem i nie wiem jak zacząć ... Już wiem zacznę od Ciebie nieodłącznego elementu mojego życia. Bez Ciebie moje dni, tygodnie, miesiące, lata nie istniałyby. Zawsze i wszędzie przewijasz się w nich. Zawsze wszystko wiedziałaś najlepiej, zawsze miałaś czas... nawet w momentach w których zawalał Ci się na głowę świat znajdowałaś słowa, które łagodziły moje myśli. Nie zdawałem sobie sprawy, że to wszystko będzie miało taki wpływ na moje całe życie. Dotykasz mnie delikatnie myślami, a ja otulam pieszczotą słów. Całuję Cię namiętnie i czule, a Ty żarem swych oczu mnie ogrzewasz. Jesteś dla mnie jak mała iskra, co wznieca pożar ogromny i kruszysz lęki mej duszy. Jeszcze przecież nie ma wiosny, jeszcze nie widać kwitnących kwiatów, zielonych liści, ale w „moim ogrodzie” jest już wiosna i nie chcę, aby zwiędły kwiaty. W swoich oczach masz wszystkie moje sny i wiesz, że są wypełnione tylko Tobą. Myśli swoje układam równo, jak książki na półkach i widzę teraz, że są tego samego autora. I nie chcę już innych czytać, nie chcę już cokolwiek zmieniać w ich ustawieniu.
http://pl.youtube.com/watch?v=uCpa2tpym5s&feature=related
                                 

                      

           

 

01:19, krzysztofoldziejewski
Link Dodaj komentarz »
Co się stało kwiatom
Smutna? Myślę, że już dzisiaj jest lepiej, a jeśli choć trochę nie wywiązał się ze swojej roli wiatr, to dopadnę go i powiem co o nim myślę. Myślę też, że w Twojej podświadomości coś się dzieje, albo coś buduje, albo też przygotowujesz się na jakiś ważny czy ciężki moment. Wiem, że to minie i wiem też, że nie obchodzi mnie specjalnie to, że komuś zawartość bombonierki nie smakuje, bo chyba wcale nie chcę się nią z nikim dzielić. Jesteś u bram mego świata i choć na chwilę ucichła muzyka, to jednak nadal gra. I tak myślę, mocno myślę, że warto by było, abyś choć raz pomyślała moimi myślami, poczuła moim sercem, spojrzała moją duszą, zrozumiałabyś mój lęk i smutek. Przeczytałabyś wtedy wszystkie moje wspomnienia jak baśnie Andersena, a może jak tragedie Sofoklesa. Płacz mojego serca, ten cichy, grający na kryształowych dzwoneczkach, słyszysz go? Słyszysz słowa, te niewypowiedziane, zastygłe, zdławione w bólu.             http://pl.youtube.com/watch?v=VlzRQEQhaGk



00:56, krzysztofoldziejewski
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2